• Wpisów: 57
  • Średnio co: 67 dni
  • Ostatni wpis: 217 dni temu, 16:09
  • Licznik odwiedzin: 65 834 / 3911 dni
 
himawanti
 
Facebook - cenzura korpofaszystowska włączona

Facebook wprowadza coraz silniejszą cenzurę ideologiczną. Nie da się tego inaczej opisać. Nowy regulamin, który obowiązuje od października 2020 to jeszcze większy skok na wolność słowa i prawa człowieka.

Dawno dawno temu, a tak naprawdę w ostatnich miesiącach, media były pełne newsów o przepychankach na linii Trump – Twitter – Facebook. W telegraficznym skrócie chodziło o coraz bardziej zbrodniczą cenzurę, a konkretnie o to, czy portale społecznościowe mogą/powinny decydować o tym który post powinien być widoczny, a który nie, co zostawić, a co usunąć. Wtedy Mark Zuckerberg bronił polityki Facebooka, która zakładała, że oni nie są za to odpowiedzialni.

Stanowisko Marka Zuckenberga wydawało się dość oczywiste. Nie chce decydować o tym co znajduje się w serwisie, a co nie, bo jego serwis mógłby zostać potraktowany jako wydawca treści czyli podmiot, który odpowiada za to co widnieje na jego stronie, a to przecież miał być portal społecznościowy. Biorąc pod uwagę jaki syf (przepraszam za mocne słowa) można tam znaleźć to odpowiedzialność za to robi się dość problematyczną sprawą. Donald Trump doskonale o tym wiedział i wielokrotnie odgrażał się tym, że zmieni prawo w taki sposób, aby Facebook, Twitter i im podobni byli traktowani właśnie jako wydawcy. Póki co do niczego takiego wcześniej nie doszło, ale i tak złowieszcza cenzura była okrutnie dokuczliwa dla wszelkiej wolnej i niezależnej myśli oraz dla praw człowieka wśród których jest prawo do wolności słowa (pisanego).

No i przychodzi Mark Zuckerberg cały na niebiesko i sam nie wie co wyprawia. On się aż prosi o wiadra nienawiści i wystawia się na strzał. Otóż Facebook ogłosił zmiany w regulaminie korzystania z serwisu, które weszły w życie od 1 października 2020 roku. Serwis będzie mógł usunąć lub ograniczyć dostęp do każdej treści, którą uzna za niezbędną do skasowania, aby uniknąć ewentualnych skutków prawnych lub regulacyjnych.

"Platformy internetowe takie jak Facebook, YouTube czy Twitter w coraz większym stopniu kontrolują to, co możesz zobaczyć i powiedzieć w sieci. Algorytmy śledzą aktywność użytkowników, a filtry i moderatorzy reagują na naruszenia regulaminów. Robią to po to, żeby walczyć ze szkodliwym treściami – takimi jak hejt czy nawoływanie do przemocy. Zdarza się jednak, że usuwane są legalne i pożyteczne materiały, np. zdjęcia z reportaży wojennych, fotografie historyczne, publikacje dokumentujące brutalność policji i inne naruszenia praw człowieka, relacje z protestów społecznych, dzieła sztuki czy satyra. Takie nieuzasadnione, nadmierne usuwanie treści na podstawie wewnętrznych regulacji platform nazywane jest prywatną cenzurą. Jest ona szczególnie groźna w dobie dominacji kilku firm o globalnym zasięgu, które przejmują rolę głównych kanałów komunikacji i pozyskiwania informacji." - piszą działacze wolnościowego serwisu Panoptykon.

Jeśli to w was nie wybrzmiało dostatecznie mocno. Nowy regulamin pozwala im na usunięcie dowolnej treści, którą uznają za problematyczną. To by było na tyle jeśli chodzi o resztki iluzji wolności słowa w tym miejscu. I jakim cudem oni mają nie być uznani za wydawnictwo? Skasują wszystko co uznają za stosowne. Dana treść nie musi łamać prawa czy być nieodpowiednia (np. mowa nienawiści), wystarczy, że Facebook stwierdzi, że naraża FIRMĘ czy SEKTĘ na problemy prawne i „puf”, post czy usługa magicznie znikają. Posty mogą znikać na potęgę. Znając sektę zuckenbergian i samego Marka Zuckerberga, jego serwis znajdzie masę powodów, aby usuwać to co akurat będzie dla nich wygodne/niewygodne. To już cenzura bez białych rękawiczek, to cenzura typowo skrajnie faszystowska wprowadzana siłą, tak jak za czasów Adolfa Hitlera w Trzeciej Rzeszy Niemieckiej.

Warto zwrócić uwagę jak ten punkt jest zapisany:

"Możemy również usuwać i ograniczać dostęp do treści, usług oraz informacji, jeżeli uznamy, że takie działanie jest uzasadnione i potrzebne w celu uniknięcia lub ograniczenia niekorzystnych prawnie i regulacyjne działań skierowanych przeciw Facebookowi."

Wolność słowa w wydaniu Facebooka ma swoje ograniczenia, które faszystowska firma manifestuje obcinaniem zasięgów. Ta pozornie bardziej subtelna forma cenzury w praktyce ma podobne konsekwencje, co arbitralne usuwanie treści, a może być nawet groźniejsza. Użytkownik, który  otrzymał informację, że jego post został usunięty, przynajmniej teoretycznie może się odwołać (w praktyce skuteczność tej procedury jest zdaniem ekspertów dyskusyjna i bardzo wątpliwa); natomiast cięcie zasięgów (tzw. shadowban) odbywa się poza jakąkolwiek kontrolą i nie ma tu mowy o przejrzystości, a opublikowana przez kogoś treść jest po prostu ignorowana i nikt z twoich znajomych jej nigdy nie zauważa, nie przeczyta. Portal społecznościowy powinien każdy opublikowany post oferować wszystkim znajomym profilu, a nie tylko do około 7 procentom znajomych. Podobnie jest z rzekomymi "niezależnymi weryfikatorami treści", o których nikt nie wie kto to jest i czy się zna na tym co rzekomo weryfikuje. Z przecieków wynika, że są to Filipinki zatrudnione na śmieciówkach, które klikają jakąś weryfikację treści na zgłaszanych przez użytkowników FB postach. Weryfikują ale nawet języka postu ani jego treści nie znają, co najwyżej na podstawie obrazków do postów.

Tu nie ma konkretnych ram czy zasad na bazie jakich takie postępowanie się będzie odbywać. Tu nawet nie ma wymogu potwierdzenia, że dany post faktycznie wygenerują jakiś problem. Nie podoba się? To się żegnamy. Można z tym zrobić co się chce. Kolejnym ciosem sekty zuckenbergian przeciwko wolności słowa i prawom autorskim jest sprawa Whatsappa, którego regulamin zmieniono tak haniebnie, że miliony ludzi uciekło na Signal, Viber i Telegram - ostatnie chyba lepiej znane komunikatory wolnościowe, oraz na portal społecznościowy VK.COM. Chyba nam Wolność Słowa jest prześladowana przez kolejne pokolenie firmowych faszystów i naziolków, tym razem rodem z USA. Cóż, tam faszyzm i nazizm oraz symbolika skrajnie faszystowska znane były już w XIX wieku, a wielu dzisiejszych rekinów biznesu z USA to agenci Ku Klux Klanu i podobnych nazistowskich organizacji antywolnościowych oraz przestępczych.

Ta zbrodnicza samowolna cenzura faszystowska musi się zakończyć, inaczej Facebook nie jest portalem społecznościowym, a pomyloną umysłowo sektą zuckenbergian i innych nazioli z USA. Facebook miał ogromny wpływ na ludzi na całym świecie ale to co zaczyna robić w kolejnym dziesięcioleciu jest po prostu moralnie złe i i szkodliwe dla całej ludzkości. Kolejne ataki na polityków czy rozmaite osoby publiczne, w tym na serwisy humorystyczne takie jak słynne Demotywatory - to kompromitacja cenzury faszystowskiego Facebooku i coraz bardziej agresywnie nienawistnej do wszystkich sekty zuckenbergian!

I oto mamy proszę państwa nową formę starego faszyzmu - Korpofaszyzmu - Adolf Hitler by kliknął "Lubię To" dla Marka Zuckenberga i jego sekciarskich ameb umysłowych jakie zatrudnia w korpofaszystowskim Facebooku.


Facebook_cenzura_faszystowska.png

Nie możesz dodać komentarza.