• Wpisów:53
  • Średnio co: 51 dni
  • Ostatni wpis:83 dni temu
  • Licznik odwiedzin:46 232 / 2805 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
„Wakacyjna joga – medytacja – relaks”

Wakacje z jogą 2018 w Domu pod Lipą, Silna Nowa 4

termin: 1 – 7 lipiec 2018

prowadzi: Barbara Buller

miejsce: Dom Pod Lipą – Silna Nowa 4
http://dompodlipa.pl

Jeśli odczuwasz potrzebę rozruszania ciała, napełnienia się energią i uspokojenia umysłu? To joga w Silnej jest dla Ciebie.

Jeżeli poprzez świadome bycie z oddechem pragniesz uwalniać z ciała i umysłu to, co cię ogranicza i głębiej doświadczać siebie – będziemy to praktykować.

Tęsknisz za ciszą, pięknymi widokami, życzliwym towarzystwem, dobrymi rozmowami, smacznym jedzeniem i odpoczynkiem? Wszystko to na Ciebie czeka.

Wakacje kojarzą się z ciepłem, słońcem, ruchem i radością! Wakacje z jogą również, ale mogą też stać się okazją do odbycia odkrywczej wewnętrznej podróży.

Więcej poczytasz na portalu Himawanti108...

https://himawanti108.wordpress.com/2017/03/07/barbara-buller-letnie-wczasy-z-joga-silna-nowa/

 

 
Kiedy wspólnota staje się sektą katolicką? Jak powstaje sekta katolicka?

Coraz częściej słyszymy o katolickim kościele w kontekście skandali seksualnych i pedofilskich, finansowych czy politycznych. Jakby tego było mało, coraz częściej katolickie wspólnoty kościelne podejrzewane są o niebezpieczne sekciarstwo, o ślepe podążanie za nawiedzonym lub obłąkanym liderem grupy katolickiej, zamykanie się w sobie, izolację ze społeczeństwa, absurdalne poglądy, nazizm i faszyzm (zbrodniczy kult nazistowskich żołnierzy wyklętych), związki z faszystowskim Opus Dei. Trzeba nauczyć się rozpoznać czy przypadkiem nie jesteś w jednej z takich parafialnych czy diecezjalnych sekt katolickich. Niestety coraz więcej wspólnot katolickich zaraziło się chorobą fanatyzmu, rygoru, egocentryzmu, nawiedzonego idealizowania, faszyzmu, nazizmu lub frankizmu. Wyrządziły one wielkie szkody wspólnocie katolickiego kościoła i poszczególnym osobom, które z tego powodu straciły wiarę w Boga lub odrzuciły katolicki kościół. Obecnie, na 2018 rok katolicki kościół bada ponad dwustu założycieli różnych wspólnot katolickich, przyglądając się ich życiu religijnemu i nawiedzeniu, a przecież w samej Polsce mamy różnych Międlarów, Natanków i Rydzyków.

Najważniejszą przyczyną rozwoju sekt jest duchowa niewiedza (ignorancja) ich członków połączona z przekonaniem, że sami są najlepszymi ekspertami w sprawach wiary. Wspólnota katolicka może zacząć schodzić na bezdroża, jeśli zacznie odchodzić od wiernego wsłuchiwania się w nauczanie kościoła, a zacznie ufać własnym odczuciom. To jeden z najniebezpieczniejszych konfliktów, bo ocierający się o autonomię sumienia. Wspólnota (łac. communio) oznacza związek między osobami oparty na trwałych więzach wewnętrznych. Od słowa "communio" pochodzą także pojęcia komuna i komunizm.
....

Więcej poczytaj na portalu himavanti.org

http://www.himavanti.org/pl/c/stoppedofilom/kiedy-wspolnota-staje-sie-sekta-katolicka


 

 
We Włoszech wreszcie został aresztowany 76-letni Rodolfo Fiesoli ksywa "Prorok", erotoman i seksualny maniak-prorok katolicki fundator oazy wychowawczej z Forteto. Skazano go na 14 lat więzienia za liczne gwałty i wymuszanie seksu oralnego na dzieciach. Komuna rolna Forteto od lat 70-tych XX wieku znana jako duży producent serów, którego wyroby były importowane do Oceanii, USA i ZEA, okazała się mafijną sektą katolicką, w której miały miejsce liczne epizody przemocy seksualnej wobec nieletnich, pedofilia kwitła. Pedofil Forteto zarabiał miliony euro i zniszczył życie ponad tysiąca dzieci kierowanych z katolickich sierocińców parafialnych oraz przez sądy. Sputnik Italia, który napisał o tym jeszcze w 2016 roku, niedawno skontaktował się z przewodniczącym stowarzyszenia ofiar Forteto Sergio Pietracito:

„Była to długa historia — pierwsi inspektorzy państwowi pojawili się w mafijnej sekcie Forteto jeszcze w 2013 roku. Jednak skandal rozgorzał w maju 2017, gdy Senat zatwierdził powołanie parlamentarnej komisji ds. śledztwa ws. działalności mafijnej sekty. Była potrzebna zgoda Izby Posłów, lecz jej wydanie było odwlekane. W dniu 30 sierpnia 2017 papież Franciszek spotkał się z ofiarami mafijnej katolickiej sekty Forteto. Później zapadła decyzja Sądu Kasacyjnego, lecz ostateczny wyrok na maniaka seksualnego i zboczeńca został wydany dopiero przed Bożym Narodzeniem 2017 roku.

Mamy nadzieję, że oficjalne organy uznają tragedię Forteto. Na razie nie usłyszeliśmy przeprosin ani ze strony mafijnej komuny katolickiej Forteto, ani państwa, w tym komisji ds. niepełnoletnich, która latami przymykała oczy na nasze sygnały o przemocy seksualnej i zboczeń w katolickim ośrodku wychowawczym Forteto. Chcemy, by nas przeproszono. Trzeba, by nasze media wreszcie zaczęły mówić o tragedii, gdyż we Włoszech wielu wciąż nie wie, na ile wiarygodne są te historie, wyroków sądu nikt nie czyta. Organy władzy powinny zaopiekować się tymi, którzy przeżyli te potworności, dziećmi, które właśnie przez te organy zostały wysłane do tej mafijnej katolickiej sekty, gdzie nie mogły i nie powinny przebywać.

Cały artykul o potwornym skandalu pedofilskim we Włoszech w Toskanii poczytasz tutaj:

http://antypedofilskie-bractwo-himawanti.blogspot.com/2017/12/forteto-mafijna-sekta-gwalcila-dzieci.html


  • awatar Gość: Do pierdla ze zboczoną pedofilską sektą!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Termin „Wicca” zyskał sławę na przełomie lat 60-tych i 70-tych XX wieku; wcześniej zjawisko to nazywano „czarostwem”, "czarodziejstwem" (ang. witchcraft). Wicca (czytaj: Łitcza) to szaman, czarodziej, mag w rodzaju męskim, a Wicce (czytaj: Łitczej) to szamanka, czarodziejka, magini w rodzaju żeńskim. Słowa Wicca oraz Wicce pochodzą ze slangu języka Druidów, znane były dawnym Hunom, a głębiej z pierwotnego języka indoeuropejskiego, a co za tym idzie z sanskrytu.

W sanskrycie "vika" oznacza dojenie krowy (Matka Ziemia to Wielka Krowa w Indii), a vIka przez długie "i" oznacza ptaka lub wiatr, co idealnie pasuje do działań i ideałów czarostwa i boskiej magii. Słowo vikka przez podwójne "kk" oznacza Słonia w wieku lat dwadzieścia, co w misteriach druidów oznaczało dopełniony cykl nauki i praktyki kapłana czy kapłanki. Tamilskie vikkam oznacza kogoś kto jest wielki, potężny i rozprzestrzenia słodki urok. Vikhanas to sam Bóg, Brahman, a także Muni, osoba połączona z samym Absolutem, z całą Boskością, Wszechduchem. Sanskryckie, indoeuropejskie vikaća oznacza otwarcie, dmuchnięcie, jaśnienie, promienność, to osoba która dmucha dla uzdrowienia kogoś, promieniuje lub jaśnieje dla otwarcia serca i duszy innych ludzi, a także ktoś kto ma piękne, bujne włosy, co akurat do Druidów pasuje.

Jeśli chodzi o indyjskie kulty misteryjne, nie trzeba ich odnawiać, gdyż miewają się bardzo dobrze od wielu tysięcy lat, mają spisane historie sięgające na 7 do 10 tysięcy lat wstecz, liczne świątynie, uznane formy kultowe i bardzo dobrze rozwiniętą magię oraz linie przekazu mocy poprzez misteryjne Inicjacje, a wiele z nich trafiło w historii do Persji, Grecji i Egiptu dając podstawę pod rozwój tamtejszych misteriów jak misteryjny kult Bogini HA (boginie rodem z Indii o imionach zaczynających się na literę H). Można powiedzieć, że w odróżnieniu od Europy i Ameryki, gdzie wszystko prawie trzeba zaczynać na nowo, odbudować i odrestaurować, Wschodnia Wicca miewa się bardzo dobrze i kwitnie od tysięcy lat, podobnie jak szintoistyczna japońska Wicca czy dawna taoistyczna Wicca w Chinach i na Tajwanie.

Zapraszamy na ezoteryczno-magiczne studia z energiami i rytuałami do magicznych wschodnich bogiń prowadzone na warsztatach Bractwa Bogini Himawanti!

Więcej poczytaj w oryginalnej publikacji wikkańskiej:

http://www.himavanti.org/pl/c/himavanti/wicca-magia-i-bogini-himavanti-misteryjne-tradycje-pramatki-zycia


 

 
Tomasz Szokal-Egierd prowadzi szkolenia dla biznesu.

Tutaj obejrzysz film szkoleniowy Tomasza Szokala Egierda:


Tutaj poczytasz ofertę szkoleniową Tomasza Szokala Egierda z fundacji Via i firmy Szet:

https://himavanti.wordpress.com/2017/09/12/tomasz-szokal-egierd-via-szkolenia-dla-biznesu/
 

 
W lecie łatwo trafić do sekty katolickiej

Lato to okres werbunkowy dla niebezpiecznych chrześcijańskich i katolickich sekt, a z USA kilkaset takowych przywędrowało do Polski razem z moralnym zepsuciem i satanizmem. Sekty katolickie w społeczeństwie przybrały nowe formy. To już nie tylko katolickie sekty religijne, ale też np. grupy chrześcijańskie i jezusowe skupiające ludzi dbających o zdrowie. Co ciekawe miejscem, gdzie sekty katolickie łatwo łowią członków to rozmaite pielgrzymki i kluby biznesowe (w tych werbuje najczęściej niebezpieczna sekta Opus Dei).

Definicji czym jest sekta katolicka jest bardzo wiele, a granice są nieostre. - Ale pewne rzeczy są wspólne - mówi ekspertka od katolickich i jezusowych sekt destrukcyjnych, dr Agnieszka Bukowska. Jest lider, elita grupowa, a katolicka grupa jest od nich uzależniona. Zwraca uwagę, że po wejściu do takiej destrukcyjnej katolickiej grupy może nastąpić zakłócenie relacji z rodziną, czy środowiskiem szkoły albo pracy. Często polega to na porzuceniu rodziny, szkoły, czy pracy. W bardzo wielu przypadkach, liderami są osoby, które przypisują sobie oazowe charyzmatyczne właściwości uzdrowicielskie, zajmują się katolicką psychologią i gromadzą wokół siebie grupę katolickich zwolenników. Gość Jedynki podkreślała, że ostatnio można zauważyć wysyp katolickiego paracoachingu, czyli osób, które stają się katolickicmi liderami i innym wskazują co mają robić, z kim brać ślub kościelny, kogo zostawić.

Dr Agnieszka Bukowska wyjaśnia mechanizm trafienia do sekty katolickiej. - Każdy człowiek ma potrzeby i każdy człowiek ma niezaspokojone potrzeby - mówi. A taka grupa oferuje spełnienie tych potrzeb. U młodych często występuje chęć wyróżnienia się z tłumu rówieśników. Co zaskakujące również podążanie za zdrowym trybem życia może mieć destrukcyjny wpływ na duchowość i religijność. „Zaobserwowałam, że zaczyna być to dla niektórych osób problemem, uzależnieniem wręcz i zaczynają funkcjonować wokół tzw. guru dietetycznych grupy.” – mówiła w 2014 roku na sympozjum o niebezpiecznych katolickich sektach dr Agnieszka Bukowska z Katedry Socjologii, Collegium Civitas w Warszawie, prelegentka referatu zatytułowanego „Dietetyczna duchowość. Od warsztatów zdrowego życia i rozwoju osobistego do grupy destrukcyjnej.”

Co to jest coaching oazowy? Dlaczego w lecie łatwiej trafić do sekty katolickiej? Jak można wyzwolić się ze szponów sekty katolickiej lub sekty jezusowej? Dokąd można pójść po pomoc? Posłuchaj całej rozmowy. Agnieszka Bukowska porusza zagadnienia nie tylko związane z psychomanipulacją w niebezpiecznych uzależniajacych jak narkotyk katolickich sektach, ale również te związane z profilaktyką i miejscem sekt katolickich w systemie prawnym RP. Jednym z głównych sposobów działania niebezpiecznych katolickich sekt i grup psychomanipulacyjnych jest osłabianie relacji z niewierzącą rodziną i w zamian wywołanie potrzeby dalszych spotkań z członkami destrukcyjnej grupy katolickiej. Dlatego coraz liczniejsi w Polsce terapeuci pracujący z osobami, które były w sektach katolickich, mówią, że przynależność do takiej katolickiej czy chrześcijańskiej grupy jest uzależnieniem takim samym jak alkohol czy inne narkotyki oraz hazard: jest się katolskim sekciarzem całe życie, a formą terapii może być mówienie o tym i wyrzekanie się publiczne przynależności do niebezpiecznej katolickiej sekty. Terapii powinna poddać się cała rodzina tej skatoliczałej destrukcyjnie osoby – podobnie jak w przypadku innych uzależnień narkotycznych, tak i tu po pomoc zgłaszają się najczęściej bliscy, bo najrzadziej sami zainteresowani szukają ratunku - uwolnienia ze szponów katolickiej sekty.

Czytaj więcej, cały długi artykuł na portalu:

http://www.himavanti.org/pl/c/stoppedofilom/w-lecie-latwo-trafic-do-sekty-katolickiej-uwazaj-na-sekty

Polecamy demaskatorski portal ujawniający zbrodnie niebezpiecznych sekt pedofilskich w Polsce!


  • awatar Gość: W Polsce jest 90 procent katolików i oni należą wszyscy do sekty? Ktoś tu jest w takim razie nieźle stuknięty w łeb albo mu się leki skończyły.
  • awatar Gość: Wakacje są niebezpieczne, jak nasze dzieci gdzieś na oazę katolicką puścimy, to jakiś ksiądz albo zakonnica mogą je zgwałcić, wykorzystać seksualnie. Trzeba ostrzegać całe społeczeństwo przed katolickimi sektami bo są to bardzo niebezpieczne, jak np. dominikanie czy salezjanie, okradają i molestują seksualnie!
  • awatar Gość: Sekta ewangelicznych chrześcijan z Bydgoszczy to też sekta, jak marihuana, a do tego rosyjskiego pochodzenia i może być agenturą obcego wywiadu!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Nikaragua: Ewangeliczni chrześcijanie spalili na stosie żywcem kobietę ze swojej sekty!

Neoewangeliczna sekta tak zwanych Ewangelicznych Chrześcijan w El Cortezal na północnym wchodzie Nikaragui w dniu 21 luty 2017 roku spaliła żywcem młodą kobietę, by wypędzić z niej rzekomego diabła. Aresztowano pastora i jego czworo najbardziej fanatycznych pomocników. Zbrodnia dokonana przez zbór sekty ewangelicznych Chrześcijan wstrząsnęła całą Nikaraguą.

Ofiara niebezpiecznej sekty Ewangelicznych Chrześcijan prowadzonych Duchem Świętym, Vilma Trujillo miała zaledwie 25 lat, męża i dwoje dzieci. Mieszkali w wiosce El Cortezal na północy kraju. We wtorek 15 lutego 2017 roku jej męża Reynalda Peralty nie było w domu, pomagał w gospodarstwie mieszkającej w innej wiosce matce, skąd wrócił po kilku dniach. Zeznał potem policji kryminalnej Nikaragui, że od pewnego czasu żona uskarżała się na jakieś dolegliwości i zachowywała trochę dziwnie, zwłaszcza od kiedy zaczęła zażywać specyfiki przepisane przez lokalnego medyka, legalnie działającego quranderos.

Pod nieobecność Reynaldo Peralta - męża ofiary, rodzina należąca do zboru zabrała Vilmę do zboru miejscowego zboru kościoła Ewangelicznych Chrześcijan znanego pod lokalną nazwą Iglesia Visión Celestial de las Asambleas de Dios (Kościół Niebiańskiej Wizji Zborów Bożych). Fanatyczny i nawiedzony pastor zboru Juan Gregorio Rocha kazał ją związać i zamknąć, po czym zarządził rzekome „ozdrowieńcze modlitwy” dla członków zboru swojej ewangelicznej sekty.

Sześć dni później, czyli w poniedziałek 21 lutego 2017, pastor sekty Ewangelicznych Chrześcijan miał ostatecznie uzdrowić Vilmę czyli wyegzorcyzmować. Pomagierzy pastora zaprowadzili ją na dziedziniec kościoła sekty ewangelicznej, z polecenia pastora rozpalili ognisko – rozebraną do naga kobietę związali i wepchnęli w ogień chrześcijańskiego ewangelicznego stosu. Potem, ciężko poparzoną na ponad 80 % powierzchni ciała i nieprzytomną z bólu wrzucili do płytkiego jaru i konającą zostawiono. Po sześciu godzinach znalazł ją tam jeden z krewnych, który przyszedł do zboru Ewangelicznych Chrześcijan, aby zapytać jak poszło uzdrawianie. Po przewiezieniu helikopterem sanitarnym do szpitala w odległej o 480 km stołecznej Managui zmarła, głównie wskutek częściowego spalenia ciała żywcem i makabrycznych poparzeń.

Kobieta pozostała uwięziona wbrew swej woli i związana w zborze sekty ewangelicznej od 15 do 21 lutego 2017 przed poddaniem drastycznemu rytuałowi religijnemu o świcie dnia 21 lutego 2017 dokładnie 21 wyznawców sekty wrzuciło ofiarę do ogniska na rzekome oczyszczenie przez ogień. Wstępnie za głównych winowajców tej potwornej chrześcijańskiej zbrodni oprócz pastora policja uznała tak zwaną diakonkę i prorokinię zboru, znaną jako Esneyda del Socorro Orozco.

Więcej poczytasz na portalu ABH pod adresem:

http://antypedofilskie-bractwo-himawanti.blogspot.com/2017/03/kobieta-spalona-zywcem-w-zborze.html


 

 
Wesak, vesak, waisakha-purnima, Buddha-purnima – syngaleska nazwa najważniejszego buddyjskiego święta, przyjętego i obchodzonego w wielu krajach Azji w maju a od 2000 roku na arenie międzynarodowej.

Święto związane jest z dniem narodzin, oświecenia i śmierci historycznego Śakjamuni Gautama Buddy, według tradycji przypadającym podczas majowej pełni Księżyca. Zgodnie z kalendarzem lunarnym dzień ten zwany jest Vaiśākha purnima, czyli pełnia księżyca miesiąca Vaiśākha. W Indiach jest świętem narodowym, znanym jako Buddha Jayanti (Budda Dźajanti), czyli "Narodziny Buddy".

Visakha Puja (Wisakha Pudźa albo inaczej Wesak) przypada w dzień pełni Księżyca, szóstego miesiąca księżycowego - pali. Visakha (maj), oprócz roku przestępnego, kiedy to przypada w czerwcu. Nazwa święta pochodzi od nazwy szóstego miesiąca w kalendarzu indyjskim. Święto upamiętnia trzy najważniejsze wydarzenia w życiu Buddhy:

Narodziny: w roku około 624 przed zachodnim rokiem zerowym, królowa Maha-Maja Dewi powiła księcia Siddhatthę (Siddhartha). Miało to miejsce w Gaju Lumbini, gdzie odpoczywała pod drzewem sal w drodze do domu swych rodziców w Devadaha.

Oświecenie: Siddhattha (Siddhartha), Przyszły Budda, przebywał przez sześć lat w gaju nad brzegiem rzeki Nairanjana, gdzie wraz z pięcioma ascetami praktykował ascetyzm mistyczny czyli metody jogi klasycznej. Zdawszy sobie sprawę, że surowe ascetyczne praktyki nie prowadzą do spełnienia, porzucił je i oddalił się do pobliskiej wioski Senani. Przyjmując od ścinacza trawy (kosiarza) dar w postaci pęku trawy kuśa na matę, zasiadł pod drzewem figowym, twarzą na zachód. Postanowił nie wstawać dopóki nie osiągnie oświecenia. Osiągnął je o poranku, w dzień pełni Księżyca w miesiącu Visakha (Wesak).

Odejście: Osiągnąwszy wioskę Kushinagar (Kusinara), Mallów, nieopodal brzegu rzeki Hiranyavati, Budda zdecydował, że nadszedł Jego czas. Rozkazał Anandzie by przygotował dla Niego łoże pomiędzy dwoma drzewami sal z węzgłowiem skierowanym na północ.

Siddhartha Gautama Buddha, Śakjamuni, odszedł, po dokładnie 80 latach życia, w dzień swych urodzin. Tego dnia, 543 roku p.e.ch., kiedy zaczęło się odliczanie lat buddyjskiej ery (BE), Budda osiągnął ostateczny cel połączywszy oświecenie z nirwaną, uwalniając się na zawsze od nieustającego w świecie samsarycznym cyklu narodzin i śmierci.

Buddyści używają światła (świec, lampek oliwnych) by uczcić święto Wesak (Visakha) i przypomnieć, że Siddhartha Gautama Buddha, wielki jogin i święty mędrzec z rodu Śakjów pokazał ludziom jak osiągnąć duchowe oświecenie.

Inne wersje nazwy: pali Visākha, sanskryt वैशाख trl. Vaiśākha; hindi: बैसाख trl. Baisākh, chiński 佛誕 fó dàn, tajski, วิศาขบูชา Visakha Puja, wietnamski Phật Đản, japoński 花祭 Hanamatsuri.

Dzień Oświecenia Buddy – dzień w którym Buddha Śakjamuni osiąga oświecenie. W różnych tradycjach buddyjskich bywa obchodzony innego dnia i w inny sposób lecz upamiętnia to samo zdarzenie, jednakże najczęściej celebruje się majowy Wesak.

Święto Oświecenia Buddy w niektórych medytacyjnych szkołach mahajany, w tym w japońskim zen (czytaj dzen), obchodzi się w dniu 8 grudnia (jap. hanamatsuri). Przez tydzień poprzedzający ceremonię, klasztory zen na całym świecie przeprowadzają odosobnienia o najsurowszych regułach, zwane w Japonii rohatsu. W niektórych przypadkach uczestnicy nie kładą się spać przez 7 dni.

Dnia 8 lutego 2000 roku Zgromadzenie Ogólne ONZ proklamowało Dzień Wesak świętem międzynarodowym (rezolucja A/RES/54/115). Niestety, Polska, pomimo tego, że buddystów jest w Polsce coraz więcej, jakoś nie wpisała Święta Wesak do corocznego kalendarza dni świątecznych wolnych od pracy!


 

 
Kiedy ktoś jest na tej Ziemi w roli Guru - nauczyciela i przewodnika czy ostatecznie niebiańskiego mistrza (mistrzyni) na duchowej drodze, to wszelkie niewłaściwe zachowania ludzi wobec tej wzniosłej duchowo osoby dają im z czasem pewne skutki karmiczne, które będą tym cięższe im w bliższej relacji wobec tego mistrza czy nauczyciela-przewodnika byli.

Upeksza (obojętność, spokój ducha, dystans) Guru wobec ludzi i ich reakcji na Guru jest jak najbardziej wskazana, chociaż ostracyzm też jest spotykany - karman (odpłata karmiczna) i tak ich dopadnie, zwykle najpóźniej po 12 do 30 latach, ale bywa, że już po kilku dniach czy miesiącach...

Przykładowo, jedna pani przybyła na duchowy program zajęć do pewnej autentycznej duchowej Mistrzyni, ale w czasie zajęć ciągle na coś narzekała. A to za daleko usiadła i pełna pretensji narzekała, że nie słyszy, co Mistrzyni mówi, a to narzekała, że w upalny dzień okna są otwarte w sali zajęć, a przeciągi szaleją, a to że sesja zajęć za długa bo ją nogi od asany (siedzenia) bolą... I w tydzień zachorowała za swoje złośliwe myślenie i demoniczne uwagi pod adresem Mistrzyni w kuluarach oraz w czasie wykładów i praktyk. I tak sobie chorowała przez kilka lat, aż odchorowała swoje diaboliczne złe reakcje na Mistrzynię duchową siddhów.

W Indiach ludzie wiedzą, że o Guru nie wolno ani źle mówić ani źle myśleć, gdyż wytworzony w ten sposób zły karman będzie trzeba odcierpieć (zwykle żadne środki nie chcą go złagodzić), tak silnie jest spredystynowany (wpisany w los człowieczy)... Owa pani, przyszła na zajęcia terapeutyczne, gdzie po odpowiednim rozeznaniu (analizie) jej przypadku uświadomiono jej co było powodem jej długiego chorowania i dlaczego żadne leki jej nie pomagały, ale nie zauważono oznak chęci poprawy złego charakteru na przyszłość, jedynie próbowała kolejnych pyskówek, tym razem już pod adresem samego Boga (co rodzi kolejną porcję złego karmana). Tak głupi bywają ludzie z gruntu źli.

Oczywiście, takich historii złych ludzi, którzy przychodzą do rozmaitych Guru i zachowują się niewłaściwie w mowie, czynach czy w myślach jest całkiem sporo. Wszyscy ci ludzie są szkodliwością (złem) tej ziemi i dlatego Prawo Karmana obchodzi się z nimi także zwykle bardziej surowo niźli w zwyczajnych relacjach międzyludzkich. W magii mówi się nawet o potrójnym zwrocie karmicznym dla tych, którzy zachowują się niewłaściwie wobec Magów (kapłanów i kapłanek magicznych bóstw) oraz wobec Wielkiej Bogini i jej przejawień...

Nawet jak ktoś wobec Guru ma dobry karman z powodu zasług, ale potem narobi takiego złego karmana, z czasem ów dobry karman się wyczerpie, a zły zacznie się manifestować. Dlatego wedle wschodnich przykazań, ludzie mają obowiązek dbać o dobre relacje z osobami będącymi w roli Guru na tej ziemi. Inaczej ich los na tej ziemi, także w następnych wcieleniach będzie ciężki.

Boskie duchowe Moce, Siddhi, jakie manifestuję się poprzez co większych autentycznych Guru pomagają ludziom na zasadzie sympatii (bhakti), ale nie zrobią nic dla tych, których myśli, słowa lub czyny są niewłasciwe. Inaczej mówiąc, Bóg nie pomaga szkodnikom. Guru, znani także często z nadzwyczajnej mocy ochraniania uczniów duchowych (ćelah) i wielbicieli (bhatów), nie mają jednakże mocy ochraniania przed złem osób, które w swoich myślach, słowach i czynach zachowują się wobec Guru niewłaściwie...


 

 
Uwaga na sekty. Wakacje to czas wzmożonych działań niebezpiecznych katolickich sekt i różnych kościelnych grup manipulacyjnych. Niebezpieczne grupy katolickie często werbują nowych członków podczas dużych zgromadzeń, takich jak tak zwane Światowe Dni Młodzieży. Dlatego czujność warto zachować chociażby podczas zbliżających się Światowych Dni Młodzieży w Krakowie, a także w czasie tak zwanych pielgrzymek jasnogórskich do Częstochowy.

Andrzej Drozd z Ośrodka Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach ostrzega, że w okresie wakacji możemy być narażeni na działania bardzo niebezpiecznych sekt katolickich, w tym takich jak sekta Opus Dei, sekta Radio Maryja, sekta dominikanów, sekta franciszkanów, sekta Maryi z Irlandii, sekta Fronda, sekta Niedziela i wiele podobnych.

– Wiele organizacji sekciarskich w kościele katolickim może wykorzystywać różne środki do tego, żeby pozyskać, ściągnąć do siebie kolejne osoby – mówi Andrzej Drozd, i podkreśla, że wachlarz działań katolickich sekt jest szeroki, to też powinniśmy być szczególnie czujni na kościelne sekty katolickie.

– Środki te mogą być przeróżne, zwłaszcza że trudno będzie wyłapać jakieś działania w tak dużym tłumie ludzi; w tym momencie wiele zależy od wolontariuszy i odpowiedzialnych za wakacyjne grupy, a tak naprawdę od samych nas, którzy tam pojedziemy – podkreśla Andrzej Drozd.

Warto pamiętać, że Ośrodki Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach działają we wszystkich większych miastach przestrzegając przed napływem katolickich i chrześcijańskich niebezpiecznych sekt, głównie z Ameryki, z USA, Kanady i Meksyku.

Można zasięgnąć porady jeśli nie zna się tematu, gdyż w z samych USA jest bardzo wiele niebezpiecznych sekt, ponad pięć tysięcy, a wiele z nich przypomina normalną chrześcijańską grupę modlitewną czy charyzmatyczną. Wszystko co z Ameryki trzeba zatem bacznie mieć na oku aby nie zaśmiecać sobie umysłu i serca ideologicznymi truciznami często zboczonych amerykańskich liderów i liderek niebezpiecznych katolickich i chrześcijańskich sekt, które często działają pod szyldem różnego rodzaju grup charyzmatycznych, terapeutycznych czy homoseksualnych.

Takie to dziwne czasy nastały, że w kraju niby chrześcijańskim trzeba się wystrzegać niebezpiecznych sekt chrześcijańskich i szczególnie katolickich.

#sekty #sekta #niebezpiecznesekty #wakacje
......................

 

 
Proste nauki duchowe popularne wśród joginów i tantryków w Bractwie Himawanti...

Ludzi najbardziej boli to, gdy ktoś lub coś odbiera im poczucie komfortu i bezpieczeństwa, gdy usłyszą lub przeczytają coś co sprawi, że poczują:
- Jak to, ja myślałem, że jestem taki cacy, a to mi mówi, że jestem be.
- Nie mogę się z tym zatem zgodzić, gdyż to uderza w moje jestestwo.
Nie rozpatrują merytorycznie (takie modne słowo) problemu, tylko intuicyjnie, a więc pozarozumowo bronią swojej pozycji, czyli siebie. Doskonale można zaobserwować te mechanizmy w mediach społecznościowych, a fenomenem, który to obrazuje jest tzw. wiral, czyli określona treść, która rozprzestrzenia się poprzez udostępnianie. Słowem kluczowym jest tutaj - utożsamianie, utożsamianie się z danym przekazem, z treścią.
- Zgadzam się z tym, to mi się podoba, tak samo myślę jak to co jest mi dostarczone itp.
- Z drugiej strony to mnie nie atakuje, nie napiętnuje, nie ocenia, nie sprawia mi osobiście przykrości (to, że innym może sprawiać mnie nie obchodzi).

Tak to wygląda, że jest to gotowy materiał dla wszelkiego rodzaju marketingowców i szczwanych lisów, którzy dostarczają z rozmysłem takie treści, które mogą osiągnąć popularność, generując w ten sposób kolosalne zyski. Oczywiście i na ogół masy ludzkie nie zdają sobie z tego sprawy. Po prostu działają "intuicyjnie" czyli w praktyce bezmyślnie, instynktownie. Istnieje nawet cały przemysł wsparcia intuicyjnego czy w zasadzie instynktownego działania. Ten przemysł działa wspólnie i w porozumieniu z owymi macherami od dostarczania tego, co spodoba się ludowi. W ten sposób powstaje efekt śniegowej kuli, w którym ci, którzy puszczają kulę w obieg osiągają sukces, reszta zaś staje się konsumentami mentalnej papki, która jest de facto pokarmem, przez nich samych uprzednio wydalonym, analnym. Takich ludzi można określić mianem "zjadaczy własnych odchodów" czy lepiej "pożeraczami gówna". Powodem takiego zjawiska jest nieumiejętność krytycznego myślenia, brak wiedzy o życiu i świecie, lenistwo intelektualne, które schlebia przyjmowaniu zasady wedle której, to co ja wiem jest lepsze od tego co wie ktoś inny itd.

Pamietać jednak trzeba, że na efekt ignorancji intelektualnej i samoświadomości z poziomu kupy gównianej pracowała całe dziesięciolecia kapitalistyczna armia związana z marketingiem i nie tylko. Celowo uśpiono ludzkie masy i sprowadzono do roli przeżuwaczy podawanych treści i produktów, bez szemrania, ale już wielu z ludzi się budzi, więc może to nie do końca egoizm, choć dla niektórych to na pewno wygodna forma egzystencji w gównianym medialnym bajorku, w bajorku pseudo intelektualnej gnojowicy. Ludzie coraz częściej stają się rzekomymi intuicjonistami, gdyż niemal wszystkie urządzenia elektroniczne oceniane są przez pryzmat tzw. intuicyjności obsługi, co wiąże się - niestety - z zanikiem myślenia i brakiem okoliczności wspomagających zdolności rozumowania.

Taki człowiek jednakże nie uczy się niczego, gdyż zastał się na własnych fundamentach i osiągnął status bytu przeżuwająco-trawiącego w analogii do krowy na łące, której dostarczona jest trawa, po to aby mogła dawać mleko. Stąd można ukłuć pojęcie: ludzie-krowy, przeżuwacze, gównojady. Taka krowa zjada sobie beztrosko trawę, od czasu do czasu zamuczy gromkie "muuuu", i oddaje mleko o czasie, porykując, że ją wymiona bolą i czas ją doić. Analogicznie, podobni ludzie dostają satysfakcjonujące ich treści i produkty, co jakiś czas wyrażąc w związku z tym "swoje" zdanie, i dostarczają pieniędzy tym, od których owe treści i produkty gówniane otrzymują. To wszystko razem wzięte składa się na jedno tylko słowo - egotyzm!

Życie czy raczej prawo życia, prawo karman jest tak skonstruowane, że jak uderzasz w kogoś (coś) z jednej strony, to dostajesz z drugiej. Dlatego nie warto być agresorem, dla własnego dobra, inaczej karmiczne prawo przecireakcji zawsze będzie cię katowało.

Uczciwość, wierność, lojalność to nie jest coś co jest dane lub niedane człowiekowi i nie bierze się znikąd lecz jest wynikiem wyboru, podjęcia takiej decyzji, a w związku z tym wymaga ciągłej, codziennej praktyki. Uczcicwość czy lojalność jest niczym ćwiczenie bicepsów, które aby powiększać swoją objętość muszą być poddawane ciągłym obciążeniom. Każdego dnia trzeba podejmować na nowo ascetyczną praktykę trwania w uczciwości czy lojalności. Tak jak alkoholik po odstawieniu kieliszka, już do końca życia będzie musiał uważać, aby nie powrócić do nałogu oszukiwania i zakłamania, tak ktoś kto wybiera uczciwość musi dbać o to, aby nie poddać się relatywizmowi moralnemu.

Gdy oszust porzuci praktykę, i powie sobie: "już jestem uczciwy, nic nie może tego zmienić", to po pewnym czasie w zetknięciu z natłokiem życiowych doświadczeń, zacznie postępować tak, jak jest wygodnie czyli oszukańczo. W zgodzie z tym co przynosi łatwy zysk, poklask etc., i wtedy wchodzi na ścieżkę nieuczciwości, zakłamania, oszustwa, nielojalności. Nie może być zatem nawet marginesu dla kompromisu z pryncypiami uczciwości, solidności, lojalności. Żadnego kompromisu z fałszem i zakłamaniem, nawet kosztem relacji z innymi i w związku z osobistym sukcesem. To niełatwe, ale tylko tak można wytrwać na ścieżce uczciwości - i z tego też względu, tak wielu z uczciwości rezygnuje na rzecz satanicznego oszukiwania i zakłamania, nielojalności i niewierności.

Uczciwość oraz lojalność to też kwestia wychowania, kultury, środowiska czy sumienia. Bywa też, że człowiek uczciwy, skazany na głód czy ból, przestaje wartościować moralnie z powodu cierpienia. Liczą się również intencje, choć one nieuczciwości nie nadają przeciwnego znaczenia a jedynie zmieniają sposób umocowania w znaczeniu etycznym. Bycie uczciwym i lojalnym to często spore wyzwanie w dzisiejszych czasach i raczej rzadko zapewnia w świecie patologicznych kłamców tzw. "sukces" ale na pewno daje świadomość właściwej drogi życia i bycia na swój sposób osobą szczęśliwą.

Czynienie dobra wcale nie musi się wiązać z nieczynieniem krzywdy złoczyńcom. Kto bowiem czyni zło, sam wydaje na siebie wyrok i nie może mieć w związku z konsekwencjami, które go dopadną, jakiejkolwiek pretensji.

Zdolność nawet przeciętnego człowieka do aktorzenia, konfabulacji, mitomanii, fantazji jest zadziwiająca. Około 90% rekruterów dokonuje zatrudnienia pracowników w oparciu o profile społecznościowe lub tylko weryfikuje kandydatów w ten sposób, co samo w sobie jest absurdem i totalnym brakiem profesjonalizmu owych rekruterów. Tak więc portale społecznościowe to faktyczne źródło praktycznej wiedzy o pracownikach faktycznych lub ewentualnych. Ponadto w ferworze aktywności społecznościowej trudno ukryć prawdę o samym sobie, a to jest jedna z podstawowych bolączek - z kolei - jest to także jedną z bolączek pracodawców, którzy często zatrudniają zupełnie "kogoś innego" niż ten, który nazajutrz pojawia się w pracy. Dla ochrony prywatności wystarczy jednakże wybrać takie ustawienia portalach, żeby profilu takiego chociażby fejsbuka nie można było wyszukać. Warto też robić profile pod branżę i firmę w jakiej chcemy pracować, a osobne, prywatne dla rodziny i bliskich znajomych.

W wielu naukach duchowych posługujemy się podstawowymi kategoriami egzystencjalnymi, jakimi są dobro i zło, ale tak samo wiele razy słyszymy od czytających te same pytania, lub wyrażane w różnej formie wątpliwości co do dobra i zła.
- Co to jest dobro lub zło?
- Co dla jednego jest dobre, dla drugiego może być niedobre.
- Dobro i zło zależą od sytuacji.
- Nie istnieje coś takiego jak dobro (zło), wszystko zależy od oceny (lub jest tylko oceną).
itd.

Takie wszystkie wątpliwości to usprawiedliwianie samego siebie, lub wyraz szczerej ignorancji, a najczęściej uszkodzenie szlaku komunikacyjnego w mózgu z zablokowaniem częściowym lub całkowitym płata przedczołowego w mózgu. Nieumiejętność zdefiniowania lub tylko rozpoznania dobra, a tym samym nieumiejętność odróżnienia dobra od zła, stanowi o niedojrzałości człowieka i nader często o zbytnim ćpaniu świństw uszkadzających mózg i jego płaty przedczołowe. Mówiąc jeszcze dosadniej, kto nie potrafi zdefiniować czy rozpoznać dobra, ten nie dorósł do człowieczeństwa lub uszkodził swoje człowieczeństwo narkotykami halucynogennymi, takimi jak ajahuasca czy marihuana.

Zło, które jest przeciwieństwem dobra nie musi być oddzielnie definiowane. Sokrates najmędrszy mąż starożytnego świata zachodniego
twierdził, że tylko to, co dobre, jest naprawdę pożyteczne. Prawdziwym dobrem jest zaś cnota, która jest wiedza, szczególnie wiedza duchowa. Zdobywając wiedzę osiągamy dobro, a z nim pożytek i szczęście. Ci zatem, którzy nie rozumieją jeszcze czym jest dobro, nie posiedli odpowiedniej wiedzy - wiedzy o życiu. Przy uszkodzonych lub zablokowanych płatach przedczołowych - zdobywanie wiedzy i rozumienia jest zablokowane, uszkodzone, a istota człekopodobna raczej przestaje być człowiekiem staczając się do poziomu człekozwierzy lub w gorszym wypadku odczłowieczonych bestii. Nawet jak miło wygląda i specjalnie nikomu nie wadzi.

Choroba, najlepiej śmiertelna, własna lub kogoś bliskiego na kim nam bardzo zależy, skuteczniej niż jakikolwiek mędrzec potrafi otworzyć człowiekowi oczy i skierować jego myśli w stronę tego co rzeczywiście istotne. Z tego właśnie faktu wypływa slogan mówiący o tym, że "cierpienie uszlachetnia". Każdy bowiem egoizm upadnie pod naciskiem uświadomienia sobie swojego końca, lub końca kogoś kogo obdarza się silnym uczuciem. I dopiero wtedy wielu ludzi zaczyna się uczłowieczać i być naprawdę ludźmi.

Kapitalizm, socjalizm, komunizm, liberalizm, maoizm, wolny rynek, centralne planowanie, sprawiedliwość społeczna, czy róbta co chceta - to wszystko jest całkowicie bez znaczenia. Istotnym jest aby jeden człowiek nie zadawał krzywdy i nie wykorzystywał drugiego, a zatem do tego należy dążyć. Oczywiście, samo w sobie, obala to znaczną część nieudolnych ustrojów politycznych.

Z początkiem XXI wieku coraz więcej tzw. "trenerów" i "coachów" szkoli z przywództwa i bycia liderem. Już nie wystarczy być liderem, nie wystarczy wpływać autorytetem, nie wystarczy podrywać i wyrywać laski w minutę, teraz chcą być przywódcami. I wszystko byłoby może fajnie, gdyby nie fakt, że większość z tych "trenerów" nie jest zdolna przewodzić swoim "penisem", a biorą się do uczenia jak zostać skutecznym przywódcą. Napoleon Bonaparte w niebiesiech razem z Alexandrem i Wielkim Mogołem anielskie włosia rwą z łąk elizejskich. Ludzie, chcecie się uczyć, uczcie się od ekspertów w danej dziedzinie. Tylko, że eksperci od bycia przywódcami nie prowadzą szkoleń, są przywódcami i tym się zajmują czemu przewodzą. Chcesz być przywódcą, ucz się od przywódcy, a nie od ciapciaka, który kapcie nosi na szelkach i nawet w radzie osiedla się nie umie udzielać z pożytkiem. Lepiej już pójść na spotkanie z sołtysem czy wójtem - ci chociaż mają pewne doświadczenie w byciu przywódcami i od nich coś tam z natury przywódcy emanuje. Może trochę przejdzie na ciebie. Jak chcesz być guru, mistrzem, przywódcą - służ wiernie guru czy mistrzowi przez lata, a w końcu może nabierzesz stosownych cech, właściwości i kwalifikacji.

Wielu ludzi już widzieliśmy, co to ambitnie praktykowali duchowość czy rozwój duchowy, a potem nagle zawrócili do tych tak zwanych prostych umysłów i zwykłych spraw codziennych, do zwykłych ludzi, zamiast pomagać im się wznosić, sami zawrócili na ich poziom. To się nazywa w mistyce ścieżką upadku, samodegradacji. Tymczasem, od tych co wiele dostali, wiele wymagać się będzie. Muszą przyprowadzić wiele dusz wzwyż, do Boga i do Guru/Mistrza, do boskiej świadomości. Upadający jednak, ci co zaczęli równać do dołu zamiast do góry, z czasem ulegają niesamowitej degradacji. Dobrze mawiali mistrzowie chińskiego ch'an, że nie sztuką jest osiągnąć przebudzenie, ale sztuką jest je utrzymać do końca życia. Każdy kto chociaż jedną duszę zniechęcił do Mistrza, Guru, zostanie przez Boga odtrącony w ciemność wieczną, aż przyprowadzi tę zniechęconą duszę i jeszcze trzy, siedem, dziesięć lub 77 zależnie od tego jak wielkim był Mistrz czy Guru do którego duszę człowieczą zniechęcał. Wielu ludzi przez swoją głupotę kręci sobie ostry bicz złego losu w mrokach ciemności zniechęcając i powstrzymując ludzkie dusze od nauki i praktyki u Mistrza/Guru.
 

 
Gnostyckie teksty stwierdzają jasno, że Szatan (SaTaN, STN) jest przywódcą archonów, wodzem zbójeckich demonów, rodzajem gadziego obcego drapieżnika (predatora), który dominuje w gałęzi mentalnej obcych w formie embrionalnej lub szaraka. Szatan, książę zła i nieprzyjaciel Boga JHWH. Szatana, a właściwie jego wspólnika upadłego Samaela gnostycy nazywali Yaldabaoth (pierwszym archonem ciemności i mroku), a obaj są naprawdę upadłymi pozaziemskimi istotami, których królestwem jest system planetarny niezależny od ziemi, słońca i księżyca.

Szatan podobnie jak Samael jest niezbyt zaawansowaną duchowo istotą (tzn. bardziej rozwiniętą od ludzi), tylko obłąkanym obcym pasożytem z pewnymi nadludzkimi lub czarnomagicznymi mocami w rozwoju których zatrzymał się wpół drogi. Gnostycy nauczali, że Szatan (STN) infekuje ludzkość w przekonaniu, że jest ich bogiem stwórcą, ale w rzeczywistości nie potrafi stworzyć niczego, a co najwyżej podszywać się pod Boga JHWH i zastraszać, znieważać dobro i pobożność. Kodeksy Nag Hammadi mówią bardzo jasno, że Szatan jest dowódcą demonicznego gatunku archonów w islamie zwanych dżinnami - wrogami Allah Boga. Pierwotnie, Szatan był wodzem jednego z niebiańskich chórów serafinów, aniołem Boga, ale nadymał się pychą i butą przeciwko Bogu JHWH, swemu Stwórcy i stoczył się w szambo ciemności, w mroczne, peryferyjne rejony stworzonego Wszechświata. Stał się aniołem upadłym czyli demonem, dżinnem, złym asurą, który nienawidzi swego Stwórcę i wszelkie dzieło Boga, a szczególnie ludzi do których miewa dostęp poprzez niższy świat astralny czyli poprzez negatywne emocje w jakie popadają ludzie niskiego stopnia rozwoju.

Szatan odmówił złożenia hołdu praczłowiekowi, Adamowi Kadmon, a potem zapragnął posiąść Ewę, prakobietę, którą pod postacią Wężownika i owoców z drzewa narkotycznego omamił i skusił na seks oraz zrobił jej dziecko - potwornego i zbrodniczego Kaina bratobójcę. Za spłodzenie Kaina bratobójcy i wszelkie zło amoralności (uwiedzenia) jakie z tego powodu panoszy się po Ziemi, karman czyli ciemne uwarunkowania Szatana z czasem coraz bardziej się pogarszają, aż ostatecznie zostanie unicestwiony.

Wyzwaniem w radzeniu sobie z obcymi oszustami i pasożytami jest rozpoznanie, co jest naprawdę dewiacyjne i niebezpieczne, w przeciwieństwie do tego co jest zwykłym szaleństwem i głupotą chorobliwych teorii spiskowych fałszujących także oryginalne nauki gnostyckie, których ludzie szerzej nie znają. Istnieje wiele głupstw w teorii spiskowej o nowym porządku świata. Warto pamiętać, że manipulacje demonicznych i złośliwych archonów prowadzą do znieważania Boga JHWH, Jahwah, Jahwe, znanego także jako Eloah, Allah, Brahman czy Ahura Mazda. Tymczasem, to Imię Boże JHWH jest gwarantem, że pokonamy wszystkich niebezpiecznych archonów z Szatanem i Lucyferem (najstarszym archonem ciemności sprytnie udającym światłość) na czele. Problemem są oszukańcze, przez opętanych archonami produkowane satanistyczne materiały fantasy które dzieciom wypaczają umysły i serca tak aby nie odróżniały dobra od zła i totalnie myliły dobro biorąc za zło, a zło za dobro. Mamy jasne i precyzyjne wskazówki udzielone przez gnostyków o archonach, dżinnach, demonach czy asurach, z których możemy zacząć dostrzegać co dzieje się w naszych umysłach i korygować ten obłęd, chociaż musimy to zrobić pojedynczo, indywidualnie, bo nie można w łatwy sposób usunąć szaleństwa (obłędu) z umysłów innych, jeśli sami świadomie poddali się władzy ideologii wyprodukowanej przez sprytnych acz oszukańczych archonów. Należy pamiętać, że wszelkie nauki głoszone przez media spirytystyczne w postaci tak zwanych channelingów należy badać bardzo ostrożnie lub odrzucić profilaktycznie, gdyż są generalnie produktami archonów czy asurów podających się za wyższe duchowe istoty. Kto ulega informacjom od niewidocznych bytów z channelingów, ten jest ogłupiony ideologią archonów - zwykle bardzo silnie kodujących nienawiść do żyjących na ziemi mistrzów duchowych, proroków Boga, awatarów, prawdziwych guru, Boga, Absolutu, JHWH (Jahwe), Brahmana, bóstw wedyjskich zwanych dewami, świętych Bożych, a także do mistyki religii abrahamowych jak Iluminatyzm, kabała, gnostycyzm czy sufizm.

Ludzie muszą nauczyć się uczęszczać regularnie na grupy modlitewne i medytacyjne służące połączeniu z Bogiem oraz do autentycznych żyjących mistrzów duchowych, których muszą się nauczyć także rozpoznawać we właściwy sposób. Tylko wtedy uda się człowiekowi ominąć opętania i zwiedzenia przez demoniczne bestie jakimi są mroczni archoni zwani dżinnami, asurami, demonami czy wręcz diabłami, panami w czerni.

Gnostycyzm był i jest nadal szykanowany oraz potępiany przez zdemoniały kościół katolicki i tzw. łowców herezji, inkwizytorów. W rozmaitych źródłach czytamy, że gnoza została prawie doszczętnie zniszczona do 5 wieku e.ch., przez inkwizycyjne i terrorystyczne władze kościelne, będąc dla nich wysoce niewygodną i niebezpieczną boską wiedzą, świętą wiedzą. Znany jest także fakt, iż to właśnie katolicki kościół nakazał spalenie Biblioteki Aleksandryjskiej z jej setkami tysięcy dzieł gnostyckich i alchemicznych. Ostatnim pracownikiem naukowym słynnej biblioteki była święta kobieta o imieniu Hypatia. Była ona znakomitym filozofem, matematykiem, astronomem, fizykiem i zwierzchnikiem szkoły neoplatońskiej. Mieszkańcy Aleksandrii darzyli ją ogromną sympatią oraz szacunkiem, co jeszcze bardziej nie podobało się archonckiemi, satanistycznemu w działalności kościołowi katolickiemu. Hypatia pragnęła uchronić wiedzę i mądrość starożytnego świata przed rękami rodzącego się fundamentalizmu religijnego, ale zginęła brutalnie zamordowana z rąk chrześcijańskich fanatyków ideologicznych. Jej historię ukazuje nakręcony film pt. „Agora”. Prześladowania gnostyków (Mędrców Bożych) jednak nie skończyły się.

Gnoza jest nadal celowo przekształcana i ośmieszana przez główny nurt chrześcijaństwa na świecie i nie tylko, dlatego istotne jest z jakich źródeł bierze się informacje na jej temat. Zastanówmy się zatem głębiej – dlaczego wiedza przedstawiana przez Telestai jest tak bardzo niewygodna i potępiana przez wiodące religie chrześcijańskie na świecie? Czyż walka archonów przeciwko prawdom gnostyckim nie jest walką demonów ciemności przeciwko aniołom światłości i posłańcom prawdziwego Boga, którego nie ma ani w kościołach chrześcijańskich ani w meczetach salafickich czy wahabickich terrorystów uprawiających inkwizycyjne ludobójstwo i bratobójstwo w łonie abrahamowego islamu?

Całość tekstu artykułu o archonach w gnostycyzmie znajdziesz na portali Prawdziwy Himawanti:

http://prawdziwyhimawanti.blox.pl/2016/05/Archoni-dzinny-i-asury-satanistyczne-zniewolenie.html

  • awatar Gość: Super artykuł o demonach. Idę czytać oryginał.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Aleister Crowley zobrazowany według ezoterycznej i magicznej astrologii

Przyjmowanie demonicznych inkarnacji do lóż i organizacji brackich, które chcą wskazywać drogę duchowego rozwoju nie zawsze jest dobre i z góry można stwierdzić, kto będzie w jakimś większym stopniu szkodliwy. Aleister Crowley, gdy tylko zajrzeć w jego horoskop urodzeniowy ma Saturna w VII domu w koniunkcji z Deneb Algiedi w trygonie do dołującego Słońca oraz Księżyc dzień przed Pełnią po górowaniu na MC, a Słońce w koniunkcji z Wenus i Spicą dochodzi do linii dołowania pod horyzontem, zaś Merkury w koniunkcji z Jowiszem także podąża do dołowania za Słońcem. Słońce dołuje w nadirze, znaczy Dusza w życiu człowieka dołuje. Rigel z Oriona jest jego Gwiazdą Ascendentu, tuż nad Ascendentem w chwili urodzenia dając silną jeszcze koniunkcję Rigel - Ascendent. Mars już zaszedł pod descendent, zaś Tron Arymana jest akurat jeszcze na Descendencie pokazując swoje descendentalne panowanie - sprowadzanie siebie samego i wszystkiego do totalnej ruiny.

Korona Magów (Północy) także zachodzi będąc tuż nad descendentem, zatem jest to inkarnacja kogoś, kto utracił Koronę Magów (życie zatracenia Korony Maga) i zejścia na złą stronę ciemnej energie. Słońce jest w Znaku Wagi, a Księżyc w Znaku Ryby, Ascendent jednak w samej końcówce Znaku Raka, a nie Lwa jak się podaje z powodu złego wyliczenia przesunięcia współrzędnych ekliptyki dla 1875 roku. Punkt Barana jest w idealnym górowaniu, co daje kardynalny podział krzyża punktów kardynalnych na niebie, a do tego Głowa Smoka czyli Rahu jest tuż obok MC w IX domu, co oznacza panowanie wszelkich demonicznych tendencji w tym człowieku, ewidentnie pod panowaniem diabolicznego Rahu wspartego w krzyżu z gwiazdą Rigel na Ascendencie i Tronem Arymana na Descendencie. Głowa Smoka (Rahu) u góry, a Ogon Smoka (Ketu) na dole, daje panowanie demona nad życiem osoby, a dokładniej demoniczny krzyż czarnoksięstwa na niebie urodzeniowym.

Rigel w koniunkcji z Ascendentem, tuż nad Ascendentem pokazuje osobę chorobliwie egotyczną za wszelką cenę walczącą o swoją pozycję na wszelkie możliwe sposoby, czyli kretyna, który wszędzie gdzie wejdzie to rwie się do władzy ale nie chce się ani uczyć ani rozwijać na żadnym polu, tylko chce chorobliwie rządzić innymi. Chorobliwa żądza władzy i pozycji, chorobliwa żądza władzy za wszelką cenę, można powiedzieć obsesja na punkcie władzy i panowania nad ludźmi, żądza awansowania. Szkoły duchowe oraz organizacje promujące rozwój duchowy nie potrzebują osób które całą mocą walczą o przywództwo, o pozycję i stołek, nie potrzebują kretynów, których jedyną aktywnością jest wygryzanie innych z zajmowanych przez nich miejsc z całą mocą woli. Osoba która tak postępuje, ma takie silne tendencje do władzy, nie powinna być przyjmowania do ruchów ezoterycznych ani naukowych, a co najwyżej do gangu lokalnych bandytów, bo gdy już władzę i pozycję zdobędzie zupełnie nie wie co ma z nią z zrobić, odczuwa rozczarowanie zdobytą pozycją, czuje się słaba i pozbawiona mocy.

Można powiedzieć, że silnie aspektowany Rigel, tutaj w bliskiej koniunkcji z Ascendentem, to bardzo negatywny i szkodliwie demoniczny wpływ Oriona pokazujący inkarnację reptiliańskiego gada, wcielenie jaszczura, który do tego na descendencie ma posadzony Tron Arymana pokazujący, że to zła istota odchodząca z tego świata do rejonów piekielnych, istota schodząca w ciemność z powodu szkód jakie narobiła. Każdy sukces takiej osoby kończy się upadkiem, zatem nie powinno się takich osób dopuszczać do posiadania jakiejkolwiek władzy w ruchach o charakterze duchowym. Upadają bowiem niczym gwiazdy spadające dając wielką arymaniczną ciemność po chwilowym rozbłysku towarzyszącym awansowi i zdobyciu wyższej pozycji na ścieżce rytualnych czy innych wtajemniczeń. Saturn w koniunkcji z Księżycem trzy dni przed Pełnią pokazuje, że osoba jest mocno uzależniona od przeżyć emocjonalnych i ryzykownych szkodliwych zachowań, a co w życiu robi jest uwarunkowane złą karmą poprzednich wcieleń i praktycznie może być nieprzezwyciężalne.

Takiej osobie dla jej rozwoju duchowego daje się tak wielką praktykę duchową, że zajmuje ona cykl saturniczny, zanim zostanie wypełniona, co może z czasem przezwyciężyć złe tendencje i demoniczne uwarunkowania reptiliańskiej duszy pogrążonej w ciemności. Nic nie wolno takiej osobie dawać szybciej ani przyspieszać, musi się nauczyć cierpliwie pracować aż pokona uwarunkowania karmiczne o obrazie złowrogiego Saturna (Śani). Takim osobom radzi się zająć działalnością opartą na zdolnościach mechanicznych jak tokarz, zdun czy jubiler i w tym szukać wzrostu, pozycji oraz kariery, nie w sprawach metafizycznych.

Wspomagająca na Ascendencie Rigel gwiazda Hastya pokazuje osobnika silnie aroganckiego, pyszałkowatego, gbura, pewnego siebie, pełnego zmiennych humorów, kapryśnego, bezbożnego, skłonnego do przemocy i terroryzowania otoczenia, o sztormowym nastroju. Idealnie pasuje do silnej żądzy władzy i kaprysów jej zaspokajania poprzez niszczenie innych i wygryzania ludzi dobrych oraz kompetentnych z zajmowanych przez nich stanowisk. Jest to gwiazda czubka penisa mitycznego Oriona, co daje także zwykle rozwiązłość, a co najmniej rozpasanie seksualne, a przy panującym nad horoskopem Rahu (Głowa Smoka) także liczne zboczenia jak sadyzm i okrucieństwo w czasie aktów seksualnych, skłonności do gwałtów. Mamy obraz skorpionowego żądła kąsającego innych złośliwie, prawdziwego gada z Oriona, którego Dusza i Rozum są uśpione, spowite ciemnościami (Słońce i Merkury w dołowaniu). Do tego wszystkiego Saturn w ruchu wstecznym pokazuje powtarzanie czy odtwarzanie tego, co zły człowiek zrobił w przeszłości. Chińczycy gwiazdę Hatsya nazywają Fa, co oznacza pokutę, życie za karę, zatem jedyne czym osoba powinna się zajmować w swoim wcieleniu to pokutowanie za dawniej wyrządzone zło i dobroczynność naprawiająca ludzkości dawniej wyrządzone krzywdy.

Opozycja Marsa z gwiazdą Rigel i Hatsya pokazuje osobę nieposłuszną, niesforną, w zachowaniach wredną i złośliwą, nadającą się jednak na złośliwego kaprala lub sierżanta w wojsku czy w charakterze oprawcy przesłuchującego szpiegów dla bezpieki. Rigel na Ascendencie powoduje, że osoba napędza się psychicznie czerpiąc energię niczym wampir z podsycania konfliktów i walki o władzę oraz przywództwo. W poprzednich wcieleniach taki osobnik mógł być plemiennym kacykiem walczącym o swoją pozycję z użyciem metod niegodziwych i podstępnych, oraz z pomocą demonicznych środków czarnoksięskich czy czarnomagicznych, co spowodowało zapieczętowany kurs upadkowy tej zdeprawowanej duszy.

Osoby z Saturnem w VII domu, mogą przechodzić przez dość bolesne doświadczenia w życiu uczuciowym oraz mogą nosić w sobie pewien lęk przed odrzuceniem, więc zwykle do związków podchodzą ostrożnie. Czasem zdarza się, że opóźniają zawarcie małżeństwa jakby go unikając. Zdarza się także, że osoba związuje się z kimś bardziej z rozsądku, niż z miłości, oraz przy Saturnie w domu VII, częściej się rozwodzą, szczególnie jak ogólnie są złe aspekty planetarne. Osoba z Saturnem trochę przytłacza bliskich swoimi trudnymi przeżyciami, swojego partnera (descendent), zrzuca na niego bagaż przykrych doświadczeń, a jej partner czuje się tak, jakby miał koło siebie nie partnera, ale generała, który kontroluje go, blokuje jego ekspresję i ogranicza oraz obwinia o wszystko.

Koniunkcja Saturna z gwiazdą Deneb Algiedi to silnie destrukcyjna osobowość przysparzająca bliskim i współpracowników wiele smutków a nawet śmierci. Silna obojętność w stosunku do wiedzy i nauki, natura pełna lęków i fobii, silna władza psychiczna nad zwierzętami i stworzeniami jadowitymi, typ nieprzyjemny z wyglądu i sposobu bycia, niekorzystny do małżeństwa i zakładania rodziny, podatny na śmierć rodziców w dzieciństwie, kończący życie w odosobnieniu i zapomnieniu, porzucony przez przyjaciół, którzy nie mogą wytrzymać paskudnego charakteru tego osobnika.

Opozycja Wenus do Medium Coeli czyli Wenus w nadirze daje nieporozumienia ze współpracownikami, ściemnienie artystycznych i miłosnych aspektów Duszy. Kwadratura Marsa do Wenus to różnica zdań, ostra wymiana poglądów, nieporozumienia partnerskie, nadużyte zaufanie, nieudane spotkania, a dalej przeszkody na drodze realizacji ambitnych pomysłów, ingerencja osób postronnych w sprawy osobiste, komplikacje w życiu osobistym. Kwadratura Marsa do Słońca to prowokacja, konflikt, irytacja, zdenerwowanie, zły nastrój, kiepskie samopoczucie, osłabienie woli, także nierozważne i nieprzemyślane zachowania, prowokacja ze strony otoczenia, nieprzewidziane przeszkody, zbyt emocjonalne podejście do problemów partnerskich i zawodowych. Kwadratura Merkurego do Ascendentu to otrzymanie niepomyślnych wiadomości, skłonność do pomyłek i błędów, problemy z pamięcią. Sama kwadratura Merkurego z Ascendentem może spowodować silne pomylenie i pobłądzenie w życiu a tym bardziej na duchowej drodze, a już szczególnie gdy na Ascendencie panuje jakaś reptiliańska, demoniczna gwiazda jak Rigel. Kwadratura Saturna do Merkurego to niepowodzenia w pracy umysłowej, trudności z przyswajaniem nowej wiedzy, poważne przeszkody na drodze swobodnego rozwoju intelektualnego, problemy w sprawach handlowych i zawodowych, co pokazuje osobnika niezdolnego do podjęcia nauki ezoterycznej, niezdolnego do nauczenia się wiedzy tajemnej jak i czegokolwiek, obraz nieuka. Kwadratura Merkurego do Saturna to ustawiczne problemy z logicznym uporządkowaniem prowadzonych spraw, brak inicjatywy i dobrych pomysłów, a zatem osobnik mający złe pomysły, a dobrych wcale. Kwadratura Jowisza do Ascendentu to życiowe sytuacje, które człowieka przerosły, niekontrolowany rozwój wydarzeń, kłopotliwe skutki pochopnych sądów i nieprzemyślanych decyzji czyli całe plugawe życie czarnoksiężnika Aleistera Crowleya w astrologicznej pigułce.

Trochę sytuację ratują pomyślne trygony, w tym Saturna i Słońca dając możliwość realizacji długotrwałych planów handlowych czy biznesowych oraz rodzinnych i trygon Saturna z Wenus, dając pewną stabilizację sytuacji finansowej oraz czas na wyjaśnianie nabrzmiałych konfliktów towarzyskich lub rodzinnych. Sekstyl Marsa do Księżyca poprawia Crowleya dając mu czasem ze dwa razy w miesiącu na kilka godzin chwile na właściwe przypuszczenia, dobre rozeznanie sytuacji, pozytywny obrót sprawy, słuszne wnioski, uzasadnione podejrzenia. Nie widać jednak zbytnio, aby z tej pożytecznej możliwości korzystał w swoim życiu. Koniunkcja Spicy ze Słońcem ułatwia awansowanie, gromadzenie bogactwa, godności, osiągania publicznych korzyści, zadowalania rodziców i dzieci, jeśli przebywają w ojczystym kraju.

Merkury, planeta będąca symbolem hermetyzmu jest w koniunkcji z gwiazdą Zubenelgenubi, ale niestety w dołowaniu, w pałacu największych ciemności, zatem hermetyczny Merkury na pewno nie jest aktywny w życiu Aleistera Crowleya, co więcej widać, że jest on przeciwieństwem wiedzy hermetycznej, jako, że po przeciwnej stronie, w górowaniu króluje sobie czyli kulminuje demoniczna głowa Rahu czyli Głowa Smoka. Merkury z Zubenelgenubi wydalany jest przez Ogon Smoka, przez Ketu, czyli mamy od strony hermetycznej do czynienia z ezoterycznym gównem (ezo-shit), z wydalinami z ogona czyli odbytu smoczego (gadziego), ze smrodkiem reptiliańskim. Koniunkcja w dołowaniu pokazuje osobę przebiegłą, mściwą i zdradliwą, zdradliwego i mściwego cwaniaczka, osobę o kiepskim zdrowiu psychicznym i fizycznym, osobę okrytą hańbą zdrady lub niesłusznej zemsty, kogoś kto zaszkodziwszy komuś zostaje ukarany a potem mści się chorobliwie na swoich skrzywdzonych ofiarach, skłonnego do popadania w biedę i ruinę pod koniec życia z powodu karmicznie wyrządzonego innym zła, osobnika skłonnego do psychopatycznych mordów na ludziach lub zwierzętach, a przynajmniej do sadystycznej psychopatycznej zemsty za urojone czyli nieistniejące krzywdy, umysł pełen niefortunnych i pechowych okoliczności oraz fatalnych wydarzeń. Samo obcowanie z taką osobą lub intensywne myślenie o niej może przynieść kłopoty, pecha i serie nieszczęśliwych zdarzeń.

W astrologii klasycznej Saturn symbolizuje bóstwo czasu - Chronosa. Uważa się w środowiskach ezoterycznych i okultystycznych, że na Saturnie żyją tzw. "Władcy Karmy" czy Władcy Losu tajemnicze duchowe byty, archanioły, które obserwują jak ludzie wypełniają to, co powierzył im los. Zbuntowane dusze które w poprzednich wcieleniach nie chciały się rozwijać, ewoluować i rosnąć w duchowym kierunku, zsyłane są na Saturna, gdzie po surowych i ciężkich próbach oraz cierpieniach ponownie dostają szanse powrotu na Ziemię – na której to mogą znów odpracować swoją złą karmę, zły karman skutków niegodziwych czynów, słów i myśli. Konieczność tego odpracowania karmana, hamuje rozwój i wznoszenie się duszy gdyż ściąga ją w dół, ku Ziemi. Saturn wszak uosabia najstarszą cząstkę karmana, która przenosi się z jednego wcielenia na drugie, nie dając możliwości tak lekkiego i swobodnego rozwoju jakby dana jednostka chciała. I tak dzieje się, aż karman nie zostanie "odpracowany" do końca. Owa najstarsza cząstka karmana gniecie człowieka jak wielki kamień, leżący na drodze, który trzeba przesunąć albo w ogóle zabrać, usunąć. Problem w tym, że jest on tak ciężki iż można to zrobić jedynie etapami, stopniowo rezygnując z kolejnych złych cech i wad z jakimi się urodziło.

Saturn w retrogradacji pokazuje w jakim miejscu człowiek w poprzednim życiu zatrzymał się w swoim rozwoju i na czym powinien skoncentrować swoje siły i energie by kontynuować poprzednią drogę rozwoju. Saturn w ruchu wstecznym, wskazuje na karman zgromadzony w ciągu kilku inkarnacji i aby go choćby złagodzić, trzeba będzie ze zdwojoną siłą zabrać się za dokończenie porzuconych spraw. Generalnie wskazuje iż jednostka unikała odpowiedzialności, nie wypełniała swoich obowiązków, nie spełniała się w rolach życiowych jakie były od niej wymagane przez Władców Losu (Karmana), szczególnie w zakresie tematyki znaku oraz domu w jakim posadowiony jest Saturn w czasie narodzin człowieka czy w czasie założenia jakiejś organizacji (loży).

Saturn w ruchu wstecznym staje się planetą swawoli i dowolności, społecznych zaburzeń i osobowości aspołecznych. Retrogradujący czyli poruszający się ruchem wstecznym Saturn, który jest u Aleistera Crowleya w Znaku Wodnika czyli we własnym Znaku, daje ogólnie krotochwilność i krótkotrwałość podjętej pracy, osobnik szybko traci zdobytą pracę czy stanowisko. Osoba w poprzednim życiu mogła być ofiarą jakiejś rzezi, egzekucji, mordu zbiorowego czy jakiegoś rodzaju holocaustu, w tym kary śmierci za zbrodnie, a w tym życiu musi nadrabiać zaległości czy naprawiać to co kiedyś zepsuła, gdyż jej życie jest w celu pokuty czy samonaprawy. Saturn Rx (retrogradujacy) daje urodzonemu rozczarowania ograniczającymi strukturami i autorytetami, poprzez na przykład złamane przez innych słowo, ucząc go by rozwinął wewnętrzną swobodę do samodzielnego definiowania co jest dozwolone a co nie, wbrew powszechnym normom. Niestety rozczarowania duchowymi autorytetami są zawsze rujnujące dla duszy i sprzyjają jedynie duchowemu upadkowi, a problemy z nauką i rozumieniem otrzymywanych treści mogą w tym wypadku jedynie piętrzyć tego rodzaju problemy zamiast je rozładowywać. Zatem jeśli Crowley się duchowymi nauczycielami rozczarowywał, to nie dlatego, że oni byli słabi, tylko dlatego, że sam był zwyczajnie głupi, krnąbny i niezdolny do pojmowania głębszych treści duchowych, bo zaślepiony chorobliwą żądzą władzy i pozycji. Wyciągał zatem błędne wnioski co do granic swojej wolności, bo jego przesłanki były błędne i tak brnął w pomylenie umysłowe.

Gdy Saturn porusza się ruchem wstecznym, to oznacza, że do głosu dochodzi negatywna natura tej planety, a więc: pesymizm, brak poczucia bezpieczeństwa materialnego, straty, ruina. Przemyśliwać zatem sobie swoje dotychczasowe życie trzeba. Dobrze, jeśli podejmiemy przy tym ambitne postanowienia na przyszłość, a następnie wytrwale będziemy dążyć do osiągnięcia lepszych duchowo i moralnie celów. Mamy szansę pokonać wówczas swoje słabości czy wady i dojść do tego, na co czekaliśmy latami. Najgorzej jeśli tak urodzeni popadają w swawolenie i dewiacje, bo ich dalszym karmicznym nieszczęściom nie będzie końca, a urodzonym na ruchu wstecznym Saturna zwykle czynienie czegoś złego przychodzi trzy razy łatwiej niż czynienie czegoś dobrego.

Gdy Saturn idzie w retrogradacji to jest uznawany za trzy razy silniejszego niż normalnie. Jako, że Saturn jest z natury uczącym przez stwarzanie trudności, postrzegany jako szkodliwy i przynoszący utrudnienia i niepomyślność, to Saturn w retrogradacji znacznie mocniej blokuje rozwój wszelkich dobrych działań i pozytywnych rezultatów przedsięwzięć. Nie jest to dobry czas na podejmowanie nowych decyzji, a urodzenie z Saturnem w retrogradacji oznacza często silną niezdolność do robienia rzeczy dobrych. Odczekanie jest najlepszym rozwiązaniem przy tranzytach, a to oznacza, że pięć miesięcy w każdym roku jest bardzo niekorzystnych. Wpływ Saturna najbardziej odczuwają osoby, które mają ascendent w Koziorożcu i Wodniku ponieważ Saturn włada tymi znakami. Powinni uważać aby nie popaść we frustracje i nie poddawać się uczuciu złości co mogłoby zmniejszyć jasność myślenia. Saturn będzie mocniej oddziaływał na inną planetę w urodzeniowym horoskopie jeśli będzie ona miała ten sam stopień położenia w znaku zodiaku co Saturn w czasie retrogradacji, co daje sporo saturnicznie silnie niekorzytnych aspektów z pozostałymi planetami zawsze, gdy będą w okresie koniunkcji ze stopniem 19 minut 31 Wodnika w tranzytach Aleistera Crowleya.

Saturn w Wodniku oznacza normalnie, że człowiek ma zaufanie do ładu umysłowego, uporządkowanych koncepcji, zorganizowanego społeczeństwa. Wie, że nieodpowiedzialne działanie może zniweczyć pracę i wysiłki wielu lat. Realizuje swoje cele życiowe dzięki kontaktom międzyludzkim i dobremu rozplanowaniu sił i środków. Zależy mu, aby utrzymać ważne dla niego przyjaźnie. Znajomi uważają go za osobę przyzwoitą i godną zaufania. Jego atutem jest dobre zaplanowanie obowiązków. Praca która będzie mu odpowiadała nie musi przynosić wysokich dochodów ani zapewniać władzy, ale musi w jakiś sposób rozwijać. Ma dobrą wyobraźnię przestrzenną, z łatwością stosuje w życiu abstrakcyjne pojęcia. Dobrze rozumie zagadnienia społeczne. Niestety, tak jest gdy Saturn idzie ruchem normalnym. Przy ruchu wstecznym Saturna przez Znak Wodnika wszystko jest odwrotnie, a osoba staje się wredną karykaturą człowieczeństwa, która burzy wszystko co dobre, a wspiera i robi wszystko co złe, chociaż jej lekcją jest powstrzymanie wszystkich swoich swawolnie złych tendencji. Nie rozumiał zagadnień społecznych ani pojęć abstrakcyjnych, nie pojmował symboliki masońskiej ani wiedzy ezoterycznej, szukał jedynie władzy zamiast robić to, co by go rozwijało. Niweczył wysiłki wielu ludzi, którzy w ezoteryzmie dobre rzeczy budowali przez wiele lat, a do tego okazał się nieprzyzwoitym łajdakiem, niegodnym zaufania, niezdolnym dochować ezoterycznych tajemnic. I nie posłuchał tych, co go ustawiali we właściwym kierunku, co oznacza, że generalnie widzimy tutaj z horoskopu osobę, którą w ramach wstępnej selekcji nie powinno się nawet do loży masońskiej czy innej grupy ezoterycznej zapraszać na jakiekolwiek nawet podstawowe wtajemniczenie.

Saturn w Wodniku – to szukanie zajęć przynoszących niecodzienne doznania, wykorzystujących nowoczesne technologie, bądź nowe metody zarządzania i organizacji pracy, uciekanie od prac typowych lub żmudnych, wszechstronność i bogata wyobraźnia, własna inicjatywa, lojalność i odpowiedzialność wobec pracowników i przełożonych, zarozumialstwo, nieliczenie się z realiami. Ruch wsteczny to bogata wyobraźnia do konfabulacji i bredzenia lub niezdolność do wizualizacji, choć zdolność do halucynacji i irracjonalnych wybryków, to nielojalność, wykorzystywanie nowych technologii do niegodziwych celów, szukanie niecodziennych doznań w dziedzinie niemoralności czyli w dewiacjach i zboczeniach. Wyprowadzanie wszystkich na manowce i wyrolowanie w interesach to prawdziwy pokaz umiejętności typa spod ciemnej gwiazdy jak się o takich powiada. Saturn w VII domu wymusza także związki o dużej różnicy wieku, co daje przy innych negatywnych i demonicznych aspektach zwyrodniałe skłonności albo do pedofilii albo do gerontofilii, a podejrzeń w tym kierunku nie brakowało w tym wypadku, podobnie jak i relacji z zachowań sadystycznych wynikłych z żądzy władzy i dominacji.

Obraz astrologiczny Aleistera Crowleya jest tak jednoznacznie negatywny i silnie destrukcyjny, że aż dziw bierze, że ktoś go wpuścił w środowisko ezoteryczne, okultystyczne czy masońskie, znane z tego, że zwykle od początku zagląda w horoskopy astrologiczne czyli w gwiazdy czasu urodzenia potencjalnych kandydatów, a także dysponuje jasnowidzącym wglądem starszych ekspertów żeby się od razu zorientować z kim ma się do czynienia. Każdy normalny mag czy okultysta, nawet czarny mag odesłałby takiego potworka rezygnując z przyjmowania go do czegokolwiek, bo nawet na robola budowlanego na podstawie tego horoskopu lepiej byłoby takiego do firmy nie przyjmować - bo zaraz wykopie majstra i będzie próbować rządzić się w sposób idiotyczny i szkodliwy, niszcząc także firmę albo zrobi cichcem swój urojony nowatorski eksperyment skutkujący katastrofą budowlaną i śmiercią wielu ludzi, bo jemu się coś genialnego ubzdurało. Na niczym się taki nie zna ale w sposób demonstracyjny domaga się poszanowania jego nieistniejącego autorytetu. Aż dziw bierze, że w środowiskach rzekomo okultystycznych znajdują się jeszcze tacy, co czytują wypisywane przez taką szkodliwą osobę brednie, kiedy od urodzenia widać, że to jedynie szkodnik z paskudnym ego i ciężkim karmanem czarnoksięskim, szkodnik chory na władzę i prymitywny oraz arogancki despotyzm podszyty zboczeniami.


  • awatar Gość: Zło obnażone w całej okazałości!
  • awatar Gość: O kurde, jak ci masoni go przyjęli do swojej loży, bo chyba astrolodzy od ręki zauważają jakie paskudne bydle się kryje za danym horoskopem?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Amma Polska - Przyjazd Swami Shubamrita

Dnia 26 listopada 2015 odwiedzi nas jeden z najbliższych uczniów Ammy - Br. Shubamrita Swami i poprowadzi wieczorny program w Warszawie. Podczas programu będziemy mogli wysłuchać wykładu Swami Br. Shubamrity pt: "Uczyń swoje życie świętem", zaśpiewać badżany (duchowe pieśni) oraz pomedytować. Spotkanie odbędzie się w sali Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie na ul. Dobra 56/66. Spotkanie rozpocznie się o godz 19.00

Przyjazd Swami Shubamrita - potrzebujemy Waszej pomocy!

Kochani! Już niebawem 26 listopada 2015 przyjeżdża do nas Swami Br. Shubamrita z wykładem "Uczyń swoje życie świętem".
Przyjazd Swamiego został potwierdzony kilka dni temu i potrzebujemy Waszej pomocy!
Potrzebujemy przede wszystkim wsparcia w:

- Rozreklamowaniu wydarzenia
Czy ktoś z Was zna się na reklamie w internecie? na Facebooku? Czy ktoś z Was chciałby pozamieszczać informacje o wydarzeniu na forach/grupach poświęconych Bollywood, kulturze Indyjskiej, medytacji, jodze, duchowoście etc.? Czy ktoś z Was chciałby porozwieszać plakaty w Warszawie?

- Kontaktach z mediami
Może macie kontakt z dziennikarzami, których zainteresowałby temat, którzy chcieliby przeprowadzić wywiad ze Swamim, napisać artykuł?
Chętnych wolontariuszy prosimy o kontakt z Marleną: 882 060 080

- Zasileniu sklepiku z przekąskami
Czy ktoś z was chciałby podarować do sklepiku wegetariańską tartę? samosy? Inną słoną przekąskę? Przygotować mango lassi? sprzedawać w sklepiku? I tym samym wesprzeć Stowarzyszenie w organizacji - cały dochód ze sklepiku idzie na pokrycie kosztów przyjazdu Swami i Natha oraz kosztów wynajmu sali.
Chętnych wolontariuszy prosimy o kontakt z Bożką: 516 061 770

- Pomocy w przygotowaniu sali i sprzątaniu po programie
Potrzebujemy wolontariuszy, którzy mogliby przyjść wcześniej o godzinie 16.00 do BUW'u (ul. Dobra 56/66) i pomóc nam w przygotowaniu sceny, ołtarza, zrobieniu dekoracji, przygotowaniu info table, sklepiku Ammowego i przekąskowego, a także pomóc w sprawnym sprzątaniu po programie.
Zakupie kwiatów na ołtarz
Chętnych wolontariuszy prosimy o kontakt Iwoną: 512 437 806

- W innych sprawach prosimy o kontakt z Olą: 509 866 322

Pozdrawiamy,
Stowarzyszenie Amma-Polska

"Jeśli kochasz Ammę, powinieneś kochać i służyć wszystkim żyjącym istotom. Tylko wtedy możesz powiedzieć, że kochasz Ammę. Postrzegaj wszystko tak, jak swoją własną jaźń". - Amma (Mata Amritanandamayi)

"Wszyscy jesteśmy paciorkami nawleczonymi na tę samą nić miłości". - Amma (Mata Amritanandamayi)

"Energia czystej miłości jest w tobie, tylko musi się obudzić". - Amma (Mata Amritanandamayi)

"Miłość może doskonalić wszystko i wszystkich: leczyć choroby, uzdrawiać zranione serca, przekształcać ludzkie umysły". - Amma (Mata Amritanandamayi)

"Miłość jest tym, co jednoczy wszystko". - Amma (Mata Amritanandamayi)

"Kiedy niewinność przebudzi się w naszym sercu, zobaczymy wszystko w jej świetle, nastanie wyłącznie błogość." -Amma (Mata Amritanandamayi)

"Cisza, jakiej nabywamy dzięki modlitwie i medytacji, pomaga nam odnaleźć pokój i prawdziwe szczęście w tym hałaśliwym świecie" - Amma (Mata Amritanandamayi)

"Sztuka jest pięknem Boga, objawionym w postaci muzyki, malarstwa, tańca itp. Jest jednym z najprostszych sposobów urzeczywistnienia własnej wrodzonej boskości." ‪‎Amma‬ (Mata Amritanandamayi)

"Czas życia motyla wynosi zaledwie kilka dni, do tygodnia. A mimo to, jak on radośnie lata naokoło! Rozsiewa na wszystkich zachwyt i radość. Nasze życie powinno być właśnie takie". - Amma (Mata Amritanandamayi

"Ludzie przychodzą na świat, aby byli kochani. Żyją dla miłości. Jednak dziś największym ubóstwem jest brak bezwarunkowej miłości". - Amma (Mata Amritanandamayi)

"Nasze starania, aby usunąć nienawiść i obojętność ze świata, zaczynają się od starań, żeby usunąć je z naszego umysłu". - Amma (Mata Amritanandamayi)

"Jak długo wystarczy siły w rękach, aby wyciągnąć je do tych, którzy do niej przychodzą, Amma będzie dawać im darszan. Z miłością troszczyć się o ludzi, pocieszać i ocierać ich łzy do końca ich śmiertelnej drogi - takie jest życzenie Ammy" - Amma (Mata Amritanandamayi)

"Nie krzywdź nikogo swoimi myślami, słowami ani czynami. Słuchaj głosu swojego sumienia i postępuj zgodnie z nim. Módl się o pokój na świecie" - Amma (Mata Amritanandamayi)

"Kiedy pojawiają się w życiu trudne okoliczności, nie uciekaj ze strachu. Raczej rozpal w sobie miłość i staraj się je przezwyciężyć". - Amma (Mata Amritanandamayi)

"Moje ukochane dzieci, śpiewajcie z głębi waszych serc. Niech wasze serca rozpuszczą się w modlitwie. Radość śpiewania imienia Pana jest niepowtarzalna". - Amma (Mata Amritanandamayi)

"Tam gdzie jest miłość , tam nie ma wysiłku. Czynienie innych szczęśliwymi to mój odpoczynek". - Amma (Mata Amritanandamayi)

"Życie jest pełne Bożego światła, ale tylko przez optymizm doświadczycie tego światła." - Amma (Mata Amritanandamayi)

"Nawet jeśli niczego nie zrobiliśmy bezinteresownie, powinniśmy posadzić drzewo lub sadzonkę; to byłby prawdziwie bezinteresowny czyn, przynoszący korzyści dla nas samych i dla innych." - Amma (Mata Amritanandamayi)

"Jeśli zanurzymy się w siebie wystarczająco głęboko, odkryjemy, że wszystkie istoty łączy razem ta sama nić uniwersalnej miłości. To miłość jednoczy wszystko." - Amma (Mata Amritanandamayi)

"Jedyną rzeczą, która nas ożywia pośród smutków, jest optymistyczna wiara. Nigdy jej nie straćmy". - Amma (Mata Amritanandamayi)

"Starzejąc się tracimy entuzjazm i radość. Stajemy się zasuszeni i nieszczęśliwi. Dlaczego? Ponieważ tracimy wiarę i niewinność. Gdzieś w każdym z nas dziecięca radość, niewinność i wiara leżą uśpione. Odkryjmy je na nowo." - Amma (Mata Amritanandamayi)

"Zachwyt i miłość, które odczuwałeś jako dziecko, nigdy nie powrócą, chyba że znów zaczniesz się bawić jak dziecko. Niewinność jest w tobie, ukryta głęboko wewnątrz. Powinieneś ją odkryć na nowo... Ta dziecięca niewinność w tobie, to Bóg". - Amma (Mata Amritanandamayi)

"Spójrz w oczy dziecka - możesz w nich ujrzeć Boga. Przebywaj z dziećmi. Ich spontaniczność, niewinność i pełnia ekspresji sprawią, że z twego serca wypłynie uśmiech i zachwyt pojawi się w twoich oczach". - Amma (Mata Amritanandamayi)

"Nasze ciała urosły, nasze umysły nie. Aby nasze umysły mogły wzrastać i stać się bezkresne jak wszechświat, musimy najpierw rozwijać postawę małego dziecka. Potrzebujemy dziecięcej niewinności i pokory, ponieważ tylko dziecko może wzrastać". - Amma (Mata Amritanandamayi)

"Powinniśmy nauczyć się podchodzić do życiowych doświadczeń z miłością i wiarą. Wtedy życie objawi nam wszystkie swoje tajemnice." - Amma (Mata Amritanandamayi)

"Niezależnie od tego, czy fizycznie są z dala ode mnie, czy blisko mnie, wszystkie moje dzieci są w moim sercu. Będąc tam, wszystkie są częścią mnie". - Amma (Mata Amritanandamayi)

"Zasada macierzyństwa jest niezmierzona i potężna jak wszechświat. Dzięki mocy macierzyństwa w sobie kobieta może mieć wpływ na cały świat". - Amma (Mata Amritanandamayi)

"Miłość po prostu płynie. Każdy, kto zechce skorzystać i zanurzyć się w niej, zostanie przyjęty takim, jakim jest". - Amma (Mata Amritanandamayi)

"Nie jesteśmy odrębni od Natury; jesteśmy jej współzależną częścią. Nasze życie zależy od dobrostanu całości. Dlatego jednym z naszych najważniejszych obowiązków jest pełna miłości opieka nad wszystkimi żyjącymi istotami." - Amma (Mata Amritanandamayi)

"Miłość obudzonego macierzyństwa, to miłość i współczucie odczuwane nie tylko do własnych dzieci lecz także do wszystkich ludzi, zwierząt, roślin, skał i rzek. Miłość ta rozciąga się na całą naturę i ogarnia każdą z istot. W rzeczywistości dla kobiety, w której przebudziło się prawdziwe macierzyństwo wszystkie stworzenia są jej dziećmi. Taka miłość, takie macierzyństwo jest Boską Miłością - To właśnie jest Bóg." - Amma (Mata Amritanandamayi)

"Szczera miłość jest najlepszym lekarstwem dla nowoczesnego świata. Jest tym, czego brakuje we wszystkich społeczeństwach. Pierwotną przyczyną wszystkich problemów, od problemów osobistych po globalne, jest brak miłości. Miłość jest czynnikiem wiążącym, jednoczącym. Miłość stwarza poczucie jedności wśród ludzi. Jednoczy naród i jego ludzi. Podczas gdy miłość powoduje odczuwanie jedności, nienawiść jest przyczyną podziałów. Egotyzm i nienawiść tną ludzkie umysły na kawałki. Nie ma problemu, którego nie dałoby się rozwiązać za pomocą miłości." Amma (Mata Amritanandamayi)

Większość z nas ciągle myśli o poniesionych w życiu stratach. Zapominamy o największej korzyści, jaką możemy mieć - to jest o miłości. Pozwól swojemu umysłowi otworzyć się w pełni, a będziesz mógł doświadczyć miłości z całą jej wonnością i pięknem.
Nie ma nic bardziej poruszającego, niż moc i piękno dwóch kochających się serc. Miłość dla umysłu jest jak chłodząca świeżość pełni księżyca i migoczący blask promieni słońca. Ale miłość nie wejdzie do naszych serc bez pozwolenia. Kobiety i mężczyźni powinni, w równej mierze, zaprosić miłość, która czeka. Tylko miłość może przynieść trwałą zmianę w umysłach, a co za tym idzie, w rzeczywistości kobiet i mężczyzn. - Amma (Mata Amritanandamayi)

http://www.amma-polska.pl/

http://static.wixstatic.com/media/8ab7dd_16d5d0db16884b51a63c27b48356eb7c.jpg_srb_p_550_778_75_22_0.50_1.20_0.00_jpg_srb

Adres:

Stowarzyszenie Amma Polska;
ul.Kolejowa 5A, Golędzinów;
55-120 Oborniki Śląskie;
mail: info@amma-polska.pl


  • awatar Gość: Himawanti Om! Amma Om! Devi Om!
  • awatar Gość: Piękna impreza się zapowiada. Czy tylko w Warszawie Swami będzie czy w Krakowie też?
  • awatar Gość: Cudownie, że są nowe wieści o naszej ukochanej Mistrzyni Śri Amma Ji i jej wspaniałym uczniu, który tak nas wszystkich inspiruje! Na pewno będę.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wicca celebrowana klasycznie w Europie i na Bliskim Wschodzie oraz w Ałtaju jest zwykle misteryjną religią dualistyczną, zaś przewodnimi bóstwami są Potrójna Bogini oraz Władca Zwierząt (taki jak indyjski Paśupati, Rudra) czy czasami Bóg Gromu. Bóstwa są często postrzegane jako aspekty większej panteistycznej istoty, manifestujące się jako różnorakie bóstwa politeistyczne w różnych kulturach, w tym w celtyckiej, słowiańskiej, a szerzej indoeuropejskiej. Niemniej jednak istnieje wiele odmiennych i równoważnych sposobów celebracji wśród wiccan – od monoteizmu do ateizmu. Nieodłącznym aspektem jest praktykowanie wysokiej magii ceremonialnej, idącej w zgodzie z kodeksem etycznym znanym jako wiccańska porada (ang. Wiccan Rede). Kolejną charakterystyczną cechą jest obchodzenie świąt związanych z porami roku, w Europie zwykle wzorowanych na kalendarzu celtyckich druidów. W języku polskim używa się najczęściej nieodmiennego zapisu „Wicca”, zaś wyznawców tegoż misterium duchowo-magicznego nazywa się „wiccanami”, „wikkanami” lub „wikanami”.

Termin „Wicca” zyskał sławę na przełomie lat 60-tych i 70-tych XX wieku; wcześniej zjawisko to nazywano „czarostwem”, "czarodziejstwem" (ang. witchcraft). Wicca (czytaj: Łitcza) to szaman, czarodziej, mag w rodzaju męskim, a Wicce (czytaj: Łitczej) to szamanka, czarodziejka, magini w rodzaju żeńskim. Słowa Wicca oraz Wicce pochodzą ze slangu języka Druidów, znane były dawnym Hunom, a głębiej z pierwotnego języka indoeuropejskiego. Staroangielskie Wiccan (czytaj: Łitczen) oraz germańskie Wichelen oznacza czarować, uroczyć, zauroczyć, oczarować, urzec, zakląć. Północno-germańskie wikkōn czy gotyckie, gockie weihs oznacza to co święte, świętość. Słowo używane współcześnie pochodzi ze staroangielskiego Wicca, oznaczającego czarownika, szamana, druida, maga, osobę która urzeka i oczarowuje innych. Istnieje hipoteza, iż korzeniem tego słowa jest proto-indoeuropejskie *weik- „rozdzielać”. dawny język angielski używa terminu wiccecræft zamiast witchcraft na oznaczenie czarodziejstwa, czarostwa, czarodziejskiego rzemiosła czyli rytuałów odprawiania czarów, uroków, zaklinania czy jak się mówi po polsku, zamawiania.

W starych angielskich opracowaniach i słownikach, słowa Wicca oraz Wicce używane są często jako synonimy dla augur czyli wróżbity, wróżbitki, dla przepowiadaczy przyszłości, wieszczbiarki, często także dla osób zajmujących się zaklinaniem fortuny, dobrego losu, a także grających i śpiewających pieśni. Słowo Wicche używano w odniesieniu do obu płci, a późniejsze Witch powstałe w XVI wieku tylko w odniesieniu do kobiet, zaś w rodzaju męskim zwykle zastępowano pojęciem Wizard lub Warlock oznaczające czarodzieja, maga, zaklinacza, gęślarza (od gry na gęślach). W dawnym angielskim termin Wicca używano głównie w odniesieniu do czarodziejstwa opartego na kapłaństwie czyli do kultu Bogini i Boga, a najbardziej do kultu Potrójnej Bogini. Pierwotnie wszelkie czarostwo, czarodziejstwo, szamaństwo, magia użyteczna - była praktykowana przez kapłanki i kapłanów Starej Wiary - a mamy tu na myśli tradycyjne przedchrześcijańskie magiczne kulty religii misteryjnych. Wikkanie zatem albo Łyczanie (spolszczenie od wymowy) to ci, którzy kontynuują tradycje dawnych kultów misteryjnych uprawiając lokalną Starą Wiarę albo próbują odrodzić i odnowić, na nowo ustanowić dawne kulty misteryjne związane z magią, czarodziejstwem, szamanizmem.

W sanskrycie "vika" oznacza dojenie krowy (Matka Ziemia to Wielka Krowa w Indii), a vIka przez długie "i" oznacza ptaka lub wiatr, co idealnie pasuje do działań i ideałów czarostwa i boskiej magii. Słowo vikka przez podwójne "kk" oznacza Słonia w wieku lat dwadzieścia, co w misteriach druidów oznaczało dopełniony cykl nauki i praktyki kapłana czy kapłanki. Tamilskie vikkam oznacza kogoś kto jest wielki, potężny i rozprzestrzenia słodki urok. Vikhanas to sam Bóg, Brahman, a także Muni, osoba połączona z samym Absolutem, z całą Boskością, Wszechduchem. Sanskryckie, indoeuropejskie vikaća oznacza otwarcie, dmuchnięcie, jaśnienie, promienność, to osoba która dmucha dla uzdrowienia kogoś, promieniuje lub jaśnieje dla otwarcia serca i duszy innych ludzi, a także ktoś kto ma piękne, bujne włosy, co akurat do Druidów pasuje. Jeśli chodzi o indyjskie kulty misteryjne, nie trzeba ich odnawiać, gdyż miewają się bardzo dobrze od wielu tysięcy lat, mają spisane historie sięgające na 7 do 10 tysięcy lat wstecz, liczne świątynie, uznane formy kultowe i bardzo dobrze rozwiniętą magię oraz linie przekazu mocy poprzez misteryjne Inicjacje, a wiele z nich trafiło w historii do Persji, Grecji i Egiptu dając podstawę pod rozwój tamtejszych misteriów jak misteryjny kult Bogini HA (boginie rodem z Indii o imionach zaczynających się na literę H). Można powiedzieć, że w odróżnieniu od Europy i Ameryki, gdzie wszystko prawie trzeba zaczynać na nowo, odbudować i odrestaurować, Wschodnia Wicca miewa się bardzo dobrze i kwitnie od tysięcy lat, podobnie jak szintoistyczna japońska Wicca czy dawna taoistyczna Wicca w Chinach i na Tajwanie.

Wiccańskie wierzenia w Europie i na Bliskim Wschodzie różnią się, często zasadniczo, pomiędzy różnymi tradycjami czy nurtami wikkańskimi, jednakże można określić pewne wspólne mianowniki związane z poglądami na teologię, życie pozagrobowe, magię i kodeks moralny. Chociaż poglądy dotyczące teologii są wielorakie i zróżnicowane, wielu Wiccan obdarza szacunkiem Boginię i Boga. Te dwa bóstwa są często różnie rozumiane – jako aspekty jednej istoty, jako dwa biegunowe przeciwieństwa lub dwa, zupełnie niezależne, bóstwa. W niektórych panteistycznych i dualistycznych koncepcjach bóstwa różnych kultur mogą być postrzegane jako aspekty tej pary. Dla większości Wiccan Bóg i Bogini są wzajemnie uzupełniającymi się biegunami wszechświata i w tym względzie były porównywane do taoistycznego konceptu Yin i Yang oraz indyjskiego konceptu Śakti i Śiwa czy Ida i Pingala. Jako takie są często interpretowane jako „ucieleśnienia mocy życiowej przejawiającej się w przyrodzie”, zaś niektórzy Wiccanie postrzegają je jako symboliczne polaryzacje, a inni jako niezależne od siebie byty. Oba bóstwa mają symboliczne powiązania – Bogini łączona jest z Ziemią (np. Matka Ziemia, Prithivi) lub z Księżycem (Ćandra), zaś Bóg ze Słońcem (Surya). Bogini jest zwykle łączona z triadą – dziewica, matka i starucha, każda o innych powiązaniach – dziewictwem, płodnością i wiedzą stając się także sekretną, misteryjną Potrójną Boginią, podobnie jak w tradycji celtyckiej czy słowiańskiej...

Cała reszta tego potężnego opracowania znajduje się na portalu ezoteryczno-duchowym Himavanti.org:

http://www.himavanti.org/pl/c/himavanti/wicca-magia-i-bogini-himavanti-misteryjne-tradycje-pramatki-zycia


 

 
Indie odcinają Greenpeace od pieniędzy

Władze w Delhi zabroniły polityczno-ekologicznej organizacji GreenPeace korzystać za zagranicznych funduszy z których finansowana jest działalność antypaństwowa i promocja zboczeń oraz dewiacji, a nie projekty ekologiczne. Wcześniej Greenpeace zarzucano nadużycia podatkowe oraz działalność wymierzoną w bezpieczeństwo i kulturę Indii.

W kwietniu 2015 roku zablokowane zostały konta indyjskiego oddziału organizacji. Władze ogłosiły, że Greenpeace unika płacenia podatków, a jego działalność jest sprzeczna z interesem kraju i szkodliwa dla Republiki Indii. W maju 2015 konta GP odblokowano, umożliwiając organizacji przyjmowanie wpłat, ale tylko od darczyńców z Indii. Z początkiem września 2015 rząd Narendry Modi całkowicie anulował licencję umożliwiającą politycznym niby ekologom zbieranie datków za granicą. Według indyjskich władz, GreenPeace w sposób szkodliwy blokuje kluczowe dla kraju inwestycje ekologiczne.

Rzekomo zieloni aktywiści GP twierdzą, że rząd blokuje działalność społeczeństwa obywatelskiego, tymczasem promocja zboczeń i dewiacji oraz działalność zmierzająca do tego aby blokować rozwój gospodarczy i technologiczny w tym rodzimą zieloną energię należy uznać za szkodliwą działalność antypaństwową opłacaną przez wrogie dla rodzimej gospodarki i ekologii szkodliwe koncerny z USA, które de facto finansują akcje GreenPeace, który nie ma już prawie nic wspólnego z ekologią.

W 2015 roku Indie uniemożliwiły działalność 9 tysiącom z 13 tysięcy organizacji finansowanych z zagranicy, których działalność okazała się szkodliwa dla gospodarki, rozwoju, kultury i bezpieczeństwa Indii. Ograniczenia dotknęły m.in. sekciarską Fundację Forda, która zajmowała się niszczeniem tradycyjnej religii indyjskiej i agitowaniem za chrześcijaństwem oraz rugowaniem języków indyjskich z przestrzeni publicznej, a nie szerzeniem demokracji jak obłudnie twierdzi.

Akcja jest częścią szerszych działań wymierzonych z przestępcze antyindyjskie organizacje sterowane przez zagraniczne organizacje wywiadowcze, m.in. dla robienia zamieszek i niszczenia gospodarki oraz technologii krajów rozwijających się dynamicznie, takich jak Indie. Vinuta Gopal, tymczasowy dyrektor wykonawczy w Greenpeace India, może okazać się szpiegiem i szkodnikiem działającym na rzecz obcego wywiadu gospodarczego za dotacje od zagranicznych koncernów chcących niszczyć indyjski przemysł dla osiągania zysków ze sprzedaży własnych produktów. Tymczasem Indie stanowczo obrały kurs na rzecz zrównoważonej przyszłości i podobnie jak Brazylia, Rosja, Chiny i Południowa Afryka oraz 40 innych państw przeciwstawiają się neokolonialnej polityce imperialnego wyzysku wobec swojej Ojczyzny.

Zamrożenie siedmiu krajowych rachunków bankowych należących do organizacji pozarządowej Greenpeace na sześć miesięcy w kwietniu 2015 uzasadniono „wykroczeniami podatkowymi” i działaniami przeciwko interesom ekonomicznym oraz bezpieczeństwu Indii. Przykładem takich działań ma być przedłużanie realizacji projektów infrastrukturalnych poprzez organizowanie zbójeckich protestów opóźniających prace na zlecenie zagranicznej konkurencji. Rząd oskarża Greenpeace o przestępcze blokowanie rozwoju gospodarczego Indii. Rząd zawiesił rachunki bankowe organizacji na sześć miesięcy grożąc jej stałym zakazem rejestracji pozwalającej na prowadzenie działalności w państwie indyjskim.

Przestępczy GreenPeace nie jest jedyną organizacją pozarządową oskarżaną o nieprawidłowe rozliczanie się z dochodów. W 2014 roku zarzuty kryminalne postawiono kilku innym organizacjom finansowanym przez podmioty zagraniczne o opóźnianie dużych projektów infrastrukturalnych na rozkaz „dobrze zidentyfikowanych sił zagranicznych” czyli przestępczych zachodnich koncernów obawiających się indyjskiej konkurencji i samowystarczalności.

W raporcie przygotowanym dla indyjskiego rządu, który wyciekł do prasy, podkreślono, że kampanie organizowane przez organizacje pozarządowe blokują projekty w siedmiu sektorach - jądrowym, wydobycia uranu, energii cieplnej i elektrowni wodnej, biotechnologii, przemysłu wydobywczego i innych dużych projektach przemysłowych - co ma na celu utrzymanie Indii w „stanie niedorozwoju” technologicznego, w zacofaniu, biedzie i nędzy oraz z niedoborami energii elektrycznej.

Rzekomy obrońca zwierząt z GP zgwałcił koleżankę - nikt jej nie pomógł

Pracownica Greenpeace w Indii była molestowana w pracy i ostatecznie zgwałcona przez zboczonego pracownika wyszkolonego przez obcą dla Indii agenturę. Nikt jednak nie reagował, a Greenpeace przepraszał z wielkim opóźnieniem po dwóch latach i pod presją indyjskich mediów. Organizacja pseudo ekologiczna Greenpeace przeprosiła, że nie zareagowała odpowiednio, kiedy jedna z pracownic zgłosiła w lutym 2015 roku gwałt, którego dokonał współpracownik. Dopiero jak kobieta poskarżyła się indyjskim mediom, przestała być dla pracodawcy niewidoczna.

Pokrzywdzona kobieta, która pozostaje anonimowa jest już byłą pracownicą oddziału organizacji w Indiach. Poskarżyła się lokalnym mediom IANS, że Greenpeace nie pomógł jej, kiedy próbowała rozwiązać problem wewnątrz organizacji. Tym sposobem doczekała się chociaż oficjalnych przeprosin od tej dewianckiej organizacji wedle indyjskich mediów szerzącej głownie zboczenia i dewiacje seksualne zamiast ekologii.

W 2013 została zgwałcona przez pracownika Greenpeace, który wykorzystał to, że była nie w pełni świadoma po imprezie integracyjnej co jest dla Indii obcą kulturowo modą z USA i zachodnim zboczeniem. Kobiecie udało się dojść do tego kim był sprawca i miejscowy komitet postulował wyrzucenie mężczyzny z organizacji. Wcześniej wielokrotnie w 2012 roku ten sam mężczyzna molestował ją w pracy słownie, nikt jednak z kierownictwa Greenpeace nie reagował.

Reema Ganguly, znajoma zgwałconej kobiety, która też pracowała w Greenpeace ujawniła, że organizacja stworzyła komitet, który badał sprawę, ale ostatecznie nie podjęto żadnych radykalnych działań, nawet nie udzielono zboczonemu gwałcicielowi nagany. Sprawca sam odszedł z organizacji z obawy przed mediami i ujawnianiem twarzy. To jednak nie usatysfakcjonowało pokrzywdzonej. Dzięki ujawnieniu sprawy mediom, od początku 2015 roku kolejne kobiety zgłaszają nadużycia na tym polu, co wskazuje, że GreenPeace to organizacja dewiantów seksualnych, która najmniej zajmuje się ekologią, a już na pewno tuszując zbrodnię taką jak gwałt nie ma nic wspólnego z budowaniem społeczeństwa obywatelskiego. Greenpeace kaja się i przeprasza za uchybienia w tej kwestii.



 

 
Ludzie chorują, więc warto zadać pytanie, skąd się biorą choroby ludzkiego rodzaju. Nic innego, tylko nasze wady, złe myśli, złe słowa i złe czyny rodzą chorobę, tak nam samym jak i innym ludziom. Złe myśli i kiepskie, a nawet podłe zwyczaje, nieodpowiednie towarzystwo i niewłaściwe pożywienie są głównymi przyczynami słabego zdrowia i chorowitości. Do tego dochodzą jeszcze takie trucizny jak papierosy, alkohol, mięso i narkotyki. Dobre zdrowie i zadowolenie idą para w parze lub ramię w ramię jak kto woli. Po prostu, ludzie szczęśliwi nie chorują. Chorują tylko ludzie nieszczęśliwi. Kiedy nasz umysł jest zadowolony i szczęśliwy, to nasze ciało jest również wolne od wszelkich chorób, czy dokładniej od zdecydowanej większości chorób, a na pewno od wszystkich endogennych czyli powstających z wnętrza człowieka. No tak to już jest na tym świecie i nic w tym temacie nie zmienimy, nawet jeśli posiadamy wielkie pieniądze i wpływy. Jeśli ktoś chce koniecznie odgrywać rolę nieszczęśliwego, biednego i niegodnego grzesznika, to niech odgrywa, ale choroby od razu ma zaprogramowane z powodu samego poczucia biedy i poczucia bycia grzeszną osobą. Do tego złe i podłe nawyki oraz dewiacje, którym niestety w obecnych czasach sobie ludzie pobłażają, są także przyczyną chorób fizycznych i umysłowych. Chciwość i pazerność uszkadza umysł, rozczarowanie sprawia, że ludzie są przygnębieni, popadają w smutek, co jest znakomitym podłożem dla wszelkich chorób. Do tego jeszcze człowiek ograniczył swoją miłość tylko do siebie i swojej rodziny, co jest także przyczyną cierpienia. Cóż można tu poradzić, kiedy już kogoś dopadła ciężka choroba, jak dla przykładu złośliwy rak? Natychmiast trzeba zmienić o 180 stopni swoje dotychczasowe życie, swoje nawyki i swoje postrzeganie świata i także swoje odżywianie. Jednym słowem trzeba koniecznie zmienić kąt postrzegania naszej rzeczywistości na bardziej pozytywny i chwycić kotwicę duchową, która wyprowadzi nas na prostą. Oczywiście stosować się także to zaleceń medycznych terapii i kuracji, nawet jak organizm ciężko płaci za stosowanie nieprzyjemnych metod leczenia z ciężkich chorób.

Wiedza jest wspaniałą prawdą, bez żadnych praw, bez kontrolowania i zniewalania innych, bez sądów i wyroków, które tylko na złych i kłamliwych się wydaje. Każdy rozwija wiedzę, do takiego stopnia, do jakiego pragnie i pozwala sobie ją rozwinąć, chociaż karman często ogranicza możliwości. Prawdą jest, że człowiek jako Dusza, Atman, Wyższa Jaźń, jest boski i w takim razie, jeżeli osądzamy człowieka, osądzamy stopień wykolejeni jego duszy, jeżeli ograniczamy człowieka, ograniczamy także Duszę. Odbierając człowiekowi boskość i jego Duszę, odbieramy wpływy boskości Bogu działającemu poprzez Duszę, ale jak ograniczamy możliwości czynienia zła i nieprawości jakiejś zepsutej duszy, to czynimy Dobro dla innych Dusz. Religia rodem z Rzymu w Polsce odebrała ludziom boskość i wmówiła im, że są tylko biednymi i niegodnymi grzesznikami z poczuciem winy na karku, co bardzo negatywnie wpłynęło na życie przeciętnego Polaka i bardziej zrobiło z niego zwykłego zwierzaka niż człowieka, uczyniło z ze Słowian człekozwierzy. W dzisiejszych ciekawych czasach wielu, bardzo wielu ludzi poszukuje prawdy, lub przynajmniej próbuje to robić i to jest fakt. Ale z drugiej strony, ze względu na własną karmę, ze względu na svakarman oraz na skutek negatywnych wpływów swojego otoczenia rzadko są w stanie iść prostą drogą do szczęścia, do Anandy. Niestety, ale ludzie nie są zbytnio zdolni do uczenia się przez słowa ludzi uduchowianych i mistrzów duchowych, lub poprzez filmy z wykładami duchowymi, więc muszą poprzez doświadczenia, często bolesne doświadczenia rozpoznać, że znajdują się na fałszywej drodze. W rzeczy samej istnieje niestety nieskończenie wiele takich fałszywych dróg błąkania się, chociaż ludziom wydaje się, że kroczą właściwą drogą. Ale właściwa jest jednak tylko jedna droga, Droga Boża. Ludzie są podstępnie zwodzeni i wprowadzani z premedytacją w błąd, w ślepe uliczki, więc rzadko widzą konsekwencje własnych czynów, albo w ogóle nie chcą nawet widzieć konsekwencji własnych czynów, co jest wyjątkowo niekorzystnym wydarzeniem dla nich samych.

W rzeczy samej duchowość jest to wiedza o Boskości (Daivam), która jest prawdziwą naturą człowieka, jego jądrem, Dźiwatmanem (Jivatman). Duchowość okrywa podstawową zasadę, która jest obecna we wszystkim i podtrzymuje cały ten widoczny i niewidoczny wszechświat. Duchowość odkrywa sens życia ludzkiego, jasno określa jego przeznaczenie i pokazuje wyraźnie drogę i cel tego przeznaczenia, oraz uświadamia człowiekowi, kim on jest, po co on tu jest i dokąd on zmierza. Duchowość wzywa do usunięcia zwierzęcych cech w każdym człowieku, gdyż tylko wtedy będą mogły powstawać w nas święte uczucia. Duchowość to rozwój od człekozwierza do pełni człowieczeństwa, a potem do boskości. Te słowa szczególnie młodzi ludzie powinni sobie głęboko zakodować w pamięci, aby nie wpadli w sidła różnych mącicieli pseudo duchowych (channelingowych, spiskowych) i pseudo religijnych, którzy tylko obiecują naiwnym ludziom jakieś wirtualne zbawienie ze szponów szatana lub straszą grzechem pierworodnym, ogniem piekielnym albo innymi teoriami i mrzonkami, a po ludzku powiedziawszy są to tylko wymyślone przez umysł i ego pierdoły, które u ludzi zwiększają tylko niepokój i strach. Ludzie z reguły w końcu tęsknią za wyższą świadomością, szczęśliwością i miłością, co jest naturalnym i wrodzonym stanem naszego ziemskiego umysłu. Regułą także jest to, że ci sami ludzie tłumią w sobie wszelkie nawet najmniejsze przejawy wyższych uczuć, na rzecz bardzo przyziemnego i zawężonego myślenia, które przejawia się stwierdzeniem: jestem realistą, racjonalistą, mocno stąpającym po ziemi. Ludzie trzymają się za wszelką cenę norm, które narzuciła im fałszywa i upadła religia, społeczeństwo, władza lub ulica i odgradzają się tym wielkim murem od wyższych wartości życia, gdzie światłość, szczęśliwość i miłość króluje, czyli od naszego wyższego i prawdziwego „Ja”, od Atmana. W takiej sytuacji, wszelkie lęki i strach rozsiewane przez jakiś demoniczny kościół i jego teologie mają łatwy dostęp do każdego ludzkiego umysłu i tak się niestety dzieje. W rzeczy samej, to nikt inny, ale to tylko lęki i strach odpowiedzialne są za brak światła i miłości u przeciętnego człowieka. Woda i ogień nie mogą istnieć razem w jednym miejscu, więc co można poradzić w takiej sytuacji?



Cały artykuł przeczytasz na największym portalu rozwoju duchowego:

http://www.himavanti.org/pl/c/himavanti/duchowosc-rozwoj-duchowy-prawo-karmy-reinkarnacja-i-religia


 

 
Każdy z nas, każdy z ludzi ma swego Mistrza - Opiekuna Duchowego. Mistrz Duchowy to istota bliska pełnego urzeczywistnienia lub urzeczywistniona, której nie należy mylić ani z aniołami stróżami, ani z własną wyższą jaźnią, ani astralnymi bytami przemawiającymi ochoczo w channelingach. Mistrz Duchowy to zawsze osoba z krwi i kości, dobry nauczyciel, opiekun duchowy, przewodnik, uzdrowiciel dusz. Nie każdy na początku swojej drogi zdaje sobie z tego sprawę, że istnieją jakieś czyste i urzeczywistnione istoty, które mają za zadanie opiekować się nami i inspirować nas do samourzeczywistnienia. Tą istotą, która opiekuje się tobą, jest twój Mistrz Duchowy. Zapewne dziwi cię to, bo może nie spotkałeś nigdy kogoś, kto odpowiada temu opisowi. Nie dziw się, gdyż nie wielu ludzi jest na tak wysokim poziomie rozwoju duchowego aby rozpoznać Mistrza Duchowego, a co ważniejsze podążać za Mistrzem. Im bliższy jest twój duchowy kontakt z Mistrzem Duchowym, z Mistrzem Światłości, tym bardziej możesz być pewny swej właściwej realizacji na duchowej ścieżce. Wielu poszukujących chce poznać Mistrza Duchowego, ale jest to możliwe dzięki skupieniu, intuicji, wiedzy i medytacji.

Na samym początku jest korzystne, jeżeli poprosisz swojego Mistrza Duchowego, by wzmacniał twoje poczucie bezpieczeństwa, ugruntowania i pewności we wszystkich twoich zamierzeniach. Możesz także poprosić Mistrza Duchowego, żeby udzielał ci nauk duchowych i uwolnił cię od wszystkich lęków, niepokojów i wątpliwości. Miej świadomość, że jesteś pod całkowitą Jego ochroną i opieką, że prowadzisz się od strony moralnej we właściwy sposób, że otrzymasz wspierające prowadzenie duchowe aby iść drogą prostą ku Bogu i duchowemu Urzeczywistnieniu. Mistrz Duchowy jest jednością z Bogiem, z Absolutem na poziomie Mocy i Świadomości, podobnie jest w jedności z mniejszymi bóstwami i aniołami Boga. Powierzaj Mistrzowi wszystkie troski i problemy z intencją, by zostały oczyszczone i rozwiązane. Możesz prosić Mistrza Duchowego o poradę, wskazówkę, czy załatwienie jakieś ważnej dla ciebie sprawy, jednak bardziej ucz się i pomagaj w tworzeniu czy rozwijaniu wspólnoty duchowej jaka powstaje wokół Mistrza.

O cokolwiek chcesz poprosić swojego Mistrza Duchowego, Mistrza Mądrości, sprawdź, czy masz oczyszczone intencje, czy to jest dla najwyższego dobra twojego i innych. Miej całkowitą ufność do odnalezionego na tej Ziemi Mistrza Duchowego i Jego sposobu działania oraz nauczania. Wiedz, że wynik jego działania przynosi najkorzystniejsze owoce dla ciebie i dla innych. Mistrz duchowy to osoba, która naucza wiedzy wewnętrznej, mistyki, prawdy, prowadzi ku przebudzeniu i oświeceniu. W kulturze duchowej przywiązuje się dużą wagę do przyjęcia mistrza duchowego i z tego powodu każda osoba, która ukończyła dwunasty rok życia, z czasem rusza w poszukiwanie mistrza duchowego i otrzymuje święte wskazówki, praktyki, w szczególności mantry dawniej nazywane formułami, inwokacjami lub nawet zaklęciami. Mistrz Duchowy, Mistrz Światła Prawdy, udziela wskazówek o samorealizacji i sposobach praktykowania świętych nauk duchowych i mistycznych zgodnie z kulturą duchową Niebios. Odnalezienie takiego nauczyciela jest koniecznością dla wszystkich, którzy chcą wejść na wyższe stopnie rozwoju świadomości.

W nowoczesnym społeczeństwie mamy mistrzów wszystkiego, mistrza komputerów, mistrza marketingu, mistrza mechaniki, lecz brakuje mistrzów nauczających wiedzy o duszy i tego jak obudzić wieczną miłość w swoim sercu oraz odkrywać wieczystą prawdę, poznawać Boga. Pierwszym wymogiem na drodze szukania mistrza duchowego jest chęć znalezienia mistrza życia duchowego, przewodnika ścieżki duchowej. To oznacza, że należy przejawiać skłonność do korygowania błędów popełnionych w życiu i przyjęcia wartości, które zbliżają do duchowej doskonałości. Proces szukania mistrza duchowego opisują pisma wedyjskie, taoistyczne, sintoistyczne, a także pisma sufickie czy wiele z nauk ezoterycznych wysokiej jakości do których najpierw trzeba dotrzeć. Najpierw należy modlić się do Najwyższego Boga, Absolutu, Brahmana, Mahadewa, Yahvah Elohim, Paramatmana, aby wskazał drogę do Mistrza, który wyjaśni, jak zbliżyć się do przebudzenia i oświecenia, jak zbliżyć się do Boga, do wyzwolenia. Pierwotny mistrz duchowy zobrazowany jest w naszych sercach w formie wzorca Mistrza jakiego powinniśmy poszukiwać. Ten wzorzec przechowuje Dusza Najwyższa, Paramatman, a ściślej jej cząstka w naszych sercach jako Dźwatmana (Żyjąca Dusza). To głos wewnętrzny a także anioł stróż będą podpowiadać cichym głosem w środku czy idziemy na naukę do właściwej osoby. Za prawdziwym mistrzem odzywać się będzie w sercu wielka tęsknota, stąd znaczenie oczyszczenia serca, wyciszenia serca i emocji oraz myśli, aby móc ów cichy głos w sercach usłyszeć, głos, który wskazuje nam żyjącego na ziemi Mistrza Duchowego. Kiedy zechcemy przyjąć mistrza duchowego i poprosimy o pomoc Brahmana, Paramatmana, Najwyższą Duszę, Najwyższą Istotę, to dana nam będzie inteligencja i poznamy drogę wiodącą do żyjącego Mistrza Duchowego.

Mistrz Duchowy nazywany jest na wschodzie świętym słowem „Guruh”; „gu” to mrok a „ru” oznacza tego, który mrok rozprasza, dosłownie "spalający ciemność" lub ostrzej "niszczyciel ciemności i mroku", nieme h na końcu oznacza duchowe wyzwolenie do którego Mistrz prowadzi. Guruh mówi prawdę, nawet jeśli przez to cierpimy, zachęca do działania we wspólnej sprawie w szczerej i oddanej służbie duchowej dla Boga Absolutu. Pokazuje nam ścieżkę medytacji, życia wewnętrznego, prawdziwej jogi, uczy nas technik medytacji i pozwala nam wejść do swojej rodziny czyniąc swoimi duchowymi uczniami. Wyłącznie za sprawą nieskończonej łaski Boga, który wie wszystko, możemy znaleźć prawdziwego mistrza duchowego. Mistrzowie duchowi wywodzą się zawsze z sukcesji uczniów, z dawnych linii mistrzów, praktykują życie duchowe, pokorę, prostotę i są zawsze gotowi pomagać swoim uczniom, chociaż także stawiają warunki minimalne jakie trzeba spełniać, aby zostać uczniem duchowym.

Osoba, która szczerze szuka Mistrza Duchowego odnajdzie go w ten czy inny sposób. Nauczyciel pojawi się jej we śnie aby osoba wiedziała kogo szukać na tej ziemi, spotka go twarzą w twarz w czasie wizji, objawi się w książce lub Bóg przyśle do takiej poszukującej osoby swojego zaufanego przedstawiciela, żeby ją do Niego przywiódł. Mistrzowie duchowi działają we wspólnej sprawie i pomagają ludziom wejść do rodziny duchowych, oczyszczonych świadomości, do braterstwa, do wspólnoty dusz czystych i świętych w której wiele osób harmonijnie dąży do jednego celu, bez egoizmu i współzawodnictwa, udzielając sobie wsparcia, wzajemnie się inspirując. Mistrzowie duchowi są niczym oazy na pustyni materialnej egzystencji. Życie bez mistrza duchowego jest jak piękny dom pozbawiony dachu, ale w pełni rozumieją to dopiero dusze święte, całkowicie przebudzone.

Mistrz jest świadectwem Boga na Ziemi. Żyje w Bogu i doświadcza Jego obecności. Mówi o Nim i wskazuje do Niego drogę. Jest Bożym wysłannikiem na Ziemi. Bóg przejawia się w świętych w całej swojej wspaniałości, nieskończonej potędze, mądrości i dobroci. Mistrzowie-święci są pomostami wiodącymi nas - pielgrzymów prosto do świątyni Boga. Mistrz jest darem na Ziemi. Jest żywym symbolem religii i prawdziwym dobroczyńcą ludzkości. W historii świata, święci zawsze odgrywali ogromną rolę w zachowaniu duchowych wartości. Byli duchowymi odnowicielami. Poświęceniem, oddaniem i głęboka wiedzą pomagali ludziom zawrócić z błędnie obranej drogi. Otrzymanie błogosławieństwa od świętego to krok w kierunku czystości, natchnienia oraz doświadczenia obecności Boga. Mistrz duchowy kocha wszystkie istoty jako swoją Jaźń. Jest obiektywny i miłosierny. Mówi prawdę i służy wszystkim. Nieprzerwanie medytuje nad Bogiem. Posiada głęboką, duchową wiedzę. Jest nieustraszony i wielkoduszny. Nigdy o nic nie prosi i zawsze rozdaje duchowe łaski, błogosławieństwa, nauki. Jest majestatyczny i dostojny, tak samo bliski jak i daleki. Rzadko można spotkać takie istoty, bo nie codziennie przychodzą one na świat. Światło, Miłość, Prawda i Moc Duchowa jest prawdziwą esencją, oddechem takiej istoty a miłosierdzie jego naturą. Jego serce jest przepełnione współczuciem. Większość mistrzów jest w ciałach męskich, a tylko nieliczne dusze mistrzowskie są inkarnowane w ciałach kobiecych, a proporcje te trzymają się wartości maksymalnie 10 do 1, a minimalnie nawet 1000 do 1, co oznacza, że na dziesięć Mistrzów, maksymalnie jedna dusz mistrzowska jest w ciele kobiecym. Stąd na Wschodzie Mistrzynię duchową szczególnie ceniono z uwagi na rzadkość występowania w i tak bardzo rzadkiej populacji Mistrzów Duchowych.

Serce Mędrca, Mistrza Mądrości, jest płomieniem miłości-mądrości oraz mocy i całą swoją istotą pragnie wyzwolenia cierpiącej ludzkości z jej chorób i uwikłań karmicznych. Mistrz zapomina całkowicie o sobie i żyje dla innych, dlatego najczęściej żyje samotnie, rzadko w rodzinie czy miłosnej parze. Mistrz Duchowy widzi jedność w różnorodności. Mistrz Życia Duchowego staje się jednym z całym światem, miłuje wszystkie stworzenia, a ludziom zwykle trudno wytrzymać w intymnym związku z kimś, kto tak samo miłuje wszystkie stworzenia i nikogo nie wyróżnia, jest jednako sprawiedliwy dla wszystkich. Mistrz Duchowy staje się młodzieńcem pośród młodych, dojrzałym pośród starszych, odważnym wśród odważnych a dzieckiem pośród dzieci. Mistrz Życia Wewnętrznego czuje ból i cierpienie pośród cierpiących. Mędrzec, Mistrz Mądrości, prawdziwy Mistrz Duchowy porusza się pośród ludzi, ale nie jest rozpoznawany przez nikogo ze zwykłych ludzi; jest postrzegany przez innych ludzi jako zwykły człowiek, chociaż z uwago na czystość duszy jest istotą wyższego rodzaju, aniołem Bożym w ludzkim ciele. Tylko Mędrzec umie zawsze rozpoznać innego Mędrca, chociaż wtajemniczeni uczniowie zwykle uczą się znaków po których można rozpoznawać Mistrzów Duchowych.

Do mistrza nie możesz przyłożyć zwykłej miary oceny i osądów jakie są normalne w środowiskach ludzkich. Mistrz Duchowy jest jedyną osobą jakiej nie wolno oceniać ani osądzać, a każdy kto oceniał lub osądzał Mistrza Ścieżki, Mędrca, z czasem stanie się dokładnie tym, jak osądzał i oceniał Mistrza - aż naprawi swoje błędy. Nigdy nie przypisuj Mistrzowi błędów postrzeganych przez twoje błędne widzenie, bo kto w Mistrzu widzi błędy sam jest wielkim i szkaradnym błędem - i niczym więcej. Widzenie Mistrza w kimś, kto nim nie jest, także jest szkaradnym błędem. Nie wolno Ci oceniać ani zasług ani czynów Mistrza Duchowego. Brahma-nishtha - ten, który pogrążony jest w świadomości Boga - jest jak ogień z niebios. Może strawić, pochłonąć wszystko, a jego dotyk wszystko oczyszcza. Takie istoty są poza dobrem i złem, są najwyższym dobrem, niebiańskim skarbem, a ich właściwe zrozumienie możliwe jest dopiero w stanie samadhi, w stanie adwaita (niedualności). Nie naśladuj tego, co robią mistrzowie, gdyż ich działania mogą być dziwne i tajemnicze, a ich prymitywne i samowolne naśladowanie może okazać się zgubne. Są poza twoim intelektualnym rozumieniem, jednak generalnie nie naruszają zasadniczych norm moralnych bez bardzo ważnej i zasadniczo bardzo wyjątkowej przyczyny stojąc także na straży słusznych praw ludzkich społeczności (nie zabijaj, nie krzywdź, nie kradnij, nie cudzołóż, nie gwałć, nie oszukuj, czyń sprawiedliwość, etc). Jeśli ukradniesz coś i powiesz: "a czy taki indyjski Gopala Krishna nie ukradł masła?" - staczasz się w swym upadku w mroki ciemności. Gopala Krishna uniósł Wzgórze Govardhana swoim małym palcem - a czy Ty potrafisz unieść choćby duży kamień używając całej siły swojego małego palca? W rozwoju duchowym zasady etyczne i moralne są bardzo ważną podstawą dla podstawowego rozwoju każdej ludzkiej istoty i nie można ich pomijać ani lekceważyć, a stąd także Mistrza często trudno rozpoznać, gdyż jest bardzo dobrze ubraną boską duszą, w mylącym ludzkim przebraniu zwykłego człowieka.

Aby najlepiej wykorzystać obecność Mistrza Duchowego, Mistrza Mądrości, musisz się odpowiednio przygotować. Pozbądź się wszelkich, złudzeń, wyobrażeń oraz uprzedzeń. Niech twój umysł będzie otwarty i receptywny, pozbawiony jakichkolwiek oczekiwań w związku z Mistrzem Duchowym. Miej wobec Mistrza pokorę i szacunek, oddanie i chęć służenia. Przyjmuj najpierw to, co najbardziej do ciebie przemawia. Jeśli jakaś część nauk nie przekonuje Cię, nie formułuj od razu pośpiesznych opinii. nie uciekaj przed nauką duchową. Nawet, jeśli coś Ci się nie podoba, nie chowaj tego do wnętrza swojego serca. To, co jest odpowiednie dla kogoś innego nie musi od razu przemawiać do Ciebie, a nauki trzeba najpierw dobrze i głęboko zrozumieć, a dopiero potem przyjąć do serca. Biorąc jednak pod uwagę podstawę przekazu, odbiór powinien być podobny. Kiedy staniesz przed Świętym nie zadawaj mu pytań wywodzących się z czystej ciekawości ani sprawdzania. Usiądź skromnie w jego obecności i obserwuj Mistrza, odczuwaj Mistrza sercem. Słuchaj, co próbuje Ci przekazać bez jakichkolwiek uprzedzeń. Pytaj tylko o takie rzeczy, które rzeczywiście wymagają wyjaśnienia, o te, których właściwe zrozumienie jest Ci naprawdę potrzebne. Zadawaj tylko słuszne i przemyślane pytania. Nie odnoś się do polityki czy problemów społecznych, gdyż nie jest to potrzebne na początku Drogi. Dzięki medytacji na postaci Mistrza Duchowego doświadczysz wewnętrznego światła, które rozjaśni wszelkie Twoje wątpliwości i problemy.

Przebywanie w towarzystwie Świętych i Mędrców ma olbrzymi, transformujący wpływ na życie prawdziwie poszukujących. Wynosi ich na wyżyny subtelności, czystości i duchowości. To często przemawia nawet do wątpiących i sceptyków. Każda szkoła, uczelnia, pensjonat, więzienie czy instytucja, każdy dom powinien mieć swojego Świętego, aby prowadził jego mieszkańców, a wtedy cała planeta byłaby świętym miejscem. Święci i Mędrcy bywali najlepszymi doradcami królów, ponieważ są bezinteresowni i posiadają najwyższą wiedzę oraz wgląd duchowy. Pomagają podnieść poziom moralności w społeczeństwie, pomagają odszukać drogę do osiągnięcia wiecznego szczęścia i nieśmiertelności. Chociaż liczebnie Mistrzów Duchowych jest bardzo mało wśród ludzi, na świecie jest jednak wystarczająco wielu mistrzów, a zatem poszukaj jednego z Nich. Zbliż się do nich, zbliż się do jednego z Mistrzów Duchowych, Świętych, Mędrców. Kto nie jest pod opieką jednego z żyjących Mistrzów Mądrości, Świętych, Mędrców, ten na pewno nie rozwija się duchowo, na pewno nie wejdzie na ścieżkę przebudzenia, oświecenia ani wyzwolenia. Rozbudź w sobie potrzebę osiągnięcia wyższych, niematerialnych celów, potrzebę samourzeczywistnienia, duchowego przebudzenia. Poczuj w sobie głód i pragnienie zdobycia duchowej wiedzy i wewnętrznego pokoju. Mistrz może Ci pomóc zbudować okręt, którym świadomie przepłyniesz przez ocean życia. Zgłębiaj żywoty świętych - to dobra inspiracja. I podążaj ich śladem, rozwijaj się. Spotkanie z mistrzem to sposób na poznanie Prawdy.

Idąc przez życie każdy z nas korzysta z pomocy nauczycieli, przewodników oraz mistrzów w prawie każdej dziedzinie. Od najwcześniejszego dzieciństwa przyswajamy wiedzę o świecie, ludziach i samych sobie. Nie inaczej jest w kwestii rozwoju duchowego i podróży duchowych ku przebudzeniu, oświeceniu, wyzwoleniu. Chcąc czynić postępy, powinniśmy korzystać ze wskazówek nauczycieli i mistrzów duchowości. Rozwój duchowy jest jak podróż przez nieznany kraj bez mapy, acz ze wskazówkami. Jeśli nie będziemy pytać napotkanych po drodze osób o właściwy kierunek, z pewnością zabłądzimy. Po to istnieją przewodnicy: żeby poradzić, którędy wiedzie właściwa ścieżka, ale jeśli chodzi o świat wewnętrznych, subtelny, często zdarzają się także fałszywi przewodnicy, szczególnie dużo jest astralnych duchów, które zabawiają się ludźmi celowo wprowadzając ich w błąd i pomylenie, gdyż związane są z demonicznymi, upadłymi siłami z mrocznych sfer istnienia. Ludzie zwykle nie mają możliwości bardzo pewnego odróżnienia jakości astralnych bytów, z wyjątkiem dusz doskonałych, czystych i świętych, Mistrzów Duchowych żyjących na Ziemi. Astralne byty podające się za duchowych przewodników w channelingach wprowadzanie w błąd i pomylenie ludzi traktują jako rodzaj oszukańczej zabawy polegającej na celowym kpieniu sobie z ludzi ślepych w astralnych wymiarach ale chcących porady i wskazówek na drogę. Astralne byty chętnie podszywają się pod imiona mistrzów duchowych dobrze znanych z przeszłości, fałszują ich nauki, udają naukę indywidualną, oferują status osoby wybranej, szybkie oświecenie, wyjątkowość, co łechce przyjemnie i uwodzi narcystyczne osoby o niewielkiej wiedzy, szarych aurach i bez wglądu w subtelne wymiary rzeczywistości. Na duchowej ścieżce ćwiczymy się raczej w panowaniu nad astralnymi duchami aby nam służyły, schodziły z drogi, uczymy się ich egzorcyzmowania, ale nigdy nie robimy z nich sobie ani przewodników ani mistrzów na duchowej drodze rozwoju świadomości.

Nauczyciel duchowy pełni przede wszystkim rolę przewodnika; jest to osoba potrafiąca wskazać właściwy kierunek w rozwoju duchowym, potrafiąca wskazać dobre praktyki na wiele lat pracy lub nawet na całą resztę naszego życia. Guruh często jest uważany za osobę znajdującą się znacznie bliżej Boga niż inni ludzie, co jest prawdą; czasem jest traktowany wręcz jako wcielenie Boga czy jakiegoś bóstwa, archanioła, jednak Mistrz tak wysokiej rangi zdarza się niezmiernie rzadko. Ścieżka doskonałości na której są Mistrzowie Duchowi, Dusze Święte posiada osiem stopni wtajemniczenia, a ci którzy są na najniższym stopniu doskonałości czy mistrzostwa nie są dużo wyżej niż uczniowie którzy do nich przychodzą, najwyżej od 1 do 7 wcieleń intensywnej nauki, praktyki i służby liczonej jako dobrych 40-50 lat pracy intensywnego rozwoju duchowego. Trzeba pamiętać, że traktowanie Mistrza Duchowego, Mistrza Mądrości, jako istoty takiej samej jak my wszyscy – w najlepszym razie – jest straszliwą pomyłką, która może doprowadzić do wielu nieprzyjemnych konsekwencji, a także wytworzenia sobie dużo złego karmana. Często przypomina się, aby przychodząc nawet do Mistrza Światłości z najniższego stopnia duchowej doskonałości mieć czyste i dobre intencje, gdyż z powodu złych intencji ludzkich rodzi się potem ich zła relacja z Mistrzem i zły karman. Jeśli ktoś przychodzi do Mistrza w celu negowania tego czego uczy albo w celu negowania jego wiedzy czy zdolności duchowych, w celu sprawdzania magicznych umiejętności, próbowania pouczania Mistrza Bożego lub jego uczniów, nauczenia się czegoś żeby to wykorzystywać w swojej działalności a Mistrza zapomnieć, odciągnięcia jego uczniów od praktyki, zniechęcenia uczniów Mistrza Bożego do nauki i praktyki, łamania reguł i zasad praktyki jakie Mistrz Światła Prawdy zalecił praktykującej wspólnocie, zaspokojenia swoich chuci seksualnych z kimś kogo się w grupie uczniów poderwie, uwieść kogoś i oderwać go od wspólnoty praktykujących, śledzić Mistrza Mądrości i wspólnotę dla celów policyjnych czy esbeckich, narozrabiać trochę, ukraść coś lub wyłudzić, zając miejsce czy stanowisko kogoś z zaawansowanych uczniów Mistrza Dusz Ludzkich, pouczyć się przez własnowolnie ustalony czas lub tylko wybranych przez siebie rzeczy - takie osoby proszą się usilnie o zły los i kłopoty. Odpłata karmiczna za wszystkie takie i podobne złe intencje może być bardzo nieprzyjemna, a czasem jest rzeczywiście okropna, zależnie od rodzaju wyrządzonych szkód. Anioły Boże i sam Bóg takie złe osoby mogą całkowicie wyłączyć z boskiej ochrony, uzdrowienia i wsparcia jakimi cieszą się prawdziwi uczniowie Mistrza Duchowego. Często życie osób, które w dość szybkim czasie nie wyzbędą się złych intencji czy szkodliwych tendencji mowy lub pióra - może ulec zrujnowaniu.

Nie powinniśmy lekceważyć roli nauczyciela duchowego, a tym bardziej roli Mistrza Ścieżki, Mistrza Mądrości. Jeśli będziemy potrafili zachować umiar i zdrowy rozsądek w przyjmowaniu nauki Mistrza Duchowości, możemy liczyć na wspaniałe postępy w rozwoju duchowym. Pamiętajmy, że duchowość to bardzo trudne zagadnienie, a generalnie nie są znane przypadki osób, które całkowicie samodzielnie osiągnęły przebudzenie i oświecenie, zjednoczenie z Bogiem. Święci, Mistrzowie Mądrości, to Dusze Święte ubrane w ludzkie ciała, żywe Duchy Święte. Trzeba pamiętać, że stanowią elitę ludzkości, są to bardzo rzadkie egzemplarze dusz żyjących w ludzkich ciałach, często mało znane publicznie. Pamiętajmy, że grzechy (czynów, słów i myśli) przeciwko Duszom Świętym, przeciwko Mistrzom Duchowym, nie podlegają odpuszczeniu ani w tym życiu ani w życiu przyszłym, i wszystkie grzechy, złe intencje wobec Mistrza trzeba odpokutować osobiście poprzez przeżycie złego karmana, złego losu jaki będzie następstwem grzechów popełnionych wobec Świętej Duszy. Jest to taka część złego karmana jakiej nie da się rozpuścić w medytacjach, ani odczynić spowiedzią i modlitewnymi pokutami. Grzech odwrócenia się od Mistrza, jego nauk i danych przez Mistrza praktyk, grzech odwrócenia się od wspólnoty, grzech zwalczania Mistrza czy jego wspólnoty - należą do generatorów najcięższej odpłaty karmicznej o długotrwałym brzemieniu i na nic jakiś okres cieszenia się pozornym brakiem skutków, bo tego rodzaju poważne odpłaty karmiczne często zaczynają się dopiero po trzydziestu lub więcej latach, jako najgorszy rodzaj złego losu trwającego przez wiele wcieleń jaki może spaść na złego człowieka z powodu jego złych czynów, złych słów czy złych myśli. Jedyną szansą zmazania wstrętnych grzechów jest jak najszybsze naprawienie tego co się popsuło oraz usilna i długotrwała służba dla Mistrza i jego wspólnoty, bo kiedy cykl gromadzenia ciężkich grzechów przeciwko Duchowi Świętemu, przeciwko Świętym Duszom dopełnia się, nie ma już żadnej możliwości ich zastępczego, ekspiacyjnego zmazania. Ludzie prawidłowo poinformowani o tym jak budować dobre relacje z Mistrzem muszą się pilnować i stosować do tego co wolno oraz wystrzegać tego co zakazane.

Mistrz Duchowy, Mistrz Światłości, może doradzać innym ludziom dzięki posiadanej mądrości, doświadczeniu oraz poziomowi własnej świadomości, a jego słowa są zawsze bardzo pomocnymi wskazówkami, ale nie zawsze ludzie na tej ziemi od razu rozumieją znaczenie słów Mistrza Prawdy. Nauki dane przez Mistrza Gnozy należy cierpliwie i z chęcią zrozumienia studiować, badać, głęboko medytować, odczuwać sercem. Rankiem wschodzi słońce i roztacza swój blask, czyni nas szczęśliwymi. Podobnie też istnieją cudowni ludzie, którzy są jak słońce i promienieją światłem, miłością, radością i pokojem. Pokazują nam drogę do szczęśliwego życia, wzrostu duchowego, pokazują drogę ku przebudzeniu i oświeceniu, ku wyzwoleniu, ku zbawieniu. Jednym z takich wielkich mędrców jest Swami Paramahansa Lalitamohandżi (ur. 1962).

Mistrz Duchowy Swami Lalitamohan Babadżi, znany także jako Śri Mohandżi przekazuje duchowe wskazówki w zasadzie już od dzieciństwa, kiedy zaczął rozdawać mądre rady swoim kolegom i koleżankom z piaskownicy, u początku szkoły podstawowego nauczania, z czasem ukazując się jako jeden z najwybitniejszych Mędrców, Mistrzów Mądrości, znawców wiedzy wewnętrznej i boskiej prawdy w naszych czasach. Od wczesnej młodości Mistrz Lalitamohadżi szczególnie uwielbiał piękno, poezję, światło księżyca oraz słońca i harmonię. Uważany za boskiego Guru, Mistrza Narodu i Mistrza Czasów, za Awadhutę oraz Awatara, jest jednym z niezłomnych nauczycieli duchowych, przewodników dusz ludzkich, doskonałych mistrzów jacy kiedykolwiek chodzili po tej Ziemi. Mając 16 lat Mistrz Lalitamohadżi posiadał już różnorodne, niezwykłe umiejętności psychiczne i duchowe, w tym potrafił czytać myśli, uzdrawiać ludzi i wpływać na przebieg pogody. Stosował ćwiczenia oddechowe, koncentracyjne, metody treningowe wschodnich sztuk walki, jogę, głębokie medytacje oraz długotrwały post i głodówki z modlitwami. Od 16-tego do 25-tego roku życia miewał często bardzo cudowne, mistyczne przeżycia, obcował z aniołami i bóstwami, a także spotkał kilkunastu wielkich Mistrzów Duchowych jacy wówczas żyli na Ziemi i przyjeżdżali do Polski oraz Europy ze Wschodu. Mistrz Lalitamohandżi pracował nieustannie nad swoim wewnętrznym rozwojem, wedle zaleceń kilku wschodnich mistrzów budził duchowe potencjały i zdolności z jakimi się już urodził i osiągał coraz wyższe stopnie wtajemniczenia, zarówno w sekretnych metodach wschodnich sztuk walki, jak w jodze i ezoterycznych szkołach medytacji i samorealizacji. Mistrza Lalitamohandżi stał się wyjątkowo utalentowanym człowiekiem z wielką charyzmą i licznymi charyzmatami, ogromną wiedzą duchową jaką rzadko można spotkać nawet u osób świętych, działał między innymi jako mistyk, pisarz, poeta, nauczyciel jogi i medytacji, mistrz wschodniej szkoły ezoterycznej. Po 25 roku życia na jeszcze szerszą skalę zajął się metafizycznym kształceniem uczniów duchowych na zaawansowanych poziomach rozwoju wewnętrznego. Kilka razy w roku prowadzi także zajęcia wprowadzające w dziedziny rozwoju duchowego, ezoteryki, głębokich medytacji, praktyk jogi lub tantry, uzdrawiania duchowego, mistyki oraz gnozy dla zainteresowanych nowicjuszy. W Polsce i wielu krajach Unii Europejskiej działają na polu nauczania także liczni adepci wykształceni i wtajemniczeni przez Mistrza Ścieżki Duchowej Swami Lalitamohan Babadżi.


  • awatar Bractwo Zakonne Himavanti: Stop takim zboczencom i psychopatom jak Tomasz Sidor z Warszawy vel prestissimoLIVE! Czlowiek ten regularnie oczernia, obraza i szkaluje ludzi honoru, poszukujacych prawdy, przykleja im latki pedofili a tymczasem sam jest pedofilem fotografujacym male dzieci i nieletnie dziewczyny na rynku w Warszawie! Malo tego nie dosc ze pedofil to jeszcze pederasta schizofrenik i psychopata! Obraza ludzi na lamach prowadzonych przez siebie stron i forow: http://klamstwa-riese.blogspot.com/ http://ufo-relacje.pl http://h17.blox.pl Wszedzie widzi latajace spodki nawet tam gdzie ich nie ma na dodatek caly czas chodzi z bronia pod reka nawet po bulki do sklepu wychodzi z bronia za paskiem! Udziela sie tez bardzo aktywnie na innych serwisach miedzy innymi na youtube a takze forum gazeta.pl gdzie szkaluje szkaluje i jeszcze raz szkaluje niewinnych biednych ludzi szargajac im reputacje! Z tego co mi wiadomo zeszkalowal rowniez samego Sri Lalita Mohana! Trzeba cos z tym zrobic bo dalej tak nie moze byc!
  • awatar Suryadevi: Om Śri Lalita Mohan Baba Ji Wiele cennych nauk, perły duchowości i błogosławeńst przekazuje Śri Guruji.
  • awatar Gość: Piękny tekst Mistrzu, cudowny, sama prawda.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Brytyjski kontrwywiad MI5 tuszował molestowanie seksualne chłopców! Ofiary pozywają brytyjski rząd przed sąd! Nadchodzi XXI wiek, a winni zbrodni pedofilskich i pederastycznych muszą trafić do więzienia i na przymusową kastrację, nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale także w Polsce! Molestowanie chłopców w irlandzkim domu dziecka Kincora trwało latami, a był to jeden z domów dziecka w Irlandii Północnej okupowanej przez Wielką Brytanię. Latami trwały też próby nagłaśniania sprawy przez poszkodowanych. Ofiary molestowania seksualnego i śledczy twierdzą, że skandal tuszowało MI5, czyli brytyjski kontrwywiad zajmujący się walczącymi o wolność swojej Ojczyzny partyzantami z Irlandzkiej Armii Republikanskiej (IRA). Amnesty International okrzyknęło skandal w domu dla chłopców Kincora w Irlandii Północnej jednym z największych naszych czasów. W latach 70-tych XX wieku wychowankowie placówki byli regularnie molestowani seksualnie, m.in. przez wysoko postawionych urzędników i biznesmenów, głównie katolickich, ale także anglikańskich. Poniedziałkowy "The Guardian" z 16 lutego 2015 roku podaje, że w tuszowanie skandalu było zamieszane MI5, czyli brytyjski kontrwywiad prowadzący rozpoznanie wśród partyzantów irlandzkich. I dlatego ofiary postanowiły wystąpić w sądzie bezpośrednio przeciwko brytyjskiemu rządowi za doświadczone na sobie bestialstwo angielskich pederastów i pedofilów. To pierwsza sprawa sądowa, w której odkrywana jest zboczona seksualnie rola kontrwywiadu w ukrywaniu seksualnego wykorzystywania dzieci. W Polsce trwa tuszowanie zbrodni pedofila Romana Polańskiego, którego państwa Unii Europejskiej, w tym Polska, od wielu lat ukrywają przed karą za pedofilskie gwałcenie dzieci w USA. W pedofilski skandal z ukrywaniem pedofila Romana Polańskiego w Polsce zaangażowany jest nawet urząd prezydenta III RP - Bronisława Komorowskiego, nie tylko środowiska tak zwanych artystów i księży.

Na zdjęciu z Irlandii Północnej jest mężczyzna koło pięćdziesiątki. W uszach kolczyki, na ramionach tatuaże, na nadgarstku bransoletki. To Gary Hoy, który w zeszłym tygodniu, w pierwszej połowie lutego 2015 roku zeznawał pod przysięgą: - Gdyby w latach 80-tych XX wieku przeprowadzone zostało porządne, wyczerpujące śledztwo, teraz nie musiałbym przeżywać tego wszystkiego ponownie. MI5 nie ma prawa ukrywać tego, co się działo w tym domu dla chłopców. To musi zostać upublicznione - mówił. I dodawał, że udział agencji bezpieczeństwa jego kraju w tym skandalu jest wstrząsający. Hoy znalazł się w domu dla chłopców w Kincora wraz z młodszym bratem w latach 70-tych XX wieku. Mówi, że molestowanie całkowicie go załamało psychicznie. I że jest wrakiem człowieka. Po raz pierwszy świat usłyszał o molestowaniu w Kincora w 1980 roku za sprawą tekstu w "Irish Independent". Gazeta sugerowała, że można było krzywdzie chłopców zapobiec, ale sprawę uporczywie tuszowano. Wtedy zarzut molestowania seksualnego i pedofilii postawiono trzem członkom personelu placówki, w tym pederaście Williamowi McGrathowi, który był jej szefem i jednocześnie głową radykalnej, protestanckiej, paramilitarnej grupy o nazwie Tara. W 1981 roku McGrath został skazany na cztery lata więzienia. Zmarł w 1992 roku jako typowy obraz angielskiego zboczeńca seksualnego zajmującego się molestowaniem dzieci na wiele sposobów. Zanim się komuś powierzy kierowanie placówką opiekuńczą dla dzieci, trzeba dokładnie sprawdzić czy nie jest pederastą i pedofilem albo pedofilką z wyspy Lesbos.

Amnesty International wspiera ofiary molestowania i nawołuje do śledztwa na dużą skalę. W swym oświadczeniu wskazuje, że oskarżenia przeciwko MI5, które sprawę tuszowało, powtarzają się już od dawna: - To straszliwe oskarżenia, które dają nam jedynie wyobrażenie o losie niezliczonej liczby chłopców, którzy przez lata byli wykorzystywani seksualnie przez homoseksualnych bandytów na rządowych posadach z Wielkiej Brytanii. We wtorek 17 luty 2015 roku sąd najwyższy w Belfaście przesłuchuje kolejnych świadków. Prawnicy ofiar molestowania chcą udowodnić, że dysponują wiarygodnymi dowodami mogącymi pogrążyć kontrwywiad brytyjski, który według nich był w pełni świadomy molestowań seksualnych dokonywanych przez pederastów i zawiązał spisek, aby je ukryć i ochraniać sprawców zbrodni na dzieciach. Takie wnioski płyną z dokumentów zebranych i przedstawionych w sądzie. Ofiary wykorzystywania seksualnego domagają się niezależnego śledztwa i zobowiązania świadków do złożenia zeznań, a służb ochrony do udostępnienia dokumentów. Chcą zdemaskowania rządowych konszachtów pederastycznych i pedofilskich i tego, by sędzią w ich sprawie była Lowell Goddard uznawana za autorytet, jeśli chodzi o orzekanie w procesach dotyczących molestowania seksualnego i pedofilii. Ale prawnicy ofiar przyznają, że nadzieje na doprowadzenie winnych przed oblicze sprawiedliwości są nikłe.

Trudno im się dziwić, gdyż w przeszłości podejmowano już nieśmiałe próby drążenia tematu molestowań seksualnych w okupowanej Irlandii Północnej. Funkcjonariusze Ulsterskiej Policji Królewskiej, którzy zajmowali się skandalem od początku, twierdzą, że prawda była złowieszczo tuszowana. I że trwało to latami pod naciskami brytyjskiego rządu. Nie są w tej opinii osamotnieni. Tuszowanie afery potwierdzają też funkcjonariusze brytyjskiego wywiadu wojskowego, były rzecznik praw obywatelskich Irlandii Północnej i sędziowie zaangażowani w poprzednie dochodzenia. "The Guardian" powołuje się na dwóch byłych wojskowych. Jeden z nich, którego nazwiska dziennik nie wymienia z powodu rangi i funkcji oficera, mówi, że MI5 tuszowało molestowania, drugi, Colin Wallace, były oficer wywiadu, dodaje, że w świetle nowych dowodów jasne jest już to, że poprzednie śledztwa były zmanipulowane przez kontrwywiad UK. Cel był jeden: ukryć rolę rządowych agencji w zamiataniu prawdy na temat pederastycznych i pedofilskich zboczeńców seksualnych pod dywan. Wallace był wśród tych, którzy jako pierwsi głośno oskarżali kontrwywiad o takie niecne praktyki homoseksualnie pedofilskie. To dzięki niemu w latach 80-tych XX wieku media zaczęły poważnie traktować oskarżenia przeciwko zbrodniom MI5 na dzieciach, na pedofilowanych młodych chłopcach. Za odwagę ujawniania prawdy o pedofilsko-homoseksualnym molestowaniu chłopców w irlandzkim domu dziecka Wallace zapłacił ogromną cenę. Krótko po tym, jak w 1980 roku nagłośniono skandal w Koncorze, został aresztowany za rzekome zabójstwo. W efekcie spędził niewinnie sześć lat w więzieniu. Media sugerowały, że dowody przeciwko niemu zostały sfabrykowane. Mafia homoseksualnych bandytów pedofilskich tak właśnie działa, że przeciwko tym, którzy ujawniają jej ponure zbrodnie fabrykuje dowody rzekomych przestępstw, a następnie prześladuje takie osoby z pomocą zaprzyjaźnionych sędziów tej samej zboczonej orientacji seksualnej. Tak samo działało to w starożytnej Grecji, gdy banda pederastów molestujących dzieci pedofilsko doprowadziła do skazania Sokratesa za potępianie ich zwyrodniałego okrucieństwa na dzieciach.

Potwierdziło się to w 1990 roku, kiedy premier Margaret Thatcher została zmuszona do przyznania, że jej rząd oszukał parlament i społeczeństwo w kwestii winy Wallace'a. Były oficer wywiadu w ramach rekompensaty otrzymał od rządu zaledwie 30 tysięcy funtów. On sam cytowany przez "The Guardian" powiedział: - Ktoś musi coś zrobić przeciwko tym, którzy świadomie tuszują i tym samym niepotrzebnie przedłużają cierpienie ofiar. Funkcjonariusze Ulsterskiej Policji Królewskiej dodają, że wielokrotnie w latach 80-tych XX wieku odmawiano im pozwolenia na przesłuchiwanie członków MI5 w sprawie pedofilskiego skandalu rządowych agencji. Kontrwywiad brytyjski podlega ministerstwu spraw wewnętrznych, a ono nie chciał odpowiadać na jakiekolwiek pytania stawiane mu przez "Guardiana". Rzecznik ministerstwa zapewnia jednak, że będzie ono współpracowało ze śledczymi, ale nie ma zamiaru komentować przebiegu i szczegółów śledztwa, aby "mu nie zaszkodzić". Milczenie takich instytucji to także tuszowanie zbrodni pedofilskich, tak samo jak w Polsce, gdzie agencje rządowe, policja i prokuratury zamiast aresztować kardynałów, biskupów i księży zajmują się napadaniem na ich molestowane seksualnie i zgwałcone wielokrotnie ofiary i tak już dręczone razem z rodzinami przez pedofilskie bojówki parafialne sekty katolików i ihc brukowe gazetki pedofilskie pokroju wSieci, Rzeczpospolita, Gazeta Polska, Newsweek Polska, Gazeta Bydgoska, Życie Częstochowy czy Gazeta Wyborcza - że wspomnimy zaledwie kilka pedofilskich brukowców, które publicznie znieważały ofiary molestowane przez pederastycznych i pedofilskich księży katolickich zrzeszone a Antypedofilskim Bractwie Himawanti, jeszcze w latach 90-tych XX wieku.

Sprawa molestowania dzieci w domu dziecka Kincora jest jedną z wielu spraw dotyczących wykorzystywania seksualnego w Irlandii Północnej, które przetoczyły się przez brytyjskie wokandy. Jedną z głośniejszych była kwestia azyli zboczonych katolickich sióstr magdalenek stosujących tortury i wydających dzieci na zgwałcenie zboczeńcom seksualnym za pieniądze. Do 1993 roku opinia publiczna milczała, jednak siła zdecydowanej walki o ujawnienie prawdy na temat pedofilii zaczęła zwyciężać. Wtedy jeden z dublińskich zakonów sprzedał część posiadłości, na której później ekshumowano szczątki 155 mieszkanek azylu brutalnie zamordowanych przez katolickie zakonnice. W 1998 roku Channel 4 wyprodukował film dokumentalny, w którym byłe podopieczne sióstr opowiadały o molestowaniu seksualnym, fizycznym i psychicznym znęcaniem i izolacji od świata. Dlaczego molestowaniem chłopców w Kincora zainteresował się kontrwywiad? Najpewniej dlatego, że z ich bezsilności, bezbronności i niewinności korzystali urzędnicy, czołowi politycy i osoby ważne dla życia publicznego, a to łakomy kąsek, żeby ze zboczeńców zrobić sobie posłuszne marionetki wykonujące każde polecenie i każdy debilny rozkaz w obawie u ujawnienie bestialskiego zboczeńca seksualnego.

Po latach trzeba powiedzieć, że najlepszą karą dla tych wszystkich pedofilskich i pederastycznych zboczeńców seksualnych byłoby ich publiczne napiętnowanie, pokazanie twarzy w telewizji wraz z kastracją ich zboczonych narządów seksualnych. W Polsce takiego oczyszczenia potrzeba w środowisku kościelnych aktywistów, wśród działaczy parafialnych, katolickich polityków lokalnych i sejmowych, księży, biskupów, kardynałów oraz za wszystkie zbrodnie kościoła w czasie pontyfikatu od 1978 roku trzeba surowo rozliczyć byłego polskiego papieża Karola Wojtyłę, JP2 i jego tak zwany dwór pochodzący z Polski, w tym Józefa Wesołowskiego, Damiana Zimonia, Wojciecha Gila, Dariusza Pietrka, Pawła Królaka, Ryszarda Nowaka czy Stanisława Dziwisza, a także całe mnóstwo policjantów, prokuratorów i sędziów pedofilów polskich z Warszawy, Bydgoszczy, Częstochowy, Gliwic, Poznania, Szczecina, Świdwina, Gdańska, Białogardu czy Krakowa - wspominając tylko kilka większych kościelno-pedofilskich mafii w Polsce i tuszujące ich zbrodnie organa państwowe. Do rozliczenia są także pedofilskie zbrodnie Centralnego Biura Śledczego z Warszawy i Gdańska oraz pedofilskie zbrodnie ABW - chociażby z lipca i sierpnia 2002 roku, kiedy brutalnie rozbijano antypedofilską demonstrację z okazji wizyty papieża kościelnych pedofilów w Polsce, Karola Wojtyły - JP2.


 

 
Podstawowe wyobrażenia Kundalini to moc uśpiona u podstawy kręgosłupa, jasna jak tysiąc słońc, podobna do ognistego, wężowego zwoju, gdy spoczywa, lub do słupa ognia, gdy się wznosi. Kundalini jako żeńska boska moc wewnętrzna budzi się do życia u podstawy kręgosłupa, w ośrodku korzeniowym zwanym muladharą.

Poruszając się w kanale (nadi) suszumny stopniowo przebija kolejne ćakry i wznosi aż ponad szczyt głowy do ośrodka sahasrara, gdzie znajduje swe ujście (opisywane także jako połączenie dwóch boskich aspektów, bogini Śakti i boga Śiwy), w efekcie prowadząc do zjednoczenia z kosmosem, wyzwolenia. Ten proces budzenia kundalini i siedmiostopniowego wznoszenia opisywany jest jako siedmiostopniowa ścieżka mistycznego rozwoju duchowego. Ściślej, mniejszych etapów rozwoju jest tyle ile płatków w ćakrach, ale łączą się one w siedem stacji opisywanych sześcioma podstawowymi ćakrami w tułowiu i głowie, które mają łącznie 50 płatków i tyleż mniejszych faz rozwoju duchowego człowieka ku przejawieniu boskości.

Kundalini to duchowa moc, której zadaniem jest duchowa transformacja człowieka w lepszą, bardziej oświecona i współczującą istotę ludzką. To jest ważna praca jaką „umie” wykonać ta potężna boska energia czy raczej duchowa potęga. Skutkiem ubocznym obudzenia energii Kundalini jest poprawa zdrowia u osoby, która ma pragnienie wzrastać duchowo ku boskości.

Kundalini bardzo często opisywana jest jako matka, ponieważ Jej praca jest podobna do opieki matki, która to delikatnie, z miłością opiekuje się ludzkimi duszami i transformuje ludzi duchowo. Trudno jest opisać ten proces i stan w jakim się jest, tak samo jak trudno jest opisać duchowe przebudzenie i oświecenie. Trzeba doświadczyć tego stanu, aby poczuć ten bezgraniczny ocean światłości z głębi boskiej jaźni – to jedyna droga do poznania Mocy Kundalini.

Kundalini uważana jest za wewnętrzną personifikację mocy kosmicznej Bogini, żeńskiego pierwiastka Boga, absolutu. Uważa się, że podstawową metodą rozwoju kundalini jest nabożne uwielbienie, cześć, adoracja Bogini w jakiejkolwiek postaci, stąd hinduizm zawiera bardzo wiele ludowych form Bogini o lokalnym znaczeniu.

Tantra, tantryzm, zarówno śiwaizm, jak i śaktyzm, używa określenia kundalini-śakti, podkreślającego związek mocy duchowej z żeńskim pierwiastkiem boskości, Boga czy absolutu. Nauka o ćakrach ściśle związana jest z ideą kundalini-śakti jako odwiecznej Mocy Bożej, cudotwórczej potęgi boskości, mocy Ducha Świętego, Świętej Duszy (hebr. Rucha Kadosz).

Większość ludzkości znajduje się poniżej serca w swym rozwoju, zatem na czterech etapach stacji muladhara (poziom ziemi, korzeni), sześciu etapach stacji swadhisztana (poziom wody, jaźni, ego) lub na dziesięciu etapach (płatkach) stacji manipura (poziom ognia, klejnotu, skarbów wewnętrznej natury).

Osoby praktykujące rozwój kundalini noszą zwykle czerwone lub szkarłatne szaty, a słoneczny blask towarzyszący wyobrażaniu tej mocy ma zabarwienie czerwonawe, podobne kolorystyce wschodu oraz zachodu słońca. Graficznie maluje się spiralę zwiniętą w trzy i pół zwoju, co uważane jest za symbol uśpionej kundalini i używane jest w kontemplacjach.

Buddyjscy lamowie z Tybetu znani są z praktyk tumo dających odporność na niskie temperatury z pomocą skupienia i koncentracji na ognistej mocy kundalini. W każdym człowieku jest Kundalini Śakti uśpiona i zwinięta w trzy i pół zwoju w kości krzyżowej (łac. os sacrum). W kulturze chińskiej nazywana jest dao (tao). Od powstania laja jogi naucza się, że aby ją przebudzić, wystarczy regularnie przez kilkadziesiąt minut dziennie medytować w odpowiedni sposób pod opieką mistrza, guru.

Kundalini spontanicznie będzie coraz silniejsza. Jej przebudzenie nazywa się samorealizacją. Gdy kundalini budzi się i unosi w systemie subtelnym człowieka, uzdrawia i otwiera ćakry oraz balansuje[styl do poprawy] kanały, lecząc wszelkie choroby i eliminując wszystkie negatywności. Warto pamiętać, że Kundalini budzi się jedynie pod wpływem łaski przebudzonego duchowo mistrza jogi u którego Kundalini już jest aktywna.

Sanskryckie słowo Śakti wywodzone jest od rdzenia śak, odpowiadającym znaczeniu potęga, siła, bycie zdolnym do czegoś, uzdolnienie. Rdzeń ten występuje już w Rygwedzie w znaczeniach bycie potężnym lub silnym i posiadanie zdolności. W późniejszych tekstach spotyka się słowo śakti na określenie żeńskiego narządu rozrodczego.

W Jogasutrach Maharyszi Patańdżali występuje (w złożeniach) jedynie czterokrotnie: 2.6, 2.23, 3.21, 4.34. Słowo "Śakti" używane jest potocznie w znaczeniu natchnienia, inspiracji, charyzmy, intensywnej aktywności, witalności. Śakti jako bogini jest spersonifikowaną żeńską połówką Boga - Absolutu.

Śakti w odniesieniu do mistycznej energii Kundalini zwana jest Kundalini Śakti, szczególnie w tekstach tantrycznych czyli ezoterycznych. Tantra to odmiana religii i duchowości indyjskiej, w której kult Bogini Śakti, Bogini Mocy i Potęgi jest najsilniejszy. Jedno z imion tej Dewi brzmi Bhudźangi (czyli wąż, właściwie wężyca lub wężowa), ponieważ w najniższej ćakrze (muladharze) leży ona "skręcona wokół lingi". "Skręcona" oznacza "w spoczynku", zwinięta w zwój.

Mistyczna moc Kundalini, w ciele istnieje tutaj w spoczynku, a pobudzona jest odczuwana jako intensywne wznoszące się gorąco, ciepło oraz wszechogarniająca światłość, zdolność rozumowania oraz stwarzania, jednak bez cienia zaburzeń w postaci napięcia seksualnego czy podniecenia.

Kundalini to moc twórcza przejawiająca się jako rozmaite talenta pozwalające na twórczość artystyczną, naukową, technologiczną oraz nadprzyrodzoną, taką jak materializacje drobnych przedmiotów kultowych. Moc Kundalini pozwala na połączenie podświadomości, świadomości i nadświadomości czyli jest tym, co pozwala na kontakt ze sferą boskiej duszy, wyższej jaźni, ze sferą boskich istot, aniołów i bóstw nieba.

Przygotowanie do przebudzenia Kundalini, aranżowanie warunków do przebudzenia Kundalini zawiera tak wiele sekretnych praktyk i procesów, że zasadniczo można wykluczyć zarówno spontaniczne przebudzenie Kundalini jak i ożywienie tej Mocy bez pomocy eksperta, boskiego mistrza, jogicznego Guru o wielkiej praktyce i realizacji.

Ktoś nie związany z przebudzonym żyjącym boskim mistrzem, guru, na pewno nie ma przebudzonej energii Kundalini, a co najwyżej jest osobą umysłowo pomyloną, taką, co pomyliła energię seksualną i stany podniecenia erotycznego płynące kanałem Kuhu z aktywowaniem boskiej Mocy Kundalini. Pomylonych umysłowo i skażonych erotomanią dewiantów oraz dewiantek jest niestety dużo, szczególnie na Zachodzie, ale także w Indii i Tybecie. Dewianckie osoby, erotomani pozujący na nowych Rasputinów, ani nie mają obudzonej Kundalini, ani nie zdołają z powodu swoich nadużyć i zanieczyszczeń erotycznych dokonać dzieła przebudzenia Kundalini w ciągu kilku kolejnych wcieleń, jedynie odwracają się swoimi oszustwami od Kundalini Śakti i prawdziwego kultu Wielkiej Bogini.

Kundalini - w dewanagari कुण्डलिनी (r.ż.) – energia, moc duchowa, opisywana jednocześnie pod postacią naczynia ogniowego, węża, bogini i "mocy duchowej". Kundalini łączy w sobie atrybuty wszystkich bogiń i bogów, jest ideową i praktyczną podstawą indyjskiej tantry (tantryzmu) oraz hathajogi. Ideał kundalini łączy ze sobą jogę, tantrę oraz wszelkie indyjskie kulty bogini – Śakti, Dewi. Kundalini uznawana jest za moc i potęgę twórczą, kreatywną, stąd odpowiedzialna jest za wszelkie zdolności i talenty twórcze, artystyczne, architektoniczne oraz wynalazcze. Osoby zdolne do wielkich, bohaterskich czy twórczych, odkrywczych czynów uważane są za posiadające wielką moc kundalini.


 

 
Vishwaguru Mahamandaleshwar Paramhansa Swami Maheshwarananda w Warszawie

Wykłady, medytacje, warsztaty jogi i satsang.
Czakry i Kundalini

20-22 listopada 2014

Jest to unikalna okazja spotkania się z Mistrzem Jogi, który znany jest na świecie jako autor systemu Yoga in Daily Life - Joga w Życiu Codziennym. System ten został stworzony zgodnie z oryginalnymi zasadami Jogi, ale dostosowany jest do potrzeb i możliwości współczesnego człowieka z Zachodu. Opiera się na nauce o ciele, umyśle, świadomości i duszy.
" Joga jest wieczna i nieskończona. Jest świadomością, która nigdy nie usypia, życiem, które nigdy nie umiera, światłem, które zawsze świeci w Tobie i wokół Ciebie. Bez początku i bez końca".
P.S. Maheshwarananda

MIEJSCE: Ośrodek Sportu i Rekreacji Dzielnicy Śródmieście ul. Polna 7a
(3 min od metra Politechnika)

I. WYKŁAD: czwartek 20 listopada o godz. 19.00 do ok 21.00. Wstęp wolny.

II. WYKŁAD: piątek 21 listopada o godz. 19.00 do ok 21.00. Wstęp: 20 pln. Płatne na miejscu gotówką.

III. WARSZTAT JOGI I SATSANG: sobota 22 listopada - Więcej informacji na: http://jogawzyciucodziennym.pl

lub

http://www.jogawzyciucodziennym.pl/aktualnosci/84-wizyta-mistrza-jogi-z-indii-paramhans-swamiego-maheshwaranandy

tel. 509 201 561, 604 121 117

KRAKÓW

W Krakowie natomiast w niedzielę 23.11.2014 r.
Swamiji będzie miał wykład: Starożytna mądrość we współczesnym świecie.

Miejsce: Auditorium Maximum; budynek Uniwersytetu Jagiellońskiego przy ulicy Krupniczej 33, sala wystawowa A,

godz. 18.00 - WSTĘP WOLNY.

Serdecznie zapraszamy

 

 
Każdy twórca, czy to aktor, muzyk, śpiewaczka czy pisarz ma swoich fanów, ale także groupies. Fanki i fani Rodana na społecznościowym portalu Facebook to zwykle tak zwani groupies czyli grupiśki, do tego polska odmiana grupiśków, która oprócz skakania sobie do oczu która jest ważniejsza i którą Rodan bardziej lubi, nie umieją nic sensownego napisać.

Nie dziwi zatem, że mając ponad 3 miliony sprzedanych książek, na w sumie 3 fangrupach (jedna tajna czyli prywatna) jest raptem ze 2-3 tysiące fanów i fanek. Zwykle nie umieją założyć ani poprowadzić jakiejkolwiek sensownej fangrupy. Groupies umieją tylko wyć na koncercie, a na grupach fanowskich srać się, że są najukochańszymi fankami. Bo może pisarz czy aktor w końcu grupiskę przeleci.

Jedyny to cel grupisków płci obojga, wszystkich orientacji i genderów. Groupie (wym. grupi) – to pierwotnie miłośniczka czy miłośnik zespołu muzycznego, za którym podąża w poszukiwaniu erotycznej lub emocjonalnej bliskości. Słowo groupie wywodzi się z angielskiego group (grupa) właśnie w odniesieniu do grupy muzycznej, ale obecnie ma szersze zastosowanie.

Groupies mają reputację łatwo dostępnych obiektów seksualnych dla gwiazd muzyki, artystów, pisarzy i innych osób publicznych w szczególności, w czasie trwających tras koncertowych czy promocji.

W sumie to dotychczas na portalach społecznościowych powstał jeden realny, ale nieoficjalny Fan Klub zrzeszający sympatyków twórczości pisarza Andrzeja Rodana. Można go znaleźć na Facebook'u, liczy na 2014 rok ponad 2,5 tysiąca fanów. Część niestety to tacy fani, którzy zapisali się do FanKlubu, ale potem zapomnieli hasła do Facebook'a. Zatem, nie mają się jak udzielać.

Inne grupiśki zamiast zostać fankami czy fanami, co kilka dni kręcą aferki, przeciw zagrażającej ich piśkom konkurencji. Pisarz tylko w tym wszystkim jest samotny, co u twórców wybitniejszych jest normalne. Związanie się z jedną grupiśką powoduje bowiem automatyczną utratę wszystkich pozostałych grupiśek płci obojga i genderów i rozkład fanowskich grup każdego artysty, nawet niespełnionego.

Andrzej Rodan jednak woli się spełniać twórczo i z dyskusji fanklubowych stworzył kilka powieści nowoczesnych, opartych na dialogach fejsbuczych - jak mawia się w żargonie środowiska.

Eksperymenty na Facebooku, na profilu pisarza, który jest zapchany i ma 5 tysięcy znajomych oraz na fanowskich grupach obnażają prawdziwy charakter pisarza, który jest zmienny i kapryśny niczym dziewica klęcząca na grochu z wibratorem w kroku, wibratorem bez baterii.

Zmienia znajomych jak rękawiczki, kumpluje się z tymi, którzy gotowi są go sprzedać lub zasrać mu życie. Są to niestety często znajomości rzeki z meliorantami, rurami kanalizacyjnymi odprowadzającymi własne ścieki do rzeki, znajomości z tymi, którym zachciało się wysrać lub wyszczać i akurat rzeka Rodan była w pobliżu. Tym są grupiśki wśród fanów Rodana, ale czasem z rzadka kupują książki, które nie koniecznie czytają, bo nie rozumieją, ale pisarz dzięki nim także może jakoś w Polsce przeżyć.

Grupiśki mają to do siebie, że o treści książek nie mają nigdy nic do powiedzenia, zwykle nie wiedzą o czym pisarz pisze, a nieliczne wyjątki przeczytały jedną książkę, ale tylko okładkę. Pewnie Andrzej Rodan jest jedynie ich wymarzonym typem samca, partnera seksualnego, a przyciąga je do pisarza chuć nieokiełznana, a nie zdolność czytania książek.

Minister Kultury zapomniał utworzyć fundusz płac dla normalnych pisarzy, chociaż sponsoruje jakieś wojtyłopodobne bełkoty teologiczne rodem ze średniowiecznej ciemnoty i głupoty. I tak pisarz dla napisania książki o raportującej zjawiska społecznościowe musi się babrać w gównie, a właściwie w szambie.

Kluby fanowskie, tym bardziej klubiki grupiśków, przypominają w pewnym sensie zgromadzenia i wspólnoty wzajemnej miłości bratniej (kochajmy się jak siostry i bracia albo kochankowie), tyle, że organizowane przez nałogowych masturbantów. Jak wiadomo, masturbacja polega na tym, że każdy sam się masturbuje, nawet jak robi to w onanistycznej grupie czy na samym FaceBogu, zatem o miłości sióstr i braci, wzajemnym wsparciu czy nawet o wspieraniu pisarza w wydaniu jego książki nie może być mowy, bo prawie nikt ręki a tym bardziej portfela do tego nie przyłoży. Wiadomo czym zajęta jest każda ręka masturbującej się grupiśki. Przekonał się o tym boleśnie pisarz Andrzej Rodan w 2012/2013 roku, kiedy potrzebował trochę pieniędzy na szybsze wydanie jednej ze swoich książek.

Pseudofanki grupiśki wypisywały androny jak bardzo kochają pisarza, ale nawet przedpłaty na książkę, nie mówiąc o wpłacie zwracanej wraz ze zwrotem ze sprzedaży książki nie dały. Grupiśki dałyby ale tylko swoje weneryczne piśki, oczywiście pod warunkiem, że pisarz wziąłby je wraz z ich często licznym nieślubnym potomstwem i kosztownymi mrzonkami na swoje utrzymanie. A po kilku latach po amerykańsku rozwód z byle powodu i oczywiście podział majątku po połowie, a najlepiej puścić twórcę z torbami. Tyle warte są grupiśki, które także mają w zwyczaju zwalczać chamsko każdego, kto napisze na takich grupach fanowskich coś sensownego, a nie daj Boże w stylu pisarskim pisarza czy innego twórcy. Grupiśki głównie trollują i spamują a ich główny czy raczej gówniany mózg mieści się w okolicy krocza.

Cały ciekawy wielowątkowy artykuł na temat pisarza Andrzeja Rodana, skojarzeń i konotacji jakie budzi oraz towarzystwa grupisiek poczytasz tutaj:

http://antypedofilskie-bractwo-himawanti.blogspot.com/2014/10/andrzej-rodan-pisarz-jak-rzeka-i-smok.html


 

 
Kościół przeprasza za pedofilię księży

Już 20 czerwca 2014, w Bazylice Najświętszego Serca Jezusa w Krakowie, polscy hierarchowie, podczas specjalnego nabożeństwa, rzekomo przepraszają za masowe przypadki molestowania seksualnego nieletnich, dzieci i niemowląt przez osoby duchowne, przez księży, zakonników, zakonnice, katechetów, a także arcybiskupów takich jak Józef oraz Sapieha. Niestety, ofiarom molestowania, obmacywania, zmuszania do obciągania i masturbacji, gwałcenia doodbytniczego - kościół katolicki w Polsce jak dotąd nie raczył wypłacić ani złotówki odszkodowania. Aresztowanie kolejnego księdza pedofila z archidiecezji krakowskiej, Mieczysława W. ze Skawy jak na ironię miało miejsce dzień przez katolickim sympozjum rzekomo pokutnym. Tylko księży i katechetów zboczeńców kościół katolicki nie raczy ani wydalać ze stanu duchownego ani przekazywać organom ścigania celem surowego, przykładnego ukarania. Nie ma dla księży i kościoła przebaczenia bez zadośćuczynienia dla ofiar tej sekty watykańskiej.

W dniu 20 czerwca 2014 roku Krakowie rozpoczęła się konferencja księży i biskupów na temat pedofilii w polskim kościele katolickim. Około 200 osób rozmawia sobie we własnym gronie, w Akademii Ignatianum zakonu Jezuitów rzekomo na temat zapobiegania molestowaniu nieletnich przez osoby duchowne w kościele katolickim. Spotkanie odbywa się za zamkniętymi drzwiami, gdzie reprezentacji pedofilskich środowisk klerykalnych debatują o tym jak skutecznie uciszać ofiary i ich rodziny oraz jak się wykręcić od płacenia odszkodowań swoim zgwałconym ofiarom. Centralnym punktem dwudniowej konferencji było katolickie nabożeństwo rzekomo pokutne za grzechy wykorzystywania seksualnego dzieci i młodzieży przez duchownych. Niestety, pokuta bez stosownego zadośćuczynienia nie spowoduje przebaczenia, jest nieważna, oszukańcza, obłudna. Nie ma przebaczenia bez zadośćuczynienia...

Dwudniowa międzynarodowa konferencja kościelna na temat pedofilii duchowieństwa w kościele katolickim zatytułowana „Jak rozumieć i adekwatnie odpowiedzieć na wykorzystanie seksualne małoletnich w Kościele”. - Chcemy stanąć przed Bogiem i prosić go o pomoc, aby pomógł nam naprawić zło - mówi tak zwany "ojciec" Adam Żak, koordynator Episkopatu do spraw ochrony dzieci i młodzieży. Tymczasem ofiary mówią, że chcą od kościoła katolickiego odszkodowań. Właśnie ruszyła sprawa Marcina K. Pozwanymi bestiami pedofilskimi są diecezja koszalińsko-kołobrzeska oraz katolicka parafia "świętego" Wojciecha w Kołobrzegu i odbywający karę za pedofilię jej ostatni proboszcz i ksiądz Zbigniew R. Marcin K. domaga się od nich zaledwie 200 tysięcy złotych zadośćuczynienia i przeprosin w prasie. Mężczyzna okazał nawet dokumenty na to, że kuria katolickiej sekty o wszystkim wiedziała. - Biskup odpowiada za swojego podwładnego, więc można to podpiąć pod Kodeks Postępowania Cywilnego - mówił na rozprawie dziennikarzom Marcin K. Episkopat sekty katolickiej tłumaczy się obłudnie, że w polskim prawie za czyn odpowiada konkretna osoba - sprawca - a nie instytucja - co nie jest prawdą w wypadku, gdy instytucja ochraniała sprawcę czynów. Dlatego pedofilsko-katolicka kuria i parafia płacić nie zamierzają. Tak wygląda ta paranoidalna obłuda kościoła katolickiego, który za swoje zbrodnie najohydniejsze nie zamierza ponosić odpowiedzialności ani dokonywać zadośćuczynienia. Sekta katolicka powinna płacić ofiarom gwałtów i molestowań dokonywanych przez swoich duchownych odszkodowania w milionach Euro! Tak ma wyglądać pokuta pedofilskiej sekty!

W Krakowie odbyła się międzynarodowa konferencja na temat pedofilii, ale nie zaproszono nawet delegacji kilkunastu polskich stowarzyszeń i organizacji zajmujących się pomocą ofiarom księży pedofilów. Wieczorem w bazylice oo. Jezuitów po raz pierwszy w Polsce odprawione zostało nabożeństwo rzekomo pokutne - tak zwany akt skruchy za grzechy pedofilii w kościele katolickim. Nie przypadkiem wybrano bazylikę krakowską serca jezusowego, gdyż jest to siedziba całej archidiecezji krakowskiej, jednej z najbardziej pedofilskich w Polsce i Europie. W jej 444 parafiach przez 25 lat od 1989 do 2014 roku odnotowano ogromną ilość skandali pedofilskich, z których tylko nieliczne ujrzały światło dzienne, zostały publicznie ujawnione. W większości wypadków władze sekty katolickiej zatuszowały bądź terrorem parafialnym i policyjnym zastraszyły ofiary oraz ich rodziny. Kilkadziesiąt ofiar wyjechało jednak z rodzinami do odległych i bardziej cywilizowanych od Polski krajów, skąd przypominają się o konieczności zadośćuczynienia przez tę tak bardzo pedofilią kościelną skażoną diecezję.

Liturgii na rzekomo pokutnej mszy przewodniczył katolicki biskup płocki Piotr Libera, a wzięli w niej udział m.in. Prymas Polski abp Wojciech Polak, nuncjusz apostolski w Polsce abp Celestino Migliore i inni biskupi skażonego masową pedofilią księży i biskupów kościoła rzymskiego. Konferencja pomyślana jest jako szkolenie dla przedstawicieli różnych środowisk kościoła, ale nie sprecyzowano w czym jest to szkolenie, zamknięte dla mediów i organizacji zwalczających pedofilię. Zapowiedziało w niej swój udział około 200 osób, głównie katolickich duchownych, w tym kilku oskarżanych o pedofilię lub ukrywanie księży pedofilów. Obrady otworzyło wystąpienie metropolity warszawskiego kard. Kazimierza Nycza. Zaplanowano m.in. referaty na temat sprawców przestępczości seksualnej wobec dzieci i uwarunkowań sprzyjających pedofilii w katolickim kościele, doskonale znanych przez całą historię istnienia tej chrześcijańskiej sekty. Podczas konferencji była mowa, jak z pedofilią wśród duchownych radzą sobie inne kraje np. Irlandia czy USA, gdzie przynajmniej wypłaca się przyzwoite odszkodowania.

Organizatorem konferencji jest niestety katolickie Centrum Ochrony Dziecka przy Akademii Ignatianum oraz koordynator ds. dzieci i młodzieży w Konferencji Episkopatu Polski ks. Adam Żak. – Na pewno są to tematy aktualne i chcemy na wzór Stolicy Apostolskiej przypatrzeć się w Polsce temu zagadnieniu i próbować się z nim zmierzyć. O tyle jest to łatwiejsze w Polsce, że tych przypadków, które są przykre nie jest wiele – mówił dziennikarzom kard. Stanisław Dziwisz - przez kilkadziesiąt tysięcy ofiar kościelnych pedofilów oskarżony o tuszowanie i ukrywanie sprawców pedofilskich zbrodni razem ze swoim partnerem i szefem Karolem Wojtyłą pseudonim "Jan Paweł II".

Kościół katolicki jak zwykle obiecuje, że nie będzie już przymykał oczu na księży pedofilów, jednak Mieczysława W. ze Skawy przenosił z parafii do parafii aby ukryć jego obrzydliwe i dobrze znane skłonności pedofilskie. Kardynał Dziwisz, przez włoską prasę nazwany zabawnie i prześmiewczo jako "wdowa po Wojtyle", przeprasza za księży peodfilów, ale nie przeprasza za siebie i swoje zbrodnie ukrywania tysięcy księży pedofilów, gwałcicieli, pederastów, efebofilów o jakich Watykan za jego tam urzędowania dostawał z całego świata informacje. Chociaż, jak przyznaje kard. Stanisław Dziwisz oczyszczenie nie będzie proste. Jakie są konsekwencje tak złych czynów jak pedofilia w katolickim kościele papieskim? Jest ich wiele, a jak zauważa Kard. Stanisław Dziwisz ksywa "wdowa po Wojtyle", zło popełnione przez księży powraca nieuczciwością ludzi, niechęcią do kościoła katolickiego na całym świecie. – Zło popełniane przez niektórych powraca nieufnością i podejrzliwością ludzi.

Oczyszczenie katolicyzmu z pedofilii jego urzędników nie jest proste, ani bezbolesne, zupełnie jak nierozliczone po dziś dzień okrutne zbrodnie inkwizycji czy masowe mordowanie teologów wyzwolenia w Ameryce Łacińskiej. Nie wolno nam jednak porównywać bólu oczyszczenia z bólem krzywdy, jaki ze strony niektórych zakonników i kapłanów doznało wielu młodych – mówił w czasie mszy katolickiej w krakowskiej Bazylice ojców Jezuitów. Nabożeństwo rozpoczęło dwudniową konferencję na temat rozpoznawania i zapobiegania zbrodni pedofilii wśród księży. Zaznaczał, że zwierzchnikom kościoła katolickiego nie wolno się pocieszać tym, że procent przypadków dopuszczenia się pedofilii przez osoby duchowne nie jest wyższy niż w innych grupach zawodowych, co jest ciągle powtarzanym kościelnym kłamstwem, gdyż ilość pedofilów wśród księży jest kilka razy wyższy niż średnia w populacji. – Ale nie wolno też przedstawiać tej dewiacji, jakby to była nikczemność typowa dla katolicyzmu – podkreślał Stanisław Dziwisz - znowu obłudnie kłamiąc, gdyż już w okresie wielkiej schizmy z 1054 roku molestowanie, gwałcenie i wykorzystywanie seksualne dzieci nazywano "chorobą katolicką" na terenie całego imperium watykańskiego.

Zboczeńcy seksualni, gwałciciele, pedofile, efebofile, szczególnie ci kościelni, ciągle myślą, że za ich zbrodnie wystarczy powiedzieć przepraszam. Tymczasem około 80-100 tysięcy osób w Polsce - ofiar księży pedofilów cierpi rozbite życie i wiele nieprzyjemności każdego dnia od czasu bestialstwa jakim jest katolickie molestowanie, gwałcenie, zmuszanie do rozmaitych obrzydliwych czynności seksualnych jak obciąganie śmierdzącego kutasa katechety, księdza czy mnicha klasztornego, a także nagonki parafialnych terrorystów. To się należy tym kilkudziesięciu tysiącom ofiar kościoła katolickiego bardzo wysokie zadośćuczynienie a także często renty odszkodowawcze. Kościół katolicki za swoje zbrodnie seksualne musi ponosić odpowiedzialność karną i cywilną, a podstawowym zadośćuczynieniem wobec ofiar jest zawsze odszkodowanie liczone w milionach Euro - na cywilizowanym poziomie. Bestie pedofilskie pławią się w luksusach kurii i plebanii, a ofiary żyją w nędzy i to trzeba odwrócić tak, aby ta chroniąca od wieków swoich zboczeńców instytucja ponosiła pełną odpowiedzialność za swoje zbrodnie!

Liturgia – jak zapowiedział przed katolską imprezką o. Adam Żak - będzie medytacją sytuacji człowieka, a z drugiej strony modlitwą przebłagalną i pokutną. - Wspólnie będziemy wypraszać dar serca skruszonego i pojednania z Bogiem i ludźmi. Zdobywając wiedzę o przestępstwach i grzechach oraz o ich tragicznych skutkach, chcemy to czynić z sercem otwartym na łaskę nawrócenia – podkreślił koordynator KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży. Dodał, że nabożeństwo pokutne jest publicznym wydarzeniem, żeby było jasne, że wszystkie wysiłki zarówno te związane z zdobywaniem wiedzy, zmianami strukturalnymi, prowadzą do tego, żeby odpowiedzieć ewangelicznie na problem nadużyć seksualnych. - Dla Kościoła jest istotną rzeczą, żeby to była odpowiedź ewangeliczna – zaznaczył. Jako wierzący czerpiemy odwagę do stawienia czoła temu złu, z łaski Bożej. Siłę chcemy czerpać z Bożego miłosierdzia, żeby uczyć się też prawdziwego miłosierdzia, które – jak się wyraził – „nie rozmywa sprawy, nie usprawiedliwia słabością ludzką”. – Przestępstwa seksualne wobec dzieci i młodzieży to nie jest tylko słabość ludzka, nie można tego bagatelizować. Trzeba stanąć przed Bogiem w prawdzie i skrusze – stwierdził o. Adam Żak. Jakoś nie widać tego miłosierdzia w wypłacaniu przez kościół katolicki odszkodowań dla ofiar kościelnych gwałtów, zboczeń, molestowań. Nie widać tego miłosierdzia kościelnego w ukrywaniu księży zboczonych seksualnie, a sam papież watykańskiej sekty, Franciszek, ochoczo ukrywa w Watykanie zboczonego arcybiskupa, który wiele dzieci wykorzystywał seksualnie będąc kościelnym nuncjuszem na Dominikanie. Tak wygląda ta kościelna prymitywna obłuda i mamienie naiwnych rzekomym miłosierdziem oraz Ewangelią. Rocznie w Polsce przybywa około 4, 2 tysiąca ofiar molestowania seksualnego w kościele, a przecież świeccy katolicy idąc za przykładem rozbestwienia duchownych sekty także popełniają czyny pedofilskie a nawet uprawiają kiszenie niemowląt w beczkach niczym ogórki albo palenie nowo narodzonych dzieciątek w piecach.

Kościół katolicki jest rzekomo „Mistycznym Ciałem Chrystusa”, a kapłani, księża, biskupi, zakonnicy, zakonnice, a także katecheci i zwykli wierni są jego członkami. Takie jest nauczanie papieży, w tym jest to nauczanie Papieża Piusa XII. Stąd zachodzi pytanie, dlaczego tak wiele jest grzechów i zbrodni popełnianych przez członki tego rzekomo Mistycznego Ciała Chrystusa. Czy skłonności księży do dzieci znane jako pedofilia są skłonnościami owego "Mistycznego Ciała Chrystusa" i rzekomo Świętego Kościoła? Może kościelni teolodzy z tytułami magistrów i doktorów katolickich zachętę Jezusa Chrystusa aby pozwalać dzieciom doń przychodzić zrozumieli jako prawo dawania upustu swoim chorym żądzom, złym chuciom i dewianckim zboczeniom? Niektóre z ofiar jednak widząc obłudę i bezczelność kościelnych przywódców migających się od płacenia odszkodowań za pedofilskie zbrodnie sądzą, że zboczenie pedofilskie wpisane jest w samą naturę owego "Mistycznego Ciała Chrystusa" w które księża zboczeńcy wstępują ciałem, sercem i duchem. Trzeba uznać zatem, że owo Mistyczne Ciało Chrystusa" obarczone jest poważnym defektem i skalaniem, gdyż zbrodnicze żądze są wśród księży na całym świecie w tym w Polsce bardzo popularne. Może ofiary księży i zakonników pedofilów zamiast do kościoła katolickiego, jego diecezji i parafii zaczną żądania odszkodowania pisać i publikować w internecie wprost pod adresem: "Mistyczne Ciało Chrystusa"... Może to ruszy partyjny, ideologiczny beton kościelnej władzy, która zacznie płacić, a nie udawać świętą, podczas gdy jest ni etyle świętoszkowatą ile obłudną i zbereźną, wulgarnie zboczoną w swym poplecznictwie i ochronie wobec swoich firmowych, sektowych zboczeńców w sutannach.

Patologie polskich księży, zakonników i biskupów, hulaszcze życie, hazardy, kochanki, nieślubne dzieci, zboczenia seksualne, pederastia w klasztorach męskich, efebofilia, obmacywanie dzieci, paetzowanie kleryków doodbytniczo, pedofilia, etc., są bez wątpienia masowe w całym kościele katolickim, acz w kilku krajach takich jak Polska, starannie ukrywane. Świeccy katolicy powinni klerowi w lokalnych parafiach liczyć pieniądze i sprawdzać wydatki, a nade wszystko robić pikiety strzegące moralności księży i nadzorujące każde spotkanie księdza z dzieckiem. Może wtedy owce ustrzegłyby swoich pasterzy przed deprawacją i popadaniem w zwyrodniałe zboczenia seksualne oraz inne patologie.

Zajrzyj na portal http://pedofile.info
  • awatar Gość: Prawda, prawda, święta prawda, Ciało Mistyczne Chrystusa w postaci kościoła katolickiego pedofilia i inne zboczenia jak pederastia, efebofilia, złodziejstwo, etc., przeżarła. To Ciało Mistyczne Chrystusa w katolickiej wersji powinno garować dożywocie za dzieciojebstwo w kryminale.
  • awatar Gość: Każdy ksiądz to pedofil, bo nawet jak sam dziecków nie maca i nie dyma, to pomaga ukrywać swoich kamratów co dzieci molestowali. Ma zakaz ujawniania kolegów pedofilów w sutannach, a pomagając w zbrodni sam jest taki ksiądz czy biskup współwinny tej zbrodni pedofilstwa katilickiego zawsze wojtyłowego!
  • awatar Gość: Ksiądz pedofil dzieci dyma, na ambonie się nadyma, Ksiądz pedofil dzieci zgwałca, tak Maryją je dokształca! Amen
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Każda kanonizacja jest deklaracją intencji i poglądów papiestwa oraz papieża dokonującego uznania rzekomej świętości. Dotyczy to nie tylko papieży, ale wszystkich rzekomych świętych w katolicyzmie. Wyniesienie kogoś na ołtarze oznacza, że Stolica Apostolska stawia go wiernym za wzór do naśladowania, za wzór moralny. Ale nie zapominajmy, że wszystkie komisje i osoby uczestniczące w procesie beatyfikacyjnym i kanonizacyjnym mają tylko głos doradczy. W procesie nie wysłuchano jednak przeciwników kanonizacji. Mogą wysuwać różne propozycje, ale ostateczna decyzja należy zawsze do papieża, w tym wypadku do Franciszka. Innymi słowy: jeśli papież Franciszek zdecydował się kanonizować równocześnie Jana XXII i Jana Pawła II, to należy w tym widzieć także jego program działania. Obaj kanonizowani papieże byli po uszy umoczeni w zbrodnię tuszowania i ukrywania pedofilii tysięcy katolickich księży i setek pedofilskich biskupów.

Mamy zatem bardzo jasne przesłanie od papieża Franciszka. Mówi on wiernym, że dotychczasowa linia ukrywania księży pedofilów i całej ohydnej zbrodni kościoła katolickiego będzie kontynuowana. Nic się nie zmieni, a obaj kanonizowani papieże zostają świętymi najbardziej za to, co dla setek tysięcy ofiar księży pedofilów z całego świata jest zbrodnią najplugawszą. Zostali świętymi za ukrywanie księży pedofilów, za tępienie, terroryzowanie i mordowanie ofiar księży pedofilów, za pomaganie sprawcom plugawych pedofilskich zbrodni, które nie są tylko naruszeniami przykazania 'nie cudzołóż'. Zbrodnie pedofilii dokonywane na ministrantach oraz dzieciach wyznawców katolicyzmu, zbrodnie takie jak dokonywane przez arcybiskupa Józefa Michalika na Dominikanie czy przez księdza kapelana policji Wojciecha Gila to okrucieństwo będące skrzyżowaniem gwałtu, terroru oraz przemocy duchowej na miarę torturowania w gestapo katolickiej inkwizycji przez minione wieki. Tyle, że ofiary zgwałcone przez księży w dzieciństwie są torturowane przez katolicki kościół i jego papiestwo dożywotnio, każdego dnia muszą żyjąc zmagać się z traumatycznym doświadczeniem, a widok plugastwa takiego jak krzyż, ksiądz, papież czy kościelny budynek sprawia im taki sam ból jak wlewania ołowiu do gardła czy wyrywanie języka albo łamanie kołem przez katolickich siepaczy i oprawców w biskupich katowniach epoki katolickiej inkwizycji i palenia czarownic na stosach.

Papież Franciszek jest wielkim poplecznikiem pedofilii i pedofilów skoro z dwóch papieży ukrywających i tuszujących te okrutne zbrodnie kościoła katolickiego zrobił swoich świętych czyli bohaterów i patronów.

Można być wściekłym słuchając wypowiedzi hierarchów rzymskokatolickich na temat zbrodni na dzieciach, jakich dopuszczają się kościelni funkcjonariusze. I to nie byle jacy funkcjonariusze, bo ci z górnej półki, jak nuncjusz apostolski i arcybiskup na Dominikanie Józef Wesołowski, a także polski zakonnik ksiądz kapelan policji Wojciech Gil, nie wspominajac o dymaniu kleryków i starszych ministrantów przez arcybiskupa Juliusza Paetza. Pierwszy to arcybiskup, ambasador Watykanu – Stolicy Apostolskiej, a drugi to misjonarz czyli ambasador Jezusa Chrystusa na ziemi. Zresztą w przekonaniu Kościoła rzymskokatolickiego każdy ksiądz to „alter Christus” czyli drugi Chrystus! Dzieci katolickie od najmłodszych lat uczone są na lekcjach religii szacunku dla każdego kapłana, jak dla samego Jezusa Chrystusa i taki kapłan-chrystusik zmusza te dzieci do obrzydliwego dla nich seksu!

To, co kościół katolicki w Polsce i innych krajach w XXI wieku robi w sprawie skrzywdzonych pedofilią księży dzieci, to kpina z Jezusa Chrystusa i Ewangelii. To kpina z ofiar latami gwałconych przez księży i biskupów. Prawda jest taka, że jeśli katolicki kościół nie zostanie zmuszony do płacenia bardzo wysokich odszkodowań swoim ofiarom to pozostanie bezkarny i głuchy na wołanie o sprawiedliwość i prawdę. Tymczasem skażony pedofilią na masową skalę katolicki kościół umywa ręce, a zaszczute ofiary najczęściej milczą. Instytucja przedawnienia tych zbrodni to hańba dla polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Czy Jan Paweł II jest zostanie patronem wszystkich pedofilii?

Warto sobie przypomnieć sprawę zboczonego księdza Marciala Maciela Degollado, założyciela zgromadzenia ruchu Legion Chrystusa, który seksualnie wykorzystywał i gwałcił chłopców oraz dziewczynki i miał kilkoro dzieci z kobietami, z którymi utrzymywał romanse. Jan Paweł II chronił Maciela Degollado i zapewnił mu bezkarność, chociaż był dokładnie informowany o jego przestępstwach. Stanowisk kościelnych pozbawił go dopiero papież Benedykt XVI, gdyż wiedział, że Jan Paweł II imprezował razem z Macielem Degollado i poszkodowanymi dziećmi.

Pierwszy z dokumentów pedofilskich katolicyzmu, to tajna instrukcja autorstwa kard. Alfreda Ottavianiego „Instructio De Modo Procedendi In Causis Sollicitationis”, podpisana w 1962 roku przez propedofilskiego papieża Jana XXIII, zakazująca ujawniania przypadków pedofilii pod groźbą klątwy katolickiej czarnej magii dla ujawniających i nakazującą skłanianie ofiar do milczenia też pod groźbą klątwy (źródłem przecieku poza Kościół katolicki jest katolicki ksiądz Thomas Doyle, który treść opracowania wraz z wytycznymi ujawnił w 2003 roku).

Papież Jan Paweł 2 czyli Karol Wojtyła z Wadowic bezwzględnie wymagał od swoich podwładnych respektowania tego pedofilskiego aktu. Okres pontyfikatu Jana Pawła 2, to seria zatajania pedofilstwa duchownych katolickich, okres nasilonego zbrodniczego terroru wobec ofiar księży pedofilów, ich rodzin, a nawet wobec ich prawników. Ten problem był jedną z głównych przyczyn tego, że społeczeństwa takich krajów jak USA, Francja, Hiszpania czy Irlandia wyraźnie odeszły od zboczonej seksualnie pedofilią religii katolickiej. We Francji skala zjawiska jest taka, że na pedofila mówi się zwyczajowo „proboszcz”.

Drugi dokument – „Crimen sollicitationis”, także wydany w 1962 roku. W myśl litery opracowania należy niezwłocznie otoczyć opieką księdza, oskarżonego o wykorzystywanie małoletniego i przenoszenie go z parafii do parafii. Skandal seksualny musi być opanowany i pójść w zapomnienie, a ofiary i ich rodziny należy zastraszyć. Buntownicy i osoby, które do niego doprowadziły, zneutralizowani i ukarani. Skutkiem tego, zaszczuta rodzina ofiary musi opuścić miejscowość, w której mieszka, albowiem za sprawą agitacji z ambony, jest ona przedmiotem ostracyzmu ze strony wspólnoty lokalnej Kościoła katolickiego.

Kanonizacja Jana Pawła II oraz Jana XXIII jest kpiną i farsą z ofiar pedofilskich praktyk księży! Papież Franciszek wyświęcając te dwie pedofilskie kanalie pokazuje, że zamierza utrzymywać twardy kurs zbrodniczego terroryzowania wszystkich ofiar księży pedofilów i zakonnic pedofilek. Ludzie którzy czczą tych obu świeżo kanonizowanych papieży katolickich są niczym więcej niż czcicielami przywódców propedofilskiej krucjaty złożonej z pedofilskiego lobby w Watykanie i katolickim kościele.

Brytyjski dziennik "The Daily Telegraph" donosił na dzień przed kanonizacją obu propedofilskich papieży o proteście szczególnie przeciwko kanonizacji Jana Pawła II ze strony stowarzyszenia ofiar pedofilii. Zdaniem ofiar księży pedofilów i zakonnic pedofilek, papież Polak JP2 nie zasłużył na ogłoszenie świętym, gdyż - według nich - wolał ignorować skandale, aby chronić wizerunek katolickiego kościoła i chronić dewiacje zboczonych duchownych. Brytyjska gazeta odnotowuje ostry sprzeciw organizacji SNAP, reprezentującej 18 tysięcy ofiar seksualnych nadużyć księży z 79 krajów na trzech kontynentach. SNAP jest jedną z wielu organizacji zrzeszających ofiary księży pedofilów i zakonnic pedofilek.

Przewodnicząca stowarzyszenia, Amerykanka Barbara Blaine powiedziała, że istnieją niepodważalne dowody, iż tysiące padły ofiarą nadużyć, bo Jan Paweł II nie chciał nawet czytać docierających do niego raportów, tak bardzo popierał pedofilię i pedofilów w katolickim kościele. Aktywiści SNAP odrzucają jako absurdalne argumenty, że doradcy Jana Pawła II rzekomo zatajali przed nim informacje o nadużyciach seksualnych. Jan Paweł II był dobrze zaznajomiony z pedofilią katolickich dygnitarzy kościelnych, wszak organizował świeżych ministrantów dla swojego mentora kardynała Sapiehy. Znał pedofilię kościelną od dzieciństwa i w niej ukształtowany uważał ją za zjawisko normalne. Był też przeciwny podniesieniu bariery wieku ochronnego dla dzieci, która w Watykanie wynosiła zaledwie 12 lat.

Na głównej stronie serwisu brytyjskiego “The Independent” jedyna wiadomość o kanonizacji poświęcona jest niemal w stu procentach analizie tego, co Jan Paweł II mógł wiedzieć o przypadkach pedofilii, które miały miejsce w Kościele w latach jego kanonizacji. Artykuł nie ma tak jednoznacznej wymowy, jak tekst w “NYT”, ale dziennik podkreśla, że sprawa seksualnego molestowania “kładzie się cieniem na dziedzictwie” papieża.

Wszelkie wybielanie Jana Pawła II oraz Jana XXIII są zbrodnią pedofilizmu, zbrodnią pedofilską, zbrodnią na dzieciach i kulawą faszystowską, konserwatywna propagandą kościelnego lobby pedofilów, które jest na drugim miejscu pod względem siły wpływów w Watykanie, zaraz po lobby homoseksualnym. Wszelka obrona kogoś kto kierował w swej istocie wielką międzynarodową mafią pedofilską będącą znaczącą częścią katolickiego duchowieństwa powinien raczej odsiadywać w Polsce 12 lat więzienia, gdyż wszystkie ofiary pontyfikatu każdego z papieży są także ich ofiarami, a gwałcenie dzieci jakoś nikomu normalnemu przy zdrowych zmysłach nigdy nie skojarzy się ze świętością.

Kim był tak faktycznie Jan Paweł II, Karol Wojtyła z Wadowic, czy aby papieżem, czy niewolnikiem pedofilskiego i homoseksualnego lobby mającego niebywałe wpływy w Watykanie, gdzie Jan Paweł II skompromitował się jako ten co chronił pedofilów w sutannach przed odpowiedzialnością karną a Polakom mówił ”Brońcie krzyża”. Prawda jest taka Jan Paweł II mamił Polaków swoją rzekomą wiarą w Boga a tak faktycznie usłużnie chodził na pasku homoseksualnego i pedofilskiego lobby Watykańskiego, gdzie słowami o Bogu, Jezusie, Krzyżu jako symbolu wręcz oszukiwał wiernych, choć tak faktycznie celem pontyfikatu Jana Pawła II była ochrona pedofilów w sutannach i habitach.

Dla przypomnienia takie niepodważalne fakty, które przemawiają na zgubę i wieczne potępienie Jana Pawła II:

Pontyfikat Jana Pawła II na straszliwie ciemne strony, które obecnie są celowo zatajane i przemilczane, chociażby jak sprawa: ”księdza Marciala Maciela Degollado, założyciela zgromadzenia ruchu Legion Chrystusa, który seksualnie wykorzystał i zgwałcił kilkuset chłopców, a także miał kilkoro dzieci z kobietami, z którymi utrzymywał romanse, a ich dzieci gwałcił. Papież Jan Paweł II chronił Maciela Degollado i zapewnił mu bezkarność, chociaż był informowany o jego przestępstwach pedofilskich. Stanowisk kościelnych pozbawił go dopiero papież Benedykt XVI.

Pontyfikat Jana Pawła II był w większej mierze podporządkowany realizacji dwóch dokumentów :

1. Tajna instrukcja autorstwa kard. Alfreda Ottavianiego „Instructio De Modo Procedendi In Causis Sollicitationis”, podpisana w 1962 roku przez papieża Jana XXIII, zakazująca ujawniania przypadków pedofilii pod groźbą klątwy katolickiej czarnej magii dla ujawniających i nakazującą skłanianie ofiar do milczenia też pod groźbą klątwy (źródłem przecieku poza Kościół katolicki jest katolicki ksiądz Thomas Doyle, który treść opracowania wraz z wytycznymi ujawnił w 2003 roku). Jan Paweł II bezwzględnie wymagał od swoich podwładnych respektowania tego dokumentu.

2.„Crimen sollicitationis”, także wydany w 1962 roku. W myśl litery opracowania należy niezwłocznie otoczyć opieką księdza, oskarżonego o seksualne wykorzystywanie małoletniego i przenoszenie go z parafii do parafii. Skandal seksualny musi być opanowany i pójść w zapomnienie, a ofiary i ich rodziny należy zastraszyć.

Beatyfikowanie przez Jana Pawła II „nazistę Alojzije Stepinaca – chorwackiego kardynała, który współpracował z ludobójczym reżimem ustaszowskim”, czy: "Jan Paweł II podczas swojej wizyty w Chile w październiku 1987 roku, legitymizował, swoimi działaniami faszystowskiego dyktatora Augusto Pinocheta – udzielił mu komunii, wspólnie, Papież i zbrodniczy dyktator, wystąpili na balkonie pałacu La Moneda przed tłumem sympatyków Augusto Pinocheta."

Same te wspomniane niepodważalne fakty są argumentami przemawiającymi przeciwko kanonizacji Jana Pawła II, a za jego bezwzględnym i wieczystym potępieniem, razem z całą inkwizycją i wszystkimi księżmi zboczeńcami jacy w całej historii działali w strukturach katolickiego kościoła!

  • awatar Gość: Poczytajcie sobie na portalu Ruchu Ofiar Księży jaka jest prawdziwa skala pedofilii wśród księży i zakonników katolickich. http://ruchofiarksiezy.org/
  • awatar Gość: Stop pedofilskim zbrodniom funkcjonariuszy reżymu katolickiego w Polsce, Meksyku i na Filipinach.
  • awatar Gość: Prawidłowa diagnoza skłonności seksualnych obydwu kanonizowanych papieży będących w istocie pedofilskimi bestiami, nawet jak byli tylko wspólnikami pedofilskiej mafii księży i biskupów, pedofilskiego lobby w katolickim kościele.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Bractwo Zakonne Himawanti to często poszukiwany temat przez bulwarowe media piszące głupoty i bzdury! Ludzie najczęściej czerpią wiedzę z Wikipedii lub doniesień prasowych, a niestety obydwa te źródła są mało wartościowe. Wikipedia jawnie łamie swą zasadę obiektywnego punktu widzenia – jej hasło “Bractwo Zakonne Himawanti” to durny paszkwil a nie encyklopedyczna notka. Wcale nie lepsze są tzw. poważne media (Wyborcza, Rzeczpospolita, Dziennik, Newsweek) – tu z kolei pogoń za sensacją bulwarową już dawno usunęła w cień dziennikarską rzetelność i resztki zwykłej ludzkiej przyzwoitości.

Linia Przekazu Himawanti (LPH) jest szkołą ezoterycznej tantry i jogi północno-indyjskiego sziwaizmu (Śaiva). Praktyków śaivita (sziwaizmu) jest w Indii około 250-300 milionów. Na całym świecie 350-400 milionów. Bractwo Himavanti umocnił i rozwinął w Polsce po 1983 roku znany Mistrz Aikido i Aiki-Jutsu oraz Kalaripayat Mohan Ryszard Matuszewski z Torunia. Bractwo Himawanti do 1993 roku działało m.in. jako Klub przy Stowarzyszeniu Biocenotycznym w Toruniu, a potem w Łodzi. W latach 1988-1993 Mohan Matuszewski zaangażowany jest w ustanowienie i rozwój indyjskiego Zakonu Sufi Pir Hazrat Inayat Khan. Po odejściu z Zachodniego Zakonu Sufi Inayat Khan napisał szereg listów do ówczesnych liderów tego Zakonu o finansowych oszustwach jakich dokonywali niektórzy jego liderzy w Polsce jak były eSBek Tadeusz Zygadło (pseudonim operacyjny ‘Barski’) z Włocławka, Ewa Kondrat z Wejherowa i Anna Rakowska – utrzymanka Zygadły. Główny przedstawiciel Zakonu (Pir Vilayata Inayat Khan) nazwał Lalita Mohana najwspanialszym liderem i mistrzem duchowym, a przestępców i złodziei takich jak Tadeusz Zygadło publicznie potępił. Tadeusz Zygadło za przekręty finansowe został usunięty z ZZS, ale wszedł do Ruchu Sathya Sai Baba i Kriya Yogi, gdzie dalej robi różne szwindle i oszustwa.

W 1995 roku z grupa 15 głównych liderów i kapłanów Bractwa Himawanti złożyła wszystkie wymagane do rejestracji dokumenty w Wydziale Wyznań MSWiA. Zgromadzenie Generalne Antypedofilskiego BZH pragnęło zarejestrować ruch jako związek wyznaniowy jednak w 1996 roku, otrzymał od MSWiA decyzję odmowną. Głównym powodem odmowy był fakt, że Himawanti otwarcie pomaga ofiarom gwałconym w dzieciństwie przez księży pedofilów i zakonnice pedofilki a także ofiarom korupcji sądowej! Mohan Ryszard Matuszewski i pozostali liderzy nie zgodzili się na usunięcie tej części programu ze Statutu i programu terapeutycznej aktywności Bractwa Himawanti!

Od adeptów wymagane jest w pierwszej kolejności trzymanie się własnej rodziny, dbanie o dzieci i współmałżonka i trzymanie się Wspólnoty Himawanti a uwolnienie się od dawnego życia w pijaństwie i narkotykach oraz katolickich zboczeniach seksualnych. Himawanti zakazuje zrywanie kontaktów z rodziną jak ma to miejsce w klasztorach katolickich. Mohan Ryszard Matuszewski znany jest z personalnie z tego, że publicznie potępiał osoby, które porzucały własne dzieci oddając je do domów dziecka lub zaniedbując obowiązki rodzicielskie wobec potomstwa w inny sposób, potępiony jest rabunek cudzych dzieci przez patologicznie komercyjne rodziny zastępcze. Do praktyki zalicza się codzienna medytacja rano i wieczorem (od 24 minut dla początkujących do trzech godzin dla w pełni wyświęconych, tak zwanych świeckich mniszek i mnichów sannjasinów), post jeden dzień w miesiącu przed Nowiem Księżyca – bez jedzenia ale z piciem wody. Oprócz tego adepci zobowiązani są do brania udziału w liturgicznych zgromadzeniach religijnych, typowo wedyjskich (dharmicznych), które trwają od dwóch dni do trzech tygodni. Bractwo celebruje dłuższe współczesne hinduistyczne święta jak Navaratri, Czohanija, Guru Purnima czy Kumbha Mela. Główną formą nabożeństwa (pudża) jest rytuał poświęcony Bogini Himawanti Layadevi, matce Śri Parwati Dewi.

Bractwo działa na całym świecie w formie lokalnych stowarzyszeń kultowych i klubów wiedzy tajemnej oraz ośrodków terapeutycznych. Obecnie w każdym województwie w Polsce jest jeden ośrodek przyjmujący Nowicjuszy. Oprócz tego wiadomo, że większość grup i klubów hatha jogi w Polsce prowadzą osoby mniej lub bardziej związane z Bractwem Himawanti. Z uwagi na pedofilsko-inkwizycyjne represjonowanie członków Braterstwa Himawanti większość adresów kontaktowych Bractwa prowadzi do Gliwic, gdzie od 18 czerwca 2001 roku rezyduje Mistrz Zakonu, Mohan Ryszard Matuszewski. Wcześniej, od 1996 do 2001 roku, siedzibą BZH było Jaworzno, gdzie aktualnie jest silny ośrodek i świątynia. W latach 1983 do 1996 roku siedzibą BZH był TORUŃ w którym aktualnie jest około 350 adeptów ruchu. Według Statutu, siedzibą BZH jest siedziba Zwierzchnika Generalnego BZH, którym od 1986 roku po mianowaniu publicznym przez Swami Śyam Śivananda z Darjeeling jest dla Europy Środkowej Ryszard Matuszewski.

W ruchu panuje przyjazne nastawienie do świata zewnętrznego, z którym należy podtrzymywać czyste i dobre więzi. To samo dotyczy najbliższej rodziny i przyjaciół. Bractwo wymaga praktycznego oczyszczenia więzi z rodziną i przyjaciółmi, wymaga efektywnych transformacji związków toksycznych w pozytywne. Jest to generalna norma funkcjonowania całej kultury wedyjskiej i hinduistycznej!

Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himavanti cechuje szczególne podejście do pedofilii, narkomani, alkoholizmu, w tym do pedofilii części księży Kościoła katolickiego, co objawiło się m. in. groźbami ataków bombowych na Bractwo Himawanti i jego nieliczne obiekty sakralne przez kilkunastu pedofili i narkomanów. Tylko w latach 2005 – 2006 Dariusz Pietrek z Chorzowa i Jadwiga Gierczyńska z Częstochowy przysłali na internetowe konto Lalita Mohana ponad 90 gróźb zabójstwa jego i innych liderów BZH. W związku z powyższym toczy się kilkanaście śledztw i postępowań. Ostatnio Mohana zaczęli atakować pedofile z innych katolickich lub podszywających się pod katolicyzm bojówek. Było to widoczne także w internecie, gdzie na licznych pedofilskich forach i grupach, atakują Mohana i BZH (ABH) zboczeńcy seksualni tacy jak Vader, Ptasiek, Bo, Owel Birth, Lajsikonik, MalGanis, Antymohan, NapastnicyHeavenu i całe stado innych, którzy wpisują zwykle te same idiotyczne teksty szkalujące Mohana i Antypedofilskie Bractwo Himawanti, a także robiący zadymy jak Owel Birth z Centrum Przeciwdziałania Psychomanipulacji, którym jest najprawdopodobniej Paweł Królak (krooliks) z Lublina. W marcu 2013 roku Dariusz Pietrek i jego mafia pedofilska z Chorzowa zamieścili na YouTube film z fałszywą informacją o śmierci Mohana Ryszarda Matuszewskiego.

Dużo więcej w odświeżonym artykule na blogspot.com:

http://lalitamohan-himawanti.blogspot.com/p/bractwo-himawanti.html

  • awatar Gość: Bractwo jest super, a księża katoliccy i aktyw parafialny to zboczki pedofilskie do kastracji jajec!
  • awatar Gość: Cała prawda na temat ABH :-) a te bzdury co wypisują w internecie i prasie to bełkot pedofilski.
  • awatar Gość: Powiadam wam: Kto znieważa Bractwo Zakonne Himawanti - Ten jest ciotą pedofilską. I tyle komentarza.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Czym jest joga?

Joga jest to rozbudowany system leczniczy dotyczący ciała, umysłu i ducha, pochodzący z Indii, sprzed 7000 lat, a ponad 5 tysięcy lat p.e.ch. Słowo “yoga” w sanskrycie oznacza łączyć, integrować, scalać, jednoczyć. Istnieje kilka zasadniczych, podstawowych ścieżek realizacji jogi będących zbiorami zasad postępowanai oraz praktycznych ćwiczeń unifikacyjnych. Odnoszą się one do najistotniejszych aspektów, poprzez które człowiek ujawnia swoją naturę. Joga to uniwersalny system ćwiczeń psychofizycznych, który niesie ze sobą wiele korzyści dla zdrowia. Ćwicząc jogę regularnie jesteśmy w stanie osiągnąć prawdziwą harmonię ducha i ciała.

Joga jest to nauka zajmująca się rozwojem człowieka w każdym aspekcie, w tym zdrowiem i doskonaleniem ciała oraz umysłu. Umożliwia odkrycie w sobie różnicy między ciałem a umysłem, a także synchronizowanie ciała i umysłu. Joga to droga czy sztuka prawego i dobrego życia, stąd zwie się jogę gałęzią filozofii albo praktyczną filozofią życia. Joga jest najlepszą znaną ludzkości wszechstronną formą ćwiczeń służących zarówno rozwojowi fizycznemu, umysłowemu jak i duchowemu, i to bez względu na wyznawaną religię. Prawidłowe wykonywanie ćwiczeń jogi przydaje ciału lekkości, zwiększa możliwości pracy i odporność na choroby i niewygody, zwiększa zdolności umysłu i zmysłów oraz pozwala na przebudzenie jaźni, duszy.

Joga to suma środków i technik umożliwiających wyzwolenie spod uwarunkowań karmana oraz uwolnienie od maji - iluzji i złudzeń. Joga etymologicznie pochodzi on od rdzenia yuj: wiązać, (po)łączyć, pojednać, złączyć, zaprząc, ujarzmi(a)ć, który odpowiada także łacińskim iungere, iugum, angielskiemu yoke, etc. Zakłada to, że więź między jednostkową duchowością (umysłowością) a duchowością uniwersalną została zerwana i należy ją z powrotem przywrócić, poprzez powiązanie na drodze jogi. Jogę charakteryzuje nie tylko strona praktyczna, ale również struktura inicjacyjna. Generalnie nikt nie uczy się jogi sam, potrzebne jest kierownictwo mistrza i doświadczonych nauczycieli. Jogi w Indiach uczą głęboko wtajemniczeni, na drodze bezpośredniego przekazu od mistrza do ucznia.

Hatha joga, która zmierza do opanowania fizycznego organizmu, do którego też zalicza się psychika. Uprawianie wysublimowanej kultury etycznej (yama i niyama), postaw ciała - asan, mudr i bandh, ćwiczeń oddechowych - pranayam, oraz stosowanie się do zaleceń dietetyki jogi oczyszczają i wzmacniają ciało fizyczne. Hatha joga zawiera także w sobie jogiczną psychologię i psychoterapię, oczyszczanie zmysłów zwaną pratyahara.

Radża joga - droga zwana królewską. Skupia ona wszystkie ścieżki równomiernie. Radża znaczy król. Król postępuje niezależnie, jest pewny i świadom siebie. Radża - jogin jest również samodzielny, niezależny i nieustraszony. Radża joga jest drogą samodyscypliny i ćwiczeń. Radża joga w starożytności nazywana Uro jogą lub po prostu Jogą składa się z kilku szeroko znanych metod praktyki duchowej i cielesnej.

-- Karma joga - jest ścieżką bezinteresownej pracy i służenia innym. Słowo “karma’ oznacza działanie, czyn. Każde ludzkie działanie - oddychanie, mówienie, ruch, jak również i myśl oraz każde słowo – to karma. Karma oznacza kosmiczne prawo przyczyny i skutku, prawo natury. Wszystko, co człowiek robi, co myśli lub o czym mówi, według prawa akcji i reakcji, wróci z powrotem do niego.

-- Bhakti joga - jest jogą miłości, a bywa też nazywana ścieżką poświęcenia. Bhakti oznacza miłość i oddanie Bogu oraz jego stworzeniu, respekt i szacunek do wszystkich żyjących stworzeń i całej przyrody.

-- Dżniana joga (Dźńana) – dżniana znaczy poznanie, a więc jest to droga, na której człowiek doświadcza prawdy poprzez poznanie, ćwiczenie i doświadczenie. Jest ścieżką prowadzącą do mądrości przez poznawanie, rozumienie i wiedzę. Przeznaczona jest dla osób o zainteresowaniach naukowych i dużych uzdolnieniach intelektualnych.

-- Budhi joga - to metody przebudzenia rozumu intuicyjnego, wyższego umysłu oraz praktyki wiodące ku przebudzeniu i oświeceniu.

Krija joga - joga jednoczenia ciała i umysłu z atmanem (duszą, jaźnią) poprzez oczyszczanie zmysłów i rozwój pierwiastka woli.

Laja joga - to metody praktyki zajmujące się sublimowaniem ego oraz budzeniem i rozwojem świetlistego tęczowego ciała, opierają się na praktykach oddechowych, mantramach oraz medytacjach z wizualizacjami świateł. Laja joga to joga dla każdego, a zwłaszcza dla osób pragnących w naturalny sposób, bez hałasu i rywalizacji z innymi wzmocnić swoją kondycję psychiczną i fizyczną. Dla tych, którzy pragną mieć więcej energii, i jednocześnie czuć się bardziej skoncentrowani i spokojni.

Joga u podstaw to dialog ciała, oddechu i umysłu (manas). Dla niektórych to po prostu dobry system ćwiczeń fizycznych, dla innych - sposób na życie, filozofia dotycząca zdrowego trybu życia. Każdy z nas może znaleźć tutaj coś dla siebie. Jogę zasadniczo może ćwiczyć czy praktykować każdy - ćwiczenia są bardzo zróżnicowane. Hatha joga nastawiona na asany, mudry i bandhy to trening od prostych, wstępnie otwierających ciało ćwiczeń - do bardziej skomplikowanych pozycji i układów pozycji (form, dżuti, vinyasa). Oczywiście, zaczyna się od podstaw, a to jest zapoznanie z zasadami moralnymi zdrowego życia i długowieczności czyli od yama i niyama.

Asany (pozycje jogi) od których się zwykle rozpoczyna to ćwiczenia:
* wzmacniające i rozciągające ciało;
* polepszające koncentrację;
* regenerujące;
* relaksujące.

Każda sesja Jogi to atrakcyjny trening, który:
* kształtuje zgrabną sylwetkę, rozwija gibkość, siłę i wytrzymałość;
* rozbudza i podnosi naszą witalność;
* oczyszcza i uzdrawia ciało oraz umysł;
* usuwa toksyczne emocje, uwalnia napięcia psychiczne;
* odstresowuje i poprawia samopoczucie.

Hatha joga - Joga zdrowia, siły i zręczności

Hatha joga to system pracy z ciałem, oddechem i psychiką, oparty na wielowiekowej tradycji indyjskiej. Ha - oznacza słońce, element stały, niezmienny i jest czystą radością istnienia, podobnie jak Yin w medycynie chińskiej. Tha - oznacza księżyc - nasz umysł, naszą świadomość i podobnie jak on ulega nieustannym zmianom, tak jak Yin w medycynie chińskiej. Joga oznacza jedność energii słońca i księżyca. Jeżeli Ha i Tha są w równowadze osiągamy stan doskonałego spokoju, w którym dzięki niezakłóconej niczym zdolności spostrzegania i obserwacji, możemy osiągać wyżyny naszych możliwości. Hatha Joga polega na fizycznym i energetycznym oczyszczaniu organizmu i jest najstarszą znaną formą ćwiczeń fizycznych. Rysunek na kamieniu znaleziony w Indii, przedstawiający osobę ćwiczącą Hatha Joga pochodzi sprzed 5000 lat i został znaleziony w Dolinie Hinduskiej, leżącej na terenach dzisiejszego Pakistanu czyli dawnej Indii Zachodniej.

W czasie każdego ćwiczenia typu asana, mudra czy bandha, dzięki wzmożonemu napięciu mięśni i rozciąganiu ścięgien poprawia się ukrwienie i przepływ krwi przez stawy, kości, skórę i narządy wewnętrzne naszego organizmu. Po sesji ćwiczeń czujemy się uspokojeni, pogodni, łatwiej się nam koncentrować i wykorzystywać nasz intelektualny potencjał. W ćwiczeniach fizycznych pozycji ciała nie ma żadnej magii, ale jest wysiłek, którego głębsze rezultaty wielu osobom wydają się być magiczne. Jest to po prostu genialnie przemyślany sposób rehabilitacji i rozwoju ciała oraz umysłu. Jest generalnie jedna ścieżka Hatha-jogi, w której znajdujemy 84 główne wzorcowe asany oraz szereg podstawowych form (serii) ćwiczeń dla pożytku adeptów. Praktyka w każdej z nich wymaga specyficznego podejścia określonego przez mistrza, który osiągnął w jodze wysoki stopień doskonałości. Zawsze należy pamiętać, że jedynym mistrzem założycielem i twórcą jogi jest Mistrz Śiva Yogeśvara i nikt nie powinien uważać się za twórcę czy założyciele żadnej nowej odmiany jogi, gdyż takie osoby zdradzają objawy braku wiedzy i praktyki jogi w jej oryginalnej postaci. Dobry instruktor czy trener, nauczyciel jogi zna głębiej kilka odmian jogi tradycyjnej, nie tylko ścieżkę którą preferuje.

W dawnych czasach używano jedynie nazwy Joga (Yoga) i tak powinno być, gdyż wszelkie tak zwane ścieżki jogi to jedynie wybór części praktyk z powodu indywidualnego stanu adeptów w różnych fazach ich rozwoju lub osobistych preferencji do niektórych grup praktyk. Dobry nauczyciel czy instruktor to ten, kto Jogę zna wszechstronnie, a nie tylko jakiś jej aspekt czy etap. Joga zawiera zarówno ćwiczenia etyczne, relaksacyjne czy medytacyjne, statyczne jak i dynamiczne, rozciągające jak i wzmacniające, joga zawiera trening oddychania oraz oczyszczanie umysłu i zmysłów, wykonuje się pojedyncze ćwiczenia bardzo długo jak i zestawy ćwiczeń gdzie płynnie przechodzimy z jednej praktyki do innej (dżuti).

Joga jest bardzo uniwersalna, łatwo adaptować praktyki dla prawie każdej filozofii czy religii. Praktyka jogi, sadhana, czyni ciało elastycznym i silnym. Działa odstresowująco i relaksująco, ale jednocześnie energetyzuje i pobudza. Hatha joga otwiera na świat osoby o usposobieniu introwertycznym, a zarazem równoważy impulsywny charakter. Ćwiczysz na takim poziomie swoich możliwości fizycznych, które w danej chwili posiadasz. Stopniowo twoje ciało coraz bardziej się wzmacnia, uelastycznia i poprawia się twoja kondycja. Joga pozwala zrównoważyć skrajności na poziomie fizycznym i duchowym, a jedną z podstaw jest wykonywanie ćwiczeń przeciwstawnych.

Dobre samopoczucie, dobre zdrowie, nie może być uważane za coś oczywistego, zagwarantowanego, lecz do zdrowia należy dążyć. Joga uczy, że to jest osiągalne poprzez ćwiczenia asan, mudr i bandh oraz praktyk oddechowych. Ażeby asany i mudry oraz bandhy przyniosły maksymalną korzyść należy ćwiczyć z tapas (samodyscypliną i zapałem, z żarliwością). Asany, mudry i bandhy są integralną częścią autentycznej Jogi, podobnie jak ćwiczenia oddechowe czy relaksacja. AMB (Asany, Mudry, Bandhy) nie są zwykłymi ćwiczeniami fizycznymi, lecz pociągają za sobą zarówno procesy psychologiczne jak i fizjologiczne. Asany łączą się ze wszystkimi innymi aspektami Jogi mającymi swe źródło w etyce (yama i niyama), a kończącymi się w duchowości. Joga używa ciała do ćwiczenia i samokontrolowania emocji oraz myśli tak, że w późniejszym etapie ciało i umysł mogą współgrać z duszą (jaźnią, atmanem). Asany Jogi oddziałują na każdą pojedynczą komórkę i tkankę ożywiając je. Szeroka różnorodność pozycji oferuje praktykę umożliwiającą stworzenie silnego ciała, dobrze funkcjonujących organów wewnętrznych i jasnego umysłu.

Każda z AMB - asana, mudra czy bandha ma odmienną formę i kształt. Aby je wykonać wymagane jest dokładne rozciąganie i odprężanie oraz wzmaganie siły woli. To wyrównuje skórę i strukturę mięśniową ze szkieletem. Są pozycje i serie pozycji, które dają różnorodne efekty: stymulujące, uspakajające (wyciszające), dodające energii, budujące wytrzymałość i koncentrację, ułatwiające sen, wewnętrznie uspakajające itp. Są to dodatkowe korzyści wynikające z prawidłowej praktyki. Stąd pozycje stojące dają witalność, siedzące działają uspokajająco, skręty oczyszczają, pozycje leżące są wypoczynkowe, leżące z twarzą w dół dają energię, pozycje odwrócone rozwijają siłę umysłu, równoważne dają uczucie lekkości, wygięcia do tyłu pobudzają (ożywiają), a skoki rozwijają zwinność (zręczność). Asany w Jodze rozpoczyna się zwykle od serii z pozycji leżącej!

Relaksacja jest dobrze rozbudowaną sztuką w Jodze. Jakość relaksacji zależy od intensywności poprzedzających ją pozycji. Wiele zwykłych, fizycznych dolegliwości i defektów, włączając chroniczne zaburzenia, może zostać uleczonych poprzez ćwiczenie pozycji Jogi. Działają one na określone obszary ciała, takie jak: stawy, wątroba, nerki, serce. Ruch i wyciąganie w pozycjach odwróconych wraz z ustawieniem organów wewnętrznych ma wpływ na to, jak one działają. Ciało zostaje dotlenione i wypełnione zdrową krwią, oczyszczone i odprężone. Wytrzymałość, pojemność płuc, praca serca i mięśni, krążenie i oddychanie, wszystko to ulega poprawie. Dzieje się to na takich zasadach, że możemy mówić o terapeutycznym działaniu Jogi czy wręcz o Jodze jako systemie ćwiczeń leczniczych. Wielki nacisk należy położyć na praktykę, gdyż praktyka (sadhana) zmienia zarówno fizyczny, jak i umysłowy stan praktykującego, zawsze ku lepszemu. Jedną z zasad Jogi jest nieoczekiwanie na owoce pracy, dlatego Karma joga zawsze jest jakoś obecna w treningu każdej formy Jogi. Praktyka powinna być wykonywana dla samej praktyki bez zważania na sukces czy porażkę, co jest sposobem na osiągnięcie równowagi (spokoju) i harmonii ciała, umysłu oraz ducha (duszy, jaźni, atmana).

Joga u Mistrza

Metoda nauczana przez Mistrza LMB zwraca szczególną uwagę na precyzję asan (pozycji ciała) i bezpieczeństwo ich wykonywania. Ważne jest oddychanie i mentalne nastawienie, ważne jest ustawienie mięśni, kości i stawów, a także znajdowanie związków pomiędzy ustawieniem poszczególnych części ciała względem siebie oraz praca umysłu i emocji. Praca nad doskonaleniem nawet pozornie prostych pozycji, asan, mudr i bandh może trwać całe lata.

Ćwicząc według wskazań współczesnego Mistrza w poszczególnych pozycjach trwa się długo. Dłuższe trwanie w asanach pogłębia ich działanie, wzmacnia odporność psychiczną i fizyczną. Nie wyklucza się jednak możliwości szybkiego przechodzenia z jednej pozycji do drugiej, np. w Powitaniu Słońca czy w innych energetyzujących sekwencjach znanych jako dżuti (juti).

Metody uczone u Mistrza LMB bardzo zwracają uwagę na odpowiedni układ asan w sekwencji. Istnieją układy do leczenia ludzi z około 100 grup różnych zaburzeń i dolegliwości! Mistrz LMB uczy także pozycji, które mogą przygotowywać do innych, inne z kolei mogą pełnić funkcję domknięcia danej serii ćwiczeń. Relaksacja i medytacja są istotną częścią treningu Jogi, której nie wolno pomijać, gdyż ich omijanie zawsze jest to ze szkodą dla ucznia i oznaką braku wiedzy o praktykach Jogi u danego instruktora. W ten sposób praktyka jogi układa się w spójną całość, a poprzez wzajemne oddziaływanie poszczególnych asan na siebie, pogłębiają się efekty całej sesji.

Indie włącznie z obszarem Himalajów i Tybetem, z niespotykanym gdzie indziej na świecie rygorem trudziły się nad analizą różnych uwarunkowań życia ludzkiego. Na długo przed psychologią głębi mędrcy i asceci indyjscy zgłębiali tajemnicze dziedziny nieświadomości, aby zbadać, jak daleko sięgają strefy uwarunkowań istoty ludzkiej i zobaczyć, czy jeszcze istnieje coś poza tymi uwarunkowaniami. Doszli do stwierdzenia, iż uwarunkowania fizjologiczne, społeczne, kulturowe i religijne są względnie łatwe do określenia, a przeto i do opanowania, wszelkie natomiast przeszkody do życia ascetycznego i kontemplacyjnego powstają wskutek działania tego, co psychologia głębi uważa za treść i strukturę nieświadomości. Zajmowano się więc treścią tego, co nieświadome, aby to „spalić”.

Po raz pierwszy joga wzmiankowana jest w obszernym zbiorze pism zwanych Wedami (w sanskrycie weda to wiedza), których część pochodzi z 7-5 tysięcy lat p.e.ch., a główny fundament współczesnych nauk o jodze stanowią Upaniszady, tworzące końcową część Wed. Filozofia wedyjska zajmuje się przede wszystkim ideą Absolutnej Rzeczywistości czy Najwyższej Świadomości znanej jako Brahman, stanowiącej podstawę całego wszechświata. Upaniszada Katha określa jogę w następujący sposób: „Kiedy zmysły zostaną uciszone, umysł uspokojony, a intelekt nie chwieje się, wówczas, jak mówią mędrcy – osiąga się stan najwyższy. Stała kontrola zmysłów i umysłu jest jogą. Człowiek, który to osiągnął, wolny jest od iluzji.” (Kath. Up. 3, 10-11)

System jogi klasycznej został opracowany, zebrany i usystematyzowany w Jogasutrach powstałych w III wieku p.e.ch., przypisywanych mędrcowi Patańdżali. Jogasutry to pierwszy jednolity tekst o jodze składający się ze 195 sutr - aforyzmów, który w całości zachował się do naszych czasów. W drugim aforyzmie pierwszego rozdziału Jogasutr Patańdżali definiuje jogę jako „citta-vrtti-nirodah”, co można to przetłumaczyć jako powstrzymanie poruszeń świadomości albo umysłu, jako nierodzenie negatywności. Jogin nie wytwarza swoim umysłem przypadkowych, chaotycznych, negatywnych, szkodliwych czy demonicznych (vrtti od Vrtra) fal emocji ani myśli. Joga jest więc metodą, która ucisza niespokojny umysł, wytwarza potężną energię i kieruje ją na duchowy rozwój człowieka. Joga to opanowanie ciała, umysłu i zmysłów. Wiele późniejszych tekstów jogi to najczęściej komentarze do wymienionych Jogasutr Maharyszi Pańdżalego i także Bhagawadgity, która omawia 18-cie rodzajów czy praktycznych lekcji Jogi w zarysie.

OM! OM! OM!

 

 
Lalitamohan Awatar, czyli wcielenie Boskiej Istoty, inkarnacja Dewa (Światłości Bożej) podczas darśanów (darshan) przekazuje wszystkim światło, pokój, uzdrowienie i boską miłość. Siła jego energii odczuwana jest nie tylko wokół aśramu czy innych miejsc spotkań, ale także w całej okolicy. Wiele osób, przebywających w Aśramie, opisuje swoje wrażenia jako wejście w energetyczną kąpiel i cudowne uzdrowienie. Lalitamohandżi znany jest szerzej w Europie od lat 80-tych XX wieku, kiedy już jako młodzieniec obdarzał wszystkich boską mądrością, prawdą, światłem i uzdrowieniem. Jego wyjątkowa osobowość zaczęła przyciągać wiele osób, które przychodziły do niego w poszukiwaniu rady, wsparcia i błogosławieństwa już w szkole podstawowej, w latach 70-tych XX wieku. Zadaniem Awatara jest nie tylko znajdowanie pięknych i cudownych zakątków służących kontemplacji, ale przede wszystkim przeobrażanie ciemności w światło, zła w dobro, cierpienia w radość, a śmierci w życie. Pomimo iż Mistrz Lalitamohandżi od młodych lat nie szukał rozgłosu, każdego roku tysiące ludzi z całego świata przybywa aby otrzymać Jego darśan, płynący poprzez Awatara milczący dar łaski i światła mądrości przekazywany poprzez nauczanie duchowe, spojrzenie i dotyk oraz ogromną duchową aurę. Awatara jest najwyższym dobrem jakiego Bóg udziela ludzkości łaknącej wyzwolenia z kręgów sansarycznego istnienia.

Wyjątkowy podarunek dla świata w postaci Awatara Lalitamohandżi polega na umożliwieniu ludziom poszukującym kontaktu z radykalnie transformującym Światłem Paramatmana, Najwyższej Istoty Bożej, po raz pierwszy w dziejach Ziemi na kontynencie europejskim. W czasach kryzysu i wzmagającego się głodu duchowego, Wzniosły Mistrz daje swym dzieciom bezpośredni przekaz Światła, Mądrości i Uzdrowienia, które rozpuszcza wszelkie bariery i zmienia całą ludzką istotę w boską jakość. Światło Paramatmana może zostać przyjęte przez wszystkich, którzy są otwarci, niezależnie od tego, czy spotkali Mistrza Lalitamohandżi w jego ciele. Jako inkarnacja Boskiej Mądrości i Światła Prawdy, Mistrz Lalitamohandżi wznosi się ponad dogmaty i ziemskie hierarchie. Nie wymaga zbytnich hołdów, a ofiarowuje boską transformującą moc wszystkim, niezależnie od ich dotychczasowej ścieżki, religijnego pochodzenia czy stanu świadomości.

Swamin, Mistrz Lalitamohandżi jest mistrzem duchowym, urodzonym w 1962 roku, w szamańskiej rodzinie na Pomorzu w Polsce. Od wczesnego dzieciństwa, wykazywał wielkie zainteresowanie religijnymi tradycjami i duchowością, naukami ścisłymi oraz metafizyką. Od najmłodszych lat żył w świadomej obecności Boga i Świętych, Aniołów i Awatarów. Jego wyjątkowa osobowość zaczęła przyciągać wiele osób, które przychodziły do niego w poszukiwaniu rady i błogosławieństwa. Po ukończeniu szkoły i studiów, Mistrz Lalitamohandżi całkowicie poświęcił się boskiemu powołaniu jako duchowy nauczyciel i przewodnik, zaczął także podróżować do Czech i Słowacji, Austrii, Szwajcarii, Niemiec, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii i innych krajów Europy, i także innych części świata. Mistrz Lalitamohandżi pokazuje to, co łączy wszystkie kultury i religie oraz tradycje duchowości nie mając sobie równych w znajomości niuansów i zawiłości Świętej Wiedzy Bogów.

Historia Lalitamohandżi rozpoczyna się jeszcze przed jego narodzeniem, na przełomie lat 50-tych i 60-tych XX wieku, także w czasie kiedy będąca z nim w ciąży matka zaczęła odczuwać objawy nadejścia boskiej inkarnacji. Brzemienna kobieta nagle znalazła się w oku energetycznego cyklonu, który umiała porównać jedynie do biblijnych zwiastowań towarzyszących narodzinom proroków. Zrozpaczona, zwróciła się o pomoc do uzdrowicieli i cudotwórców, którzy rozpoznając nadzwyczajny stan ducha dziecka zatrzymali ciężarną w domu na wiele sesji bioterapii i duchowego wsparcia, aż do narodzin jej dziecka.

Obecność energii subtelnych wokół małego Lalitamohandżi była bardzo widoczna i odczuwalna także dla samego dziecka. W wieku pięciu lat usłyszał przepiękną niebiańską muzykę. Było to bardzo przyjemne odczucie, które trwało przez cały tydzień. Potem muzyka zamieniła się w rodzaj wiatru przeszywającego całe jego ciało oraz aurę i wtedy doświadczał głosu Boga. - Był to najpiękniejszy i najdelikatniejszy głos, najcudowniejsza wibracja wszędzie, a ja słuchałem go z otwartym sercem, które ze szczęścia, o mało, nie wyskoczyło mi z piersi. Przypomniałem sobie, że słyszałem go już parę lat wcześniej, kiedy byłem jeszcze bardzo małym chłopcem, zrozumiałem, że od dziecka miałem w sobie głos Boga, boską wibrację. Chłopiec otrzymał w końcu od boskiego Śri Guru swoje duchowe imię Lalitamohan G.K., które oznacza promień najczystszej Boskiej mądrości, prawdy i światła. Dowiedział się także, że przyszedł na Ziemię, aby zasadzić kwiaty Bożej Mądrości tam gdzie ich najbardziej potrzeba.

Zadaniem Mistrza Lalitamohandżi jest odpowiadać na duchowe problemy i potrzeby ludzkości, błogosławieństwem napełniać wszystkie żywe istoty światłem mądrości i prawdy Bożej - Człowiek, bardzo często, zapomina o szczęściu i radości, które spotkały go w życiu. Aby temu zapobiec należy cały czas pracować ze światłem, prawdą i miłością - przekonuje Mistrz Lalitamohandżi. - 'Troski i zmartwienia nie powinny przesłonić nam życia. Dlatego muszę pokazać jak wielkiego szczęścia może zażyć ten, kto będzie prosił o Boskie Światło, pokój i prawdę. Wystarczy, że otworzy swe serce.' Naturalna łatwość, z jaką Mistrz Lalitamohandżi łączy elementy zachodniej tradycji duchowej z wedyjską duchowością, pomaga ludziom dostąpić bardzo osobistego doświadczenia z Boskością, niezależnie od kultury, płci czy wieku. Szczególną uwagę Awatara poświęca osobom poszkodowanym przez straszne zło, w tym ofiarom przemocy domowej, terroru i zbrodni zinstytucjonalizowanego kościoła i państwa, ofiarom molestowania oraz gwałtu, ofiarom wykorzystywania seksualnego w dzieciństwie. Swamin powiada, że są to problemy współczesnych czasów i dlatego każdy Awatara musi się z nimi zmierzyć ofiarując odpowiednią duchową wiedzę, metody rozpuszczania traumy, duchowe wsparcie ofiarom złego systemu oraz uzdrawiające terapie ofiarom ujawnianych współcześnie zbrodni i nadużyć na ludziach.

Życie w Aśramie rozpoczyna się porannym darśanem z naukami i błogosławieństwami, czyli przed piątą rano. Zaspani mieszkańcy w milczeniu zajmują miejsca w obszernej sali. Zapalone lampki oliwne i świece, zapach leczniczych kadzideł - wprowadzają wszystkich w uroczysty subtelny nastrój. Punktualnie o piątej do sali wkracza inkarnowany Mistrz Duchowy Lalitamohandżi ubrany w strój subtelnie ukazujący majestat boskiego Mistrza, Swamina, Arhata, Awatara. Przy dźwiękach delikatnej muzyki lub śpiewu Lalitamohandżi rozpoczyna swoją energetyczną pracę transformowania uczniów w istoty boskie. Osoby wrażliwe lub mające zdolności radiestezyjne obserwują jak w dłoniach Mistrza Lalitamohandżi pojawia się kula złocistego światła, a czasem wiele kul światła oraz silnych duchowych promieni, białych, złotych i kolorowych, w całym spektrum boskiej tęczy. - Nie ma drugiego Awatara czy Mistrza Duchowego w Europie, który posiadałby tak ogromną wiedzę i praktyczne umiejętności z zakresu sztuki uzdrawiania, medytacji, jogi, czakramów, kundalini, czy samadhi - mówi Rafał, instruktor jogi ze Szczecina, który od 1990 roku regularnie odbywa pielgrzymki na spotkanie z boską Awatarą Lalitamohandżi.

Awatar, po pewnym czasie praktyki i udzielania nauk boskiej mądrości, podchodzi do osób siedzących w rzędach lub kręgach i kładzie im dłonie na głowach, udziela błogosławieństwa. Po zakończeniu porannej ceremonii, około siódmej rano, wszyscy uczestnicy pełni boskiej energii opuszczają salę w skupieniu i ciszy. Po śniadaniu, w sali dharmy, zbierają się prawie wszyscy mieszkańcy aśramu, aby śpiewać mantry oraz pieśni poświęcone Bogu, Mistrzom i Awatarom. Chwytliwe melodie od razu wpadają w ucho. W aśramie przeważają młodzi ludzie, którzy wychowywali się w religijnej i duchowej próżni polskiej świadomości i teraz gwałtownie nadrabiają stracony czas szukając mistrzów oraz metafizycznych możliwości rozwoju duszy. - Po raz pierwszy przyjechałam tu przez "przypadek" - mówi Helena, młoda Polka mieszkająca na obrzeżach Warszawy. - Kiedy przyjaciółka pokazała mi zdjęcie Mistrza Lalitamohandżi poczułam, że od tego jaśniejącego oblicza Lalitamohana bije nieziemskie ciepło, radość i szczęście. Nigdy w życiu nie widziałam oczu przepełnionych taką mądrością i błogością. Mój mąż, który jest radiestetą i czuje energie, powiedział, że to bardzo ważna Istota Światła na najwyższym poziomie świadomości jaki u ludzi jest tylko możliwy. Tak się zaczęła moja przygoda z Mistrzem Lalitamohandżi - teraz jestem tu, nawet raz na miesiąc.

Mistrz Lalitamohandżi w miarę możliwości i czasu stara się zawsze spotykać z przybyłymi do aśramu gośćmi, robią to także jego specjalnie błogosławieni w tym celu uczniowie duchowi, na co dzień wielcy jogini, awadhutowie. - Każdy z obecnie żyjących awadhutów i awatarów posyła ludziom energię i subtelnie oddziałuje na odwiedzające go osoby - tłumaczy Ravi z Bielska-Białej, sekretarz Aśramu. - Mistrz Lalitamohandżi jest Boskim posłannikiem pracującym ze światłem prawdy, energią pokoju i pradawną mądrością. Kiedy, podczas darśanu, zanosimy Jemu swoje prośby, On ofiarowuje nam to, co jest dla nas najlepsze, oczyszcza z negatywnych energii i wypełnia światłem. Ravi ostrzega jednak wszystkich, którzy wstępują na ścieżkę samorozwoju i zaczynają pracować ze światłem. - Kiedy przebywamy w aśramie w pobliżu Awatara jesteśmy chronieni Boską potęgą duchową. Aura każdego zostaje oczyszczona, a on sam chodzi z uśmiechem na twarzy - tłumaczy Ravi. - Natomiast po powrocie do domu, możemy paść ofiarą własnych "czarnych myśli", którym może nie spodobać się nasza chęć pracy z boskim światłem i prawdą. Nie poddawajmy się wtedy tylko medytujmy, powtarzajmy mantramy, modlitwy lub prośmy o ochronę u świętej osoby Mistrza Lalitamohandżi.

Kulminacją każdego dnia jest wieczorny darśan (darshan) z Mistrzem Lalitamohandżi, kiedy to każdy może podejść do awatara, dotknąć jego dłoni i poprosić o błogosławieństwo. Ponieważ Lalitamohandżi pracuje w bardzo delikatnej materii wszystkie spotkania z nim odbywają się w głębokiej ciszy i skupieniu, nie ma łażenia i hałasowania, tylko mocna praktyka medytacji, mantrowanie oraz milczenie w czasie przekazów duchowej, boskiej energii. - Jestem bardzo szczęśliwa, że było mi dane tu przyjechać. W oczach Lalitamohandżi zobaczyłam dobroć, mądrość i blask boskiego światła, których nigdy w życiu nie zaznałam - mówi ze łzami w oczach Alina Gola z Bytomia. - Zrozumiałam jak wiele urazów było we mnie głęboko ukrytych i jaka mnie jeszcze czeka praca z moim własnym wnętrzem.

Osoby widzące energie zachwycają się odczuciami, jakie pojawiają się w czasie darśanów z Mistrzem. - Podczas osobistego darśanu dostałam przekaz, aby wymieść z siebie wszystkie złe energie, których okazało się wiele drzemać w zakamarkach mojego wnętrza - mówi Jolanta z Katowic. - Widziałam jak obok mnie przemykały różne kształty i widmowe postacie, szare, brunatne, mroczne. Domyśliłam się, że to były negatywne emocje i "złe" myśli przybyłych na darshan osób, w tym całkiem mnóstwo moich własnych. Wszystkie zjawy opuszczały swoich "gospodarzy" i spalały się w duchowym ogniu, jakim obdarzał nas Mistrz Lalitamohan. Szarpało mnie, kiedy mroczne kształty wychodziły ze mnie na spalenie w ogniu boskiej światłości jakim emanuje Lalitamohan. Energia światła mądrości Mistrza Lalitamohandżi najsilniej oddziałuje na naszą czakrę serca oraz na trzecie oko. Wiele osób przybywa do aśramu z prośbą o odmianę swojej sytuacji uczuciowej, znalezienie właściwego partnera czy partnerki, o zajście w ciążę oraz uwolnienie się od złych związków karmicznych, i o lepszą, świetlistą przyszłość. - Na pierwszym darśanie poczułam tak silne uderzenie ognia, że pomyślałam przez chwilę, iż zaraz ulegnę samospaleniu - wspomina Teresa z Wadowic. - Dopiero po chwili zorientowałam się, że nic mi nie grozi, a samo uczucie palenia jest przyjemne i uzdrawiające. Dostałam wtedy od Mistrza Lalitamohandżi bardzo dużo energii w postaci subtelnego błogosławieństwa.

Na jednym z darshanów można podejść do Mistrza Lalitamohandżi i poprosić o pobłogosławienie pamiątkowych kamieni szlachetnych, które potem należy nosić jako osobiste amulety i symbole Boskiej mądrości. - Kiedy dowiedziałam się o ceremonii poświęcenia kamyczków wraz z koleżankami wybrałyśmy się na poszukiwanie odpowiednich kawałków skały - opowiada Teresa z Wadowic. - Nieopodal aśramu natknęłyśmy się na ruiny starego zamku, a u jego stóp iskrzące się kawałki krzemienia. Wręczając Mistrzowi Lalitamohandżi swój kamyczek pomyślałam, że dzięki niemu na zawsze połączę się z Bogiem i Aniołami, z Bóstwami Nieba. Teraz wiem, że spełniło się jedno z moich marzeń. Mistrz Lalitamohandżi udziela także duchowych ślubów, odnawia śluby małżeńskie oraz przyjmuje listy z prośbami osób biorących udział w darśanach. - Kiedy wręczałam jemu kopertę, wyraz jego oczu powiedział mi, że moje prośby zostały zrozumiane - wspomina Ewa z Łodzi. - W swoim liście poprosiłam Mistrza o miłość i światło dla mojego męża oraz dorastających dzieci, które wychowałam w tak niepopularnej obecnie uczciwości. Teraz już wiem, że dostanę to, o co poprosiłam.

Życzeniem wcielonego duchowego Mistrza Lalitamohandżi jest, aby pomagać innym odnajdywać drogę do wewnętrznego boskiego światła. Tysiące osób proszących Go o radę w sprawach duchowych i z codziennego życia, jest głęboko poruszonych spotkaniem z Nim. Mistrz Lalitamohandżi zachęca wszystkich aby słuchali intuicji oczyszczonego serca. Jest człowiekiem, który kocha Boga całym sercem, i potrafi przybliżyć Boga innym, w bardzo bezpośredni i prosty sposób. Centralnym punktem pracy Mistrza Lalitamohandżi w tej Awatarze, jest dostarczanie i uczenie różnych duchowych technik i praktyk, które pomagają rozwijać Duszę i budzić boskość w duchowym aspirancie. Praktykami takimi są, między innymi, darśan (spotkanie z błogosławieństwami), regularne modlitwy i mantrowania, ceremonie takie jak pudża uzdrawiania i poświęcenia, medytacja, śpiewanie, ćwiczenia jogiczne, sekretne mudry i specjalne mantry dla powodzenia, szczęścia oraz uzdrowienia. Mistrz Lalitamohandżi często podkreśla, że na ścieżce duchowej należy mieć dużo cierpliwości i wytrwałości; nie powinno się oczekiwać zbyt szybkich rezultatów - tak samo, jak w codziennym życiu. Mistrz Lalitamohandżi nie chce żeby ludzie byli od Niego zależni, tylko żeby ufali Bogu i Guru (nauczycielowi), który jest w nich samych, żeby mieli dobre relacje z Trzema Świętymi Klejnotami Boga: Śri Guru, Dharmą i Sanghą, żeby głęboko medytowali i przebudzili się w Świetle Mądrości Bożej. - Mistrz Lalitamohandżi emanuje potężnym i bardzo rzadko spotykanym Złotym Blaskiem w którym przebijają się wszystkie barwy tęczy w najsubtelniejszych odcieniach, a wszystko to przeplatane w boskiej jaśniejącej poświacie Białego Blasku Duszy, a ja czuję się Jego duchową córką. - mówi jasnowidząca Mirosława z Łodzi, na co dzień duchowa uzdrowicielka lecząca złotym światłem.

Awatar to istota duchowa wcielona w ludzkiej postaci, która już nie musiała reinkarnować się z powodu uwarunkowań karmicznych. Awatar wciela się świadomie, aby przyjść tutaj na ziemię i podnosić wibracje nasze i naszej Planety. Awatarowie są i żyją wśród nas jak ludzie – wcieleni ale nieograniczeni w swojej świadomości jak zwykli ludzie uwarunkowani karmanem. Awatarowie, chociaż są rzadkością wśród ludzi tej planety, pomagają ludzkości odkryć moc światła, mądrości, uzdrowienia i miłości, uaktywnić najpiękniejszą naszą wartość – wewnętrzne Światło Boże. Błogosławią nas, intensywnie nauczają dharmy boskich zasad i pomagają wzrastać duchowo. Awatar zawsze jest osobą biegle znającą dharmę, wedyjską tradycję duchową ludzkości, głębsze zagadnienia medytacji, jogi i boskiej białej tantry. Każdy Awatar w historii ludzkości jest znawcą wiedzy wedyjskiej i praktykiem sanskryckich mantramów, w szczególności, Awatarowie są mistrzami Słowa Mówionego, którym objaśniają wszelkie aspekty duchowości i mistyki. Inkarnację Mistrza Lalitamohandżi jako Awatara, zgodnie z wedyjską tradycją przekazu dharmy, potwierdzili osobiście wielcy nauczyciele, mistrzowie i awatarowie, jak Swami Krishnamacharya, Mahavatar Babaji w swojej ostatniej Inkarnacji, Guru Ananda Śiv, Sathya Sai Baba, Premananda Maharaj, Swami Tirtha i wielu innych.

Duchową pracę ze światłem Bożym na Ziemi oraz rozbudzaniem iskry Bożej, która otwiera i przemienia człowieka i całą jego świadomość z materialnej w duchową, zdolna jest poprowadzić tylko doskonała, uduchowiona Istota, która rodzi się już z tym posłannictwem, rodzi w świadomy sposób jako Awatara lub Awadhuta. Istota, która uświadamia sobie już we wczesnym dzieciństwie, z jakim przyszła na świat posłannictwem. Prawdziwe Światło Boże, jakie taka Istota zdolna jest przekazać jest tak czyste i jasne, że przemienia wszystko w człowieku nawet bez słów, rozbudza i prowadzi go ku Jedności z Boskością. Istocie takiej Słowa Mówione służą do rozbudzania w ludziach tęsknoty za Świętą Wiedzą która przejawia się poprzez duchowo przebudzone i oświecone Istoty Ludzkie. Awatara jest samym Światłem, Mądrością, Prawdą, Uzdrowieniem, Pokojem. Uduchowionych Istot, awatarów, które są w Jedności ze Światłem i Mądrością Bożą, i które już samą swoją obecnością, udzieleniem nauki, błogosławieństwem, przemieniają ludzkie wnętrza i budzą głęboko uśpioną w człowieku świadomość boskości żyje na naszym świecie bardzo mało. Tylko niewielu z Nich udziela się publicznie dając darśan setkom i tysiącom wiernych, ściągających ze wszystkich zakątków świata. Podczas darśanu, swoją obecnością, spojrzeniem bądź dotknięciem (w zależności od potrzeb) przelewają na ludzi boskie Światło, tym samym pomagając im w uświadomieniu sobie wszechogarniającej boskości i wzrostu tej świadomości w nich samych. Na świecie żyje więcej Osób Bożych, świetlistych Istot, które pomagają ludziom w uświadomieniu sobie boskości w nich samych. Niektórzy Ojcowie Boży, czy Matki Boże pracują na Ziemi cicho, w samotności, inni bardziej publicznie, lecz wszyscy Oni mają ten sam cel: chcą wspomóc człowieka łagodnego serca, uczynić człowieka szczęśliwym i świadomym boskości. Awatarzy rodzą się ze Światła i przychodzą na świat w czasie i miejscu, gdzie najbardziej Ich Obecność i duchowa aura jest potrzebna.

W Europie Środkowej, w Rzeczpospolitej Polskiej w 1962 roku na Pomorzu przyszedł na świat Boski Ojciec, Mistrz Złotego Światła - awatar realizujący aspekt Boskiej Mądrości, Światła i Prawdy – Mistrz Lalitamohandżi. Wniebowstąpiony Mistrz Lalitamohandżi już od najwcześniejszego dzieciństwa często doświadczał niezwykłych duchowych stanów ekstazy, najwyższego samadhi, zanurzenia w Bogu. Jego fizyczne ciało jakby „spalało się”, kiedy łączył się z najwyższym Światłem Bożym, ze sferą Boskiej Mądrości i Prawdy. Nikt z Jego otoczenia nie pojmował do końca, co się z Nim dzieje, jednak rodzice przeczuwali, że w ich późnych latach życia przyszło do nich z woli Boga bardzo niezwykłe dziecko. Już w dzieciństwie spędzał prawie cały swój wolny czas w ciszy, modlitwie i medytacji, w łączności z aniołami i bóstwami nieba. Coraz bardziej zagłębiał się w najsubtelniejsze poziomy świadomości, przenikał mistyczne stany, poziomy i sfery. Dziś objawienia zdarzają się w Jego życiu bardzo często, a znaki na ciele i duszy pokazują pełną boską Awatarę. Jednoczy się ze Światłem całkowicie kilka razy dziennie na całe godziny, a czasem i na wiele dni czy tygodni. Mistrz Lalitamohandżi należy do tych boskich awatarów, którzy pracują ze Światłem Mądrości i Prawdy w cichym odosobnieniu, aby potem nieść pochodnię Świętej Wiedzy dla wszystkich, którzy szczerze przybywają po nauki i błogosławieństwa oraz darśany. Mistrz Lalitamohandżi przyszedł na ten świat po to, by przyśpieszyć duchowy rozwój ludzkości, w tym w szczególności aby wspomóc duchowy rozwój Słowian oraz ludzi w Europie jako 'European Avatar'.

Mistrz Lalitamohandżi często pracuje tylko z małymi grupkami starannie wybranych osób, pomaga im na ich duchowej drodze, którą jako awatara już przebył. Daje im darśany, medytuje z nimi, prowadzi metafizyczne dyskusje, otwiera ich duchowo i uczy pracować w swoim wnętrzu. Jego Światło Mądrość budzi delikatne struny ciała, działa na wszystkich poziomach, oczyszcza punkty energetyczne w organizmie człowieka, które wiążą się z chorobami, cierpieniem, emocjami i przywiązaniem do rzeczy na pozór ważnych. Mistrz Lalitamohandżi budzi energię ducha, przywraca zagubionym utracone połączenie z Duszą oraz Bogiem. Mistrz przynosi transformację i samouświadomienie tak szybko, jak tylko jest to w stanie unieść indywidualna struktura każdego organizmu. Jednak droga, którą wskazuje, odpowiednia jest tylko dla tych, którzy bez jakichkolwiek warunków i ograniczeń chcą oddać się boskiemu Światłu i Prawdzie, oderwać się od wszelkiego przywiązania i pożądań, żyć tylko w Świetle Boga i służyć pomocą innym. „Odległość od Światła, którą człowiek sam wybiera, decyduje o jego charakterze, przywiązaniach i mocy.”

Gdy zbliżamy się do awatara, bardzo ważne jest aby kierować swą myśl ku wszystkiemu, co czyste i wzniosłe, by próbować widzieć we wszystkich boskość i dobro i na tych cząstkach się skupiać. Mieć dobro wokół siebie i napełniać swe życie dobrem, czynić dobro. Jakąkolwiek myśl, która się w was pojawi, możecie zmienić w piękniejszą, szczególnie jeśli wybieracie się do boskiego awatara. Wszelkie dobro, które wokół rozdajecie możecie jeszcze udoskonalić idąc za inspiracją i światłem przewodnictwa jakiego awatar udziela. W myśli jest nieograniczona siła, a ludzie przychodzący do awatara powinni myśleć o tym, jak się oczyścić ze wszelkiego zła, powinni postanowić oczyścić się ze wszelkiej niemoralności. Dodać do tego subtelne uczucia i ufność w siebie. Rozpocznijcie tworzyć wokół siebie dobro i przemieniać wszystko w dobro, jeśli zmierzacie ku Światłości, ku Bogu. Poznawać, zmieniać i wykorzystywać dary, które są boskie, to dalsza część praktyki duchowej w codziennym życiu. Awatara jest ucieleśnieniem Dobra i Światła, emanacją Najwyższego Dobra, a ludzie zbyt źli i zepsuci moralnie mogą nie być w stanie przebywać w pobliżu Awatara, w zasięgu jego aury, duchowego pola świetlistej energii. Największą Łaską Bożą jaką Bóg wyświadcza ludziom jest danie im możliwości przebywania w towarzystwie Awatara, danie im możliwości praktyki duchowej pod kierunkiem Awatary. Ludzie, którzy aż po kres swojego życia praktykują pod osobistym kierownictwem duchowym Awatara, osiągają wyzwolenie z kręgu narodzin i śmierci, osiągają zbawienie (moksza) i wchodzą do Niebios Boga przeznaczonych dla Jego wybranych.

Janusz
  • awatar Gość: Pozdrawiam mistrza awatara i wszystkich jego boskich uczniów duchowych!
  • awatar Gość: Dobre, dobre! Lepsze niż papież!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Znów 10 kwietnia i znów smoleńskie i katyńskie pieprzenie głodnych kawałków. Normalni ludzie szukają stacji telewizyjnych wolnych od smoleńskiego obłędu i kaczystowskich polityków.

Pierwsze znane wzmianki o Smoleńsku pochodzą z 863 roku czyli z IX wieku. Smoleńsk był ośrodkiem plemienia Krywiczów i ważnym punktem na szlaku "od Waregów do Greków". Od 882 roku Smoleńsk wchodził w skład Rusi Kijowskiej. Od XII wieku stolica Księstwa Smoleńskiego.

W roku 1395 Wielki Książę Litewski Witold (Vytautas) w ramach podboju Rusi z podjudzenia przez Polskę opanował Smoleńsk, który odtąd należał przez jakiś czas do Wielkiego Księstwa Litewskiego. W czasie napastniczej wojny polsko-rosyjskiej 1609-1618, Smoleńsk został oblężony i zdobyty 13 czerwca 1611 przez najeźdźcze wojska Rzeczypospolitej Polskiej.

Smoleńsk nigdy nie był częścią Polski, ale Polacy najeżdżali Smoleńsk i okolice w ramach krwiożerczych chrześcijańskich krucjat katolickich sterowanych przez papiestwo, a mających na celu zabór ziem zdominowanych przez Prawosławie.

W czasie walk z powstaniem Chmielnickiego latem 1654 roku trzy armie rosyjskie liczące łącznie około 200 000 żołnierzy odwetowo zaatakowały Rzeczpospolitą Polską, która regularnie dokonywała zbójeckich najazdów na ruskie ziemie. 7 lipca 1654 car Aleksy I Romanow obległ Smoleńsk, który po obronie skapitulował 3 października 1654 roku. Na mocy kończącego wojnę rozejmu w Andruszowie w 1667, Smoleńsk przeszedł z powrotem do Rosji.

Bitwa pod Smoleńskiem to wielkie napastnicze ze strony polskiej starcie zbrojne, które miało miejsce w dniach 16–18 sierpnia 1812, w czasie kampanii rosyjskiej Napoleona. Polacy jako manekiny i mięso armatnie atakowali rosyjski Smoleńsk i okolice. Na polu bitwy zginęło przynajmniej 11 tysięcy Rosjan i około 9 tysięcy Francuzów i Polaków. Głównie Polacy byli w tej napastniczej bitwie rzeźnikami mordującymi Rosjan. Dane pomijają milczeniem rzeź okolicznej ludności dokonaną w imieniu Napoleona głównie polskimi rękami. Francuzi byli przerażeni zwyrodniałymi ekscesami dokonywanymi na rosyjskich żołnierzach i ludności cywilnej przez Wojsko Polskie.

Inwazja na Rosję z 1812 roku podyktowana była imperialną nienawiścią Francuzów, Niemców i Polaków do Rosjan. Łącznie w inwazji antyrosyjskiej brało udział przynajmniej 90 tysięcy polskiego mięsa armatniego, a to jest akurat tyle ile współcześnie liczy aktyw moherowych beretów zionących paranoidalną nienawiścią do Rosji i Wschodu. Napoleon stracił w samobójczym i bezrozumnym ataku na Rosję i Moskwę ponad 580 tysięcy żołnierzy (ponad 90 % stanu osobowego armii), w tym prawie wszystkich z 90 tysięcznego korpusu polskich rzezimieszków. W wyniku tej głupoty Polska popadła w niewolę rosyjską dynastii Romanowów, a ponad 200 tysięcy żołnierzy, w tym przynajmniej 40 tysięcy Polaków trafiło do carskiej niewoli.

Wszystkich pojmanych do niewoli Polaków wcielono do pułków granicznych armii carskiej i skierowano na Kaukaz, do południowej Syberii i na Ałtaj. W tym czasie trwały tam wojny z Turcją. Polacy w większości zostali wcieleni do terskich i kozackich pułków, jako najwierniejszych pułków cara, gdzie mieli zwyczajnie przechlapane, a po zwolnieniu z armii musieli pędzić życie przymusowych osiedleńców jako niewolnicy lub chłopi.

I tak to nastał Katyń roku 1940 jako zwrot karmana ciążącego na Litwinach i Polakach od czasów zbójeckich najazdów Księcia Witolda. Czas przestać o tym trajkotać, żeby się w okolicy Smoleńska więcej polskich samolotów nie rozbijało, gdyż wszystko to są skutki złego, mrocznego, piekielnego karmana, reakcji zwrotnej za zło i cierpienie zadane tamtejszej ludności przez nieokrzesanych polskich rzezimieszków mających niezdrowe chucie do podbijania ziem ruskich, do mordowania braci słowiańskich, najbliższych Narodowi Polskiemu mentalnie i etnicznie.

Polska jako mały insekt powinna przestać kąsać złośliwie wielkiego polarnego niedźwiedzia jakim jest Rosja. Wtedy zły karman polskich najazdów ma szansę ulec rozpuszczeniu i zabliźnieniu. Inaczej kolejne powtórki z historii są gwarantowane, w postaci kolejnych rzezi wojennych, jako że karman jest losem który kołem się toczy, a przecież tylko dogłębne zrozumienie przyczyn karmicznego kołowrotu historii, usunięcie z polskiego charakteru narodowego ksenofobicznej, absurdalnej i paranoidalnej nienawiści żywionej przez papieskich wysłanników diabła i szatana z Watykanu może zły splot losu powstrzymać.

Rozpędzenie armatkami wodnymi smoleńskiej hołoty i swołoczy demonstrującej 10 kwietnia z okazji smoleńskiego pierdolca narodowego to tylko mała i dobra cena za tragicznie głupkowate błędy przodków pijanych do obłędu winem mszalnym katolickiej nienawiści do Rosji i Rosjan oraz wszystkiego co Wschodnie.
  • awatar Gość: rzygam już tymi smoleńskimi trupami...
  • awatar Gość: Sama prawda. Ja też mam już dość. Lepiej jakiś film historyczny o napoleońskiej głupocie by puścili, żeby pokazać ten syndrom wojujących napoleonków, paranoików, a dziś moherków usmolonych...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
O aferze z Jakubem Śpiewakiem donosi portal Wprost, Fakt, SuperExpress. Fundacja Kidprotect.pl zajmuje się pozorowaniem walki z pedofilią, została założona około 2002 roku, a teraz przestaje istnieć. Konto fundacji zostało w lutym 2013 roku już przejęte przez ZUS, a byli pracownicy walczą w sądzie o zaległe wynagrodzenia. Prokuratura od kilku miesięcy prowadzi śledztwo - okazuje się w lutym 2013 roku.

Jakub Śpiewak jest założycielem i prezesem fundacji Kidprotect.pl, która rzekomo zajmuje się zwalczaniem pedofilii, dbaniem o bezpieczeństwo dzieci w internecie i walką z pornografią. Fundacja, którą założył 11 lat temu i, jak lubi podkreślać, stworzył od zera, teraz właściwie przestaje istnieć z powodu oszust i wyłudzeń. Jej konto na poczet długów zajął ZUS. Zresztą i tak nic już na nim nie ma.

Z Fundacją o zaległe pieniądze i świadczenia w sądzie pracy walczą byli pracownicy, a śledztwo w sprawie Fundacji od listopada 2012 roku prowadzi prokuratura. Oszust Jakub Śpiewak mówi, że problemy biorą się z jego niefrasobliwości w sprawach formalnych. Tyle, że fakty wyglądają inaczej i pokazują prawdziwe oblicze prezesów fikcyjnych działalności służących nie tyle pomocy ofiarom pedofilów ile wysokim dochodom ich prezesów.

Antypedofilskie Bractwo Himawanti od początku istnienia tej fundacji podejrzewało, że jej działalność jest fikcyjna i ma jedynie wyłudzać pieniądze "na willę dla prezesa i jego rodziny". Dlaczego tak sądzą działacze Antypedofilskiego Bractwa Himawanti? Dlatego, że owa Fundacja w dziele pomagania ofiarom pedofilów nie chciała żadnej współpracy.

Zaproszenia do współpracy były ignorowane, a wpisy na temat pedofilii na forach były natychmiast kasowane. Kidprotect to typowa zjawa szukająca sponsorów i nie prowadząca żadnej działalności terapeutycznej dla ofiar pedofilii. Jakub Śpiewak o czym nam wiadomo to działacz katolicki mający na celu tuszowanie zbrodni największej pedofilskiej mafii świata jaką jest katolicki kler i wyłudzanie pieniędzy, które należne są nam, osobom molestowanym i gwałconym przez katolickich pedofilów, jako odszkodowania za lata szykan i cierpień.

Jak piszą w komentarzach internauci, zboczek Jakub Śpiewak, przydupas kościelnej hierarchii udającej walkę z pedofilami, kasę przepił i przehulał, a także jak można podejrzewać ulokował w majątku swojej prywatnej firmy z zarządzaniem której nie ma problemu.

http://www.himavanti.org/pl/c/stoppedofilom/fundacja-kidprotect-i-janusz-spiewak-skandaliczne-oszustwa-prezesa
  • awatar Gość: Jakim podłym trzeba być, aby chcieć żerować i się dorabiać na okrutnej krzywdzie dzieci!
  • awatar Gość: A to już znana afera i spodziewana. Bo jak katol robi fundację, to wiadomo, że kiedyś wałek będzie, a nie pomoc biednym dzieciom. Przykre, że to kosztem pokrzywdzonych dzieci...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›